Reklama


"Amnezja". Poznawajcie losy bohaterów i decydujcie o nich! cz.20

07/01/2022 18:06

To już dwudziesty odcinek „Amnezji” - powieści/noweli interaktywnej. Jego autorką jest Wanda Wywijas. Życzymy miłej lektury! Nie zapomnijcie również zagłosować na naszym FB odnośnie dalszych losów bohaterów. Zapraszamy do lektury i oddawania głosów.

- Co masz na myśli? - spytała Jagoda przejmując obowiązki i szefostwo w grupie za koleżankę, która nareszcie uwolniła się od skrywanego stresu i coraz bardziej wpadała w stan depresyjny. Organizm sam bez bólu odciął ją od skrywanego stresu, napięcia nerwowego, by po jakimś czasie wróciła do równowagi.

- Wszystko będzie dobrze -dodała, bo rzeczywiście nastał dziwny spokój. Apollo wel. Dymitr od wczoraj zachowywał się co najmniej dziwnie.

-Czyżby zwiali? - szeptem spytała Maksa. - A z nami co?

- Od dawna prowadzę wewnątrz mojego mózgu pewne rozważania. Raczej nas nie chcą zlikwidować, bo mogli to uczynić już dawno. Jeszcze jest za wcześnie, żeby nas wypuścić. Im potrzebny jest czas na zwianie. Potraktowali nas niegroźnym środkiem, którego jeszcze nie znamy. Myślę więc, że robią jakieś doświadczenia i to u nas w Suchej. Nie rozumiem tylko dlaczego pod zamkiem i co wspólnego z całą sytuacją ma ojciec Anki? Być może batalia o jakiś nowy lek toczy się w podziemiach zamku. O lochach wiedziałem tak jak wszyscy, ale żeby były tam jakieś tajne pomieszczenia, to mi w życiu by do głowy nie przyszło. Nie bardzo rozumiem co na przykład działo się tutaj. Mam chęć zajrzeć za te szerokie białe drzwi. Co wy na to? - postukał tym czasem palcem po stole Maks.

Reklama

- Ja się z miejsca nie ruszę - usłyszał cichy chór kilku uczestników tego niechcianego więzienia.

 -Nie wiem co myśleć - powiedział Adam, który jak zwykle bał się wszystkiego co szemrze, stuka lub jest za cicho. Jadł, mył się i przesypiał, jakby go nie interesowało co się z nim stanie.

- Kiedyś król powiedział do swojego błazna: człowiekiem prawdziwie mądrym jest ten, który myśli za niemądrych - powiedział Maks zażenowanemu koledze.

- A na to błazen: mylisz się królu. Znałem takich, którzy myśląc za niemyślących, robili tak wielkie głupstwa, że niemyślący woleli polegać na swojej głupocie, niż na mądrości swoich myślących przyjaciół - odpowiedział Adam.

Reklama

Tą odpowiedzią zaskoczył nie tylko Maksa, ale większość. Jagoda ze zdziwieniem podniosła na niego oczy. To ci indywidualista, niby cichy, a taki oczytany. Mało kto czyta Romana Brandstaettera i jego „bardzo krótkie opowieści.

- Odciął się Maksowi w punkt - pomyślała z podziwem.

- Może i nie jest to dobry pomysł by leźć w nieznane, ale wypada sprawdzić co się za tymi drzwiami stało. Mamy tu czekać aż duchy przodków nam się ukażą i wskażą drogę? Jak myślisz Jagoda?

Zadał jej pytanie żądając odpowiedzi czy też ma sam zdecydować za resztę uczestników? Jagoda nie byłaby sobą, gdyby siedziała jak mysz pod miotła, chociaż i jej przez myśli przemknęło, a co jeśli przez nią stanie się im krzywda? 

Reklama

Nigdy przedtem nie doznała tak bezsilnej wściekłości jak w tym momencie, kiedy odważyła się na ten najśmielszy krok w jej życiu. Podbiegła do białych drzwi, które jak zaczarowane uchylały powoli swoje podwoje. Z przerażenia omal nie wrzasnęła. Opanowała je i szepnęła do siebie zamykając oczy: śnisz, majaczysz, to niemożliwe, przecież...

Apollo leżał w kałuży krzepnącej krwi. Przyłożyła palce do tętna na szyi. Prawie niewyczuwalne, ale jeszcze migotały w nim resztki płomieni życia. Jego oczy patrzyły na nią niewidzącymi źrenicami jak pijak zbudzony ze snu, którego spojrzenie jest jeszcze zasnute mgłą.

Reklama

Po chwili poczuła, że tuż nad jej głową stoi Maks, jedyny odważny z całej grupy. Oboje milczeli czując, że sami muszą podjąć decyzję co dalej i to w zupełnej ciszy, nie budząc grozy.

- Zatamuję ranę i nic więcej zrobić nie mogę - powiedziała Jagoda.

Maks skinął głową. Oboje myśleli logicznie więc na palcach postanowili zrobić obchód dalszej części pomieszczeń, jak im się zdawało jakiegoś opuszczonego laboratorium.

-Telefonów szukaj. Muszą gdzieś być, bo bez nich niewiele zdziałamy - powiedziała do rozglądającego się ciekawie Maksa, - Poszukajmy lepiej wyjścia, bo nie wiadomo co nam zgotowali. Sama widzisz co zrobili z Apollo - mówił cichym głosem Maks rozglądając się czujnie wokół. Cisza.

Reklama

- Nawet muchy nie słychać - szeptała tak samo czujna Jagoda. - Cholera! ile tu pomieszczeń - mówiła wchodząc do ciemnego jak piekło pomieszczenia. - To wygląda jakby korytarz - zdawała relację idącemu z tyłu koledze. - Czuję chłód biegnący falami z przodu - szepnęła waląc wysuniętą głową w blachę aż zadzwoniło. Macała powierzchnię czegoś, co przypominało metalowe drzwi. - Nie ma klamki szepnęła, ale to na bank drzwi, tylko gdzie prowadzą?

Ojciec Jana poderwał się jak szalony nie zważając na bandziorów. Synu! krzyknął pełen rozpaczy Wezwij pogotowie to zawał, ale żona uwięziona przez jednego z bandziorów nie mogła nic zrobić. Wycedziła tylko kredowymi ustami, sama cię zabiję jak Janowi coś się stanie. Tylko, że on sam zdał sobie sprawę, jak nieważne stały się dla niego pieniądze. To co zrobił, już prawie go zabiło. Dał się tak wmanewrować dla forsy. Dziś najpierw zabiłby Bryla, potem siebie i miałby spokój. Ale teraz musi ratować Jana.

Reklama

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama