„Amnezja” to powieść/nowela interaktywna autorstwa Ireny Małysy, Wandy Wywijas i Daniela Grepsa. Dziś oddajemy w Wasze ręce jej piąty rozdział. Życzymy miłej lektury!
Część 6
-Ale go zgasiłaś - zaśmiała się Anka, przykro mi z powodu twojej mamy - dodała ciszej.
Kamil nie powiedział nic. Chrząknąwszy zwrócił się wprost do Anki:
- Aniu sądzimy, że jesteś w stanie nam pomóc, właściwie twój ojciec. Jaki masz na tatuśka wpływ, wiemy wszyscy. Więc podpytaj dyskretnie co jest z tą amnezją Rafała, Gośki i Tołdiego.
- Może coś zażyli, albo Maks wylał jakąś substancję między kamienie i nastąpiła reakcja chemiczna. Przestraszył się i uciekł? na głos myślała Anka. Przecież telefon znalazłam na parkingu, mógł zgubić zwiewając. O reakcji chemicznej świadczą kamienie, ten zielony kolor otoczaków od spodu nie tylko mnie intryguje dodała. A może się mylę? Tyle zawiłości, tajemnic, gdzie ten cholerny Maks?
- Sądzicie, że ojciec piśnie choć słowo, nawet mnie? On, taki przepisowy? A tajemnica lekarska? Spróbuję podsłuchać jego rozmowę z mamą. Tyle mogę obiecać.
- Cały dzisiejszy dzień był koszmarny. Współczuję wf-istce, jest roztrzęsiona, blada i zmęczona jakby nie spała całą noc.
- Na pewno nie spała. Tyle pytań, policja, dochodzenie, rodzice, dyrektor. Nas przepytywali aż do znudzenia, co robiliśmy, dlaczego oni oddalili się od grupy, gdzie była nauczycielka? Czy dobrze znamy Maksa, gdzie może przebywać, jakby chcieli spenetrować naszą przeszłość do ostatniej tajemnicy. Skopię Maksowi tyłek pierwszy - groził Kamil - Cała klasa ma tego dosyć. W szkole głupie dyskusje, na przerwach huczy jak w ulu, nie mówiąc o dyskusjach w domu.
- Zbierajmy się powoli - rzekł Kamil - Ucieknie mi ostatni bus. A wy? Nie wybieracie się jeszcze?- spytał dziewczyn mając nadzieję na rozmowę z Jagodą.
- Mamy podwózkę. Przyjeżdża po nas przystojny facet - z uśmiechem powiedziała Jagoda, mając na myśli ojca, który odwiedzał babcię pod koniec każdego tygodnia. Na jakiś czas przeniosła się do babci na wieś. Nie mogła znieść nieobecności ukochanej osoby w zbyt obszernym domu. Brakowało jej mamy, choć od kilku lat spodziewała się jej śmierci. Cierpiała, a Jagoda razem z nią. Ankę podwieźli pod dom, pomachali niespokojnej mamie Ani, wyglądającej spoza firanki.
Dojeżdżali do Lasu. Zmierzch. Zarysy domów, namalowane kreską nocy. I ta wiejska cisza jak balsam na bolącą ranę.
Kochała ten drewniany domek babci i babcię, mądrą i roztropną, której zupełnie nie pociągała nowoczesność. Stary kaflowy piec strzelający iskierkami tlących się drewienek. Ściągane fajerki odkrywały czeluści wulkanu ognia, który jęzorami płomieni oblizywał wpuszczone w głąb żeliwne kociołki z zupą. Krochmalone zazdroski w okienkach i wysokie różowe pelargonie kwitnące całą zimę. Taki dom, w którym miłość rozlewała się leniwie po wszystkich kątach. Tu kochano za to co było, za to co jest i za to co będzie.
Była w nim zarazem tutejsza i ta z przeszłości. Tu poznała pierwsze smaki, pierwsze zapachy, pierwsze odkrycia i lęki. A teraz odkryła spokój i ukojenie w bólu nie do opisania. Dom w brzozowym zagajniku przejął całą dobrą energię od dostojnych brzóz obszywających domek białą koronką pni.
- Nie mieszaj się Jagna, ani to twoja szkoła, ani klasa - powiedział ojciec wciągnięty niechcący w nić tajemniczej rozmowy w samochodzie.
Uwielbiała gdy do niej mówił Jagna. To imię przeznaczyła tylko dla niego.
- Ja wiem tatku, że to nie moja sprawa ale bardzo intrygująca. Nie mieszam się, ale chciała bym wiedzieć, co tak naprawdę wydarzyło się w tej oranżerii. To jak opowieść z jakiegoś horroru.
- Z Anią jestem w kontakcie. Jeździmy razem busem na pewno jej zapytam.
- Też chciałbym wiedzieć - powiedział gładząc gruby warkocz Jagody spływający jak wędka poza oparcie krzesł - Ja jako ojciec, widzę dramat wszystkich rodziców i nauczycielki.
- Aniu niepokoiłam się!
Z wyrzutem powiedziała mama układając w szafie wyprane bluzki Anki.
- Prosiłam mamuś, piorę sama. Znowu zrobiłaś to za mnie.
-Rzuciłam z moimi - zbagatelizowała jej pretensję- Lepiej powiedz, znalazł się Maks? A ci w szpitalu jak się czują i co tam w szkole się dzieje, a pani od wf-u jak się czuje?
- Jak zwykle sto pytań naraz, na które najpierw mam odpowiedzieć?
- No oczywiście, czy Maks się odnalazł?
- Niestety nie. Ale z kolegami w szpitalu też dobrze nie jest - dodała Anka badawczo spoglądając na reakcję mmamy.
- Ojciec przed śniadaniem coś bąknął o amnezji następczej, którą prawdopodobnie spowodował szok emocjonalny. Ten wybuch….
- Amnezja następcza? A cóż to za ustrojstwo? Mamuś.
- Chorzy mogą pamiętać zdarzenia z przeszłości, ale mają problem z przypomnieniem sobie tego,co wydarzyło się kilka godzin temu. Dlatego nie pamiętają co ich przeraziło w oranżerii, co widzieli. Tak samo i ci robotnicy, którzy tam pracowali. W każdym bądź razie rokowania są pozytywne. Prawdopodobnie to chwilowy zanik pamięci, chociaż z tego, co mówił tata, może trwać od kilku godzin, dni, a nawet miesięcy. Gdyby odzyskali pamięć, wszystko by się wyjaśniło.
- To tyle - powiedziała ze smutkiem, patrząc z troską na wyraźnie zmartwioną Anię.
- Jutro nowy dzień i nowe wiadomości, moim zdaniem Maks przestraszony uciekł i gdzieś zakamuflował się na chwilę - mówiła mama Anki- Przecież chyba nie przeniósł się w magiczny sposób na jakąś inną planetę, to przecież nie logiczne, nie wyparował, nie zapadł się pod ziemię, dywagowała.
Wanda Wywijas
poprzednie odcinki
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze