Reklama


"Amnezja". Poznawajcie losy bohaterów i decydujcie o nich! cz.23

11/02/2022 14:25

Powoli nasza powieść/nowela interaktywna "Amnezja" będzie zbliżała się ku końcowi. Tymczasem zapraszamy czytelników na jej dwudziesty trzeci odcinek. Jego autorką jest Wanda Wywijas. Życzymy miłej lektury! Zapraszamy do lektury.

Najpierw odjechały pogotowia ratunkowe: jedno z Pięknym Apollo, drugie z koleżanką, która wsiadała do pogotowia nie wiedząc tak naprawdę, dokąd wsiada. Reszta młodzieży czuła się dobrze. Wszyscy pragnęli jak najszybciej znaleźć się w domu, spotkać się z rodziną, zaznać wolności i pewności o następną godzinę.

- No niestety, najpierw musicie się zderzyć z rzeczywistością na policji - powiedział zmęczony policjant z Krakowskiej Komendy. - My też chcemy do domu, nie spałem dwadzieścia cztery godziny. Więcej dowiecie się na miejscu, kto ze Suchej wsiada do naszego wozu - dodał.

Reklama

Maks z Jagodą oderwali się z trudem od grupy. Było nie było, tych kilka dni połączyło ich strachem o każdy następny dzień. Czy nawiązała się między nimi przyjaźń, okaże się niebawem. Wymienili się adresami i telefonami.

- Byliśmy tak blisko i tak daleko - powiedział Maks. W tej chwili myślami był przy mamie. Jagoda przy ojcu i babci. - Nic nam nie mówią - zastanawiał się na głos Maks.

- Widać tak być musi - rozważała Jagoda.

Żadne z nich nie zdawało sobie sprawy na jaką skalę rozszerzono akcję, ile służb jest postawionych w stan gotowości. Chodziło o to, by zamknąć wszystkie furtki tej sprawy naraz, a najważniejsze było odzyskanie fiolki z groźnym wirusem. Drugą ważną sprawą było ustalenie odbiorcy, który zapłacił bajońskie sumy za to świństwo.

Reklama

Marlena dojechała do lotniska szkoły latania. Piloci, którzy mieli zabrać ją i jej ruskich towarzyszy, byli zarejestrowany na bankiera Marka Hellena mającego willę w na peryferiach Gdyni, a w planie lotu podali, że lecą właśnie do Gdyni. Informacja z lotniska postawiła w stan gotowości wszystkie jednostki działające w Gdyni. Marlena po wylądowaniu wsiadła do podstawionego szarego audi. Obok kierowcy siedział wymuskany, czarno odziany chłopak. Przez całą drogę żaden z nich nie wydał głosu, co trochę ją denerwowało. Tym bardziej, że jej towarzyszy zgarnęło inne auto tej samej marki w sposób dość brutalny. Za żelazną starą bramą odzyskała humor wręczając neseserek z jej niecodzienną zawartością, elegantowi z posiwiałymi skroniami.

Od kilku godzin policja słuchała miarowego sygnału dochodzącego z odnowionego osiemnastowiecznego zamku. Marlenę zupełnie nie obchodziło przeznaczenie śmiercionośnych fiolek. Jej następny plan życiowy powiódł się jak zwykle pozytywnie. Brylskiego poderwała, bo był jej potrzebny w Suchej. Na męża liczyła, choć zawsze uważała go za mięczaka i bała się, że nie podoła tak trudnej sprawie. Jej przewidywania nie spełniły się, albowiem stanął na wysokości zadania. Czy było jej go żal? Nie. Miała tylko wyrzuty z powodu Anki. Przecież były razem szesnaście lat, można się przyzwyczaić. Może kiedyś się odwdzięczy za to rozczarowanie jej osobą? Najważniejsze to wyjechać. Myślała, że wyjadą zaraz, a tu jakieś zmiany, o których nie została nawet poinformowana.

Reklama

Nikt, ale to nikt nie zorientował się, że do suskiego zamku cały autobus młodych ludzi przyjechał na wycieczkę. Spokojnie zajadali się polędwicą we francuskim cieście bacznie przy tym obserwując otoczenie. Dzięki małemu Adrianowi, ojcu Jagody i mężowi nauczycielki dostali prawie gotowy plan zamknięcia wszystkich wyjść z podziemi zamku. Czekali tylko na sygnał, by zamknąć wszystkie łańcuchy toczącej się sprawy.

W domu Szubrytów słychać było dobywające się spod knebla w ustach pani Olgi, soczyste przekleństwa. A pan Szubryt wyglądał, jakby życie opuściło jego męskie ciało na zawsze. W domach naprzeciw mieszkańcy pełni strachu i niedowierzania oczekiwali wraz ze służbami na sygnał wejścia do mieszkania Szubrytów. Nikt nie zdawał sobie sprawy jak niewiele mają do zrobienia.

Reklama

Parowski przybity do krzyża prawdy też prawie nie żył. Podświadomie czuł, że za chwilę rozegra się ostatni akt księgi jego życia. Czekał spokojnie na jakiś koniec, bo przecież musi takowy przyjść? Żal mu było Ani, chociaż o nią nie powinien się martwić. Da sobie radę, umie o siebie zawalczyć. Ania piła gorącą kawę w towarzystwie policyjnej psycholog. Kiedy wyszła z domu, ruszył za nią patrol policyjny o nieoznakowanych numerach.

-Pani Aniu, proszę siadać - usłyszała miły głos funkcjonariuszki po cywilu. - Miała pani szczęście, że wyszła pani wcześniej, a reszty dowie się pani za chwilę.

Reklama

Jak wielkie zdumienie odmalowało się na twarzach przyjaciół zdumiało panią psycholog, która widziała wiele.

W tym samym momencie jednostki dostały sygnał. Teraz! Jak spod ziemi wyrosły wojskowe i policyjne samochody otaczając namierzane punkty.  

 

Reklama

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama