Reklama


Lato w wierszach

26/06/2026 09:41

Miłosny poranek

 

Słońce powoli rozświetla nieboskłon

uplecionym w zorzę złotym warkoczem.

Ziemia jeszcze nieśmiała wyludniona

tylko pieski bawią się w berka za oknem.

 

Ukochane Beskidy mgłą zarosły

teraz wiatr z szumem je odsłania.

Idę płynę spadam biegnę znów kroczę

w utkane z błękitnej nici marzenia.

 

W sadzie różnokolorowe kwiaty posypane

rosą patrzą w niebo wzrastając sercem

poezją czule przemawiają do mnie

srebrząc wersy porannym wdziękiem.

 

Zioła łąk aromatem rozbudzają zmysły.

Wschód drżeniem ciała miłośnie płonie.

Reklama

Malinami smakuje dzisiaj pierwszy pocałunek

przy małych grajków urokliwym koncercie.

 

Beskidzkie okamgnienie

 

Wierzchołki sosen czule pieszczą

chmury które są jak skrzydła anielskie

rozłożone szeroko na błękitnej tafli

w przebłyskach słońca nieco przyżółkłe.

 

Łania biegając z gracją między drzewami

zerknęła na nas z zaciekawieniem.

Spójrz wiewiórka na czubku siedzi

patrzy podejrzliwie gryząc orzecha.

 

Pachną przemiło dorodne owoce i lilie

białe śliczne posypane beżem w ogrodzie.

Gdzieniegdzie kunsztowne maki zachwalają

Reklama

czerwień prawdziwych uniesień miłosnych.

 

Ptaków śpiew zawładnął przestrzeniami

a my zacałowaniem oraz bliskością serc

przytulamy malinowe i borówkowe szczęście.

O śliczna letnia chwilo w pamięci trwaj zawsze.

 

Malarz wszechświata

 

Maluje najpiękniej miliardami gwiazd

błyszczących najszlachetniejszym srebrem.

Słońce którego złotolice rozpromienienie

powoduje najszczerszy uśmiech latem.

Niebem rozmarzonym czysto niebieskim

a kiedy patrzę w górę rośnie serce.

Obłokami w najróżniejszych kształtach

przywołującymi różne przeżycia dziecięce

Reklama

aby chociaż raz na bajkowym puchu usiąść

i poszybować hen w krainy nieznane.

 

Drzewami co w parkach lasach walca tańczą

razem z krzewami liśćmi chmurami i wiatrem.

Górami które błękitne przestworza przytulają

dając przyjemność po szlakach wędrującym.

 

Falami morza zielonkawo – szafirowego

w zachodach słońca skąpanego żółcią i różem.

Wydmami czarującymi ze złocistych piasków

i kwiatami pachnącymi wszechobecnym latem.

 

Koloruje miłosierdziem bo nas kocha

największą we wszechświecie miłością

tworząc dzieła które mamy w zasięgu ręki

Reklama

wystarczy je dostrzec i docenić z czułością.

 

Lato

 

Strojne w barwy pawiego pióropusza.

Błękit niekalany rozkłada na niebie

w zapachach jaśminowego powietrza

i złotych kłosów pszenicznych w chlebie.

 

Żółcieniem czerwienią fioletem dymi

mrugając bogatymi w kolory rzęsami.

Ognistymi słońca cudo ustami złotymi

dopieszcza mnie gorącymi promieniami.

 

Błyszczy słoneczników wielkimi sercami.

Begonii misternym kształtem czaruje

jaśniejąc w tańcu z żółtymi jaskrami.

Zwiastuje znakomite zbiory miodne.

 

Częstuje wakacyjnych przygód mocą.

Reklama

Umysł w pejzażach letnich tonie

a całusy anielskie romantyczną nocą

sprawiają ze ciało z rozkoszy płonie.

 

Och lato prześliczne różami usłane

stale bądź gościem w sercu moim

olśniewając zmysły piękna pragnące

i abym mógł ogrzewać się w cieple twoim.

 

 

 

 

Lipcowe dni i noce

 

Urokliwe z wakacyjnym miłym czasem

pełne wigoru ciepła romantyczności

pośród zapachu rozmaitych kwiatów

które tulą nas w sobie poezją miłości

 

Spojrzenia w czułości zmysłów

plecione jak warkocze szczęścia

na szafirze wśród żółcieni słońca

i granacie z finezyjnym księżycem

Reklama

 

Purpurowe serca usta oraz dłonie

czynią rozkoszny zachwyt bezgraniczny

taki sam jak przy pierwszym pocałunku

i dotyku opuszek palców kiedy ciała drżały

 

Wtedy z nadzieją że tak będzie zawsze

dzisiaj ładnie spełniają się nam marzenia

zarówno w prozie codzienności razem

i chwilami co warte są wspominania

 

Też stałej kontynuacji w ekstazie

gorąca które niezmiennie powraca

aby kochać pieścić zacałować nocą

oraz uskrzydlić jednością za dnia

 

O lipie

 

delikatnie powabnie pachnie

ziołami łąki wanilią miodem

rozłożysta w zieleni się pławi

Reklama

z cudnym żółtym kwiatostanem

 

z niego napar przeciwgorączkowy

odstraszający migreny uspokajający

korzystny dla przemiany materii

dobry napój przeciwstresowy

 

natchnienie poetów rzeźbiarzy

muzyka duszy instrumentów

raj pszczół zadowolenie pszczelarzy

z miodnych na półkach słoików

 

cudowna ostoja spokoju stoickiego

ponadczasowy lek na bezsenność

inhalator układu oddechowego

przynoszący podniebieniu słodkość

 

kołyska malowana moja lipowa

tyś do snu zawsze mnie układała

pieśni matczyna radosna lipcowa

tyś łzy nocnych upiorów poskramiała

Reklama

 

pięknej lipy podniosłe poezje

ku pokrzepieniu serc bo jest

wspaniała olśniewa prostotą

dla wielu tęsknotą za Ojczyzną

 

Zapamiętane pejzaże

 

Urok kosiarzy znakomitych

mam do dzisiaj w pamięci

ze strunami kos srebrnych

i siano ułożone w kopy

 

Przepiękne dziady ze snopków

w słońcu mieniące się złotem

i o brzasku śpiew dzwonów

szacunku dla ciężkiej pracy

 

Ziemniaki w piwnicy dorodne

kapusta w beczce skrzynie jabłek

rozkoszne wina gronowe i korale

jarzębiny na szyjach dziewczyn

 

W symfoniach ptaków między

gałęziami przebłyski światła

Reklama

słonecznego i mieszkańcy którzy

mówili wzajemnie Szczęść Boże

 

Burza

 

Ciemno – dwunasta godzina. Lato w pełni.

Babcia mówi że te południowe są najgorsze.

 

Wstawia do okna obraz

Matki Bożej Makowskiej

Królowej i Opiekunki Rodzin

wielkanocną zasuszoną palmę

która od nieszczęść ma chronić

i zapala gromnicę rozpoczynając różaniec.

 

Wiatr zerwał się nagle

i kołysząc konarami złowrogo świszcze.

Gdzieniegdzie połamał gałęzie

oraz wyrwał młode sadzonki.

Deszcz smaga wszystko ogromem kropel

a kulki lodowe przeszywają ciało chłodem.

Reklama

Błyskawice tną niebo na pół -

grzmoty jak z armaty!

 

Babcia tuli nas do serca

jakby chciała natychmiast odgonić nawałnicę.

 

Ciszej – jeszcze niewielki deszczyk.

Tęcza rozkłada barwy na niebieskim płótnie

zaś odrodzona ziemia nieco przysnęła.

Ostatnie kropelki wysychają na szybach

a łzy kwiatów w ogrodzie osusza słońce.

Po górach przechadza się lekka mgła.

Odpoczywają drzewa teraz wyprostowane

niczym pomniki. Cisza.

 

Babcia skończyła modlitwę.

 

Koszyk lata

 

Po ścieżkach lipca sierpnia przechadza

się słońce żółcąc zieleń prześlicznie.

Motyl wraz z wiatrem tańczy tango

potem w różach odpoczywa bajecznie.

 

Słoneczniki królewicze ogrodów mamusi

pną się jeszcze wyżej ukazując dostojność.

Sad przyciąga węch granatowymi węgierkami

porzeczkami jabłkami podziwiam ich mnogość.

 

Nabrzmiałe złociste kłosy pszeniczne

pachną babcinym świeżym chlebem.

Skowronek gamę nut kąpie w jeziorze

a świerszcz gra koncert z zacięciem.

 

Popadało mocno życiodajnym deszczem

powodując oddech od wielkich upałów.

Burza pełna zaklęć ciska błyskawicami

i wznieca przeraźliwe grzmoty piorunów.

 

Nocna liryka miłosna nam się udziela

strącając gwiazdy zawieszone na niebie

oraz sprawia że księżyc spurpurowiał

z zazdrości iż niezmiennie mamy siebie.

 

Kazimierz Surzyn

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama