Reklama


"Amnezja". Poznawajcie losy bohaterów i decydujcie o nich! cz.12

12/11/2021 19:22

Zapraszamy na dwunasty odcinek „Amnezji” - powieści/noweli interaktywnej. Tym razem zapraszamy jego autorką jest Wanda Wywijas. Życzymy miłej lektury! Nie zapomnijcie również zagłosować na naszym FB odnośnie dalszych losów bohaterów.

- Czekamy. Gdzie ona polazła? Przecież miała czekać.

- Och te dziewczyny - ze śmiechem powiedział Kamil. - Ty wiesz, że Patrycja przestała odbierać ode mnie telefonów? Napisała mi: nienawidzę niestałych chłopaków. Głupia jakbym nim był. Myślałem, że jesteśmy tylko przyjaciółmi.

- A ja, chciałbym być chłopakiem Jagody - rozmarzonym głosem powiedział Jan i dodał: - Bracie, coś mi się stało. Wszędzie ją widzę. Ubezwłasnowolniła mnie całego, jestem oplątany siecią jej głosu, topnieję jak lód w blasku jej wzroku. Nigdy tak się nie czułem. Bez myśli o niej nie ma nawet minuty w moim życiu. Co ona ze mnie zrobiła? Kamil, co zrobiła?

Reklama

- Noo bracie ! Nieuleczalnie chory jesteś! Zakochany, zakochany! Ale żeby aż tak? - Kamil patrzył cielęcym wzrokiem na Jana, którego jeszcze tak niedawno nie lubił, nawet bardziej - nie trawił.

Zmienił się to prawda, fajny z niego chłopak się zrobił od spotkania z Jagodą w karczmie. Po jej słowach faktycznie sflaczał i wyszedł jakiś zmięty, malutki - tu już mówił, ale w myślach Kamil. 

- Gdzie też jest ojciec Jagody, oboje gdzieś poleźli? Przecież wiedzą, że czekamy - zdenerwowany Jan rozglądał się po parkingu. - Nie ma ich cholera, a tak chciałem z jej ojcem porozmawiać. Właściwie tylko z nim. Ja już dłużej nie mogę - prawie ze łzami w oczach wyszeptał Jan.

Reklama

Kamil wpadł w osłupienie, nic z tego nie zrozumiał. - Czego nie możesz? Co się dzieje chłopie? Powiedz proszę.

- Zadzwonię do Jagody - mija chwila i... - Nie odbiera, no nie odbiera, cholera jasna.

Kamil dzwonił raz za razem. Jan nerwowo nie mógł wystukać numeru do Jagody. - Coś się stało! Mam złe przeczucia - wrzasnął.

Kamilowi udzielił się strach Jana. Obaj nie wiedzieli gdzie się udać, do kogo zadzwonić.

- Dzwonię do Anki. Nie było jej w szkole, ale może coś wie?

- Nie odbiera, no nie odbiera... - zrezygnowanym głosem powiedział Kamil. - A może pojechali do zamku?

Reklama

Jedźmy - zdecydował Jan. - Jestem samochodem.

Prawie biegiem ruszyli do be emki Jana.

- No tak, kto jak kto, ale Jan może mieć taki samochód. Tatuś kupił na urodziny, na benzynę daje ze dwie stówy - Kamil z goryczą myślał o busie, w którym telepało go co najmniej dwa razy dziennie. Marzył, że po szkole zmieni w domu wszystko. No może nie wszystko, ale sporo. A wymarzony samochód będzie pierwszą rzeczą. Najpierw jednak szkoła, potem praca. Daleko jeszcze do spełnienia marzeń. Jak to jest, że niektórym marzenia, wyprzedzają myśli o nich.

Reklama

Już z daleka widzieli samochód ojca Jagody, stojący na parkingu. Ale postaci w nim żadnej. Pobiegli wprost do oranżerii. Nie to nieprawdopodobne, ojciec Jagody prawie niewidzącym wzrokiem patrzył w ziemię siedząc na kupie gruzu. Na kolanach trzymał kurczowo plecak Jagody, a w ręce jej telefon.

Proszę pana! wrzasnęli obaj jakby się umówili, co się panu stało?

- Mnie? Nic, ale Jagna? Gdzie ona jest? Gdzie jest? - powtórzył głuchym głosem. - Został tylko plecak i telefon, z zaczętym esemesem: Tatusiu przyjedź do pa…..i tyle. Przyjechałem, bo umówiliśmy się na lody. Miałem zamiar przyglądnąć się tej dziwnej oranżerii, ale w szkole jej nie było. Nie miałem do żadnego z was telefonu, więc pojechałem sądząc, że za moment wszyscy się spotkamy. Przeczucie poprowadziło mnie tu i znalazłem plecak. Telefon kilka kroków dalej i ten ślad... - dodał jednym de facto tchem.

Reklama

Oczom chłopaków ukazał się dość wyraźny ślad jaki zostawiają buty kogoś ciągniętego, a opierającego się. Ślad ciągnący się aż poza drzwi. Jakby ktoś mocno się opierał.

- To ślad Jagny, dzwonię na policję - powiedział zdenerwowany pan Krzysztof, ojciec Jagody. Jan osłabł tak, że przestał w ogóle myśleć.

- Porwali ją jak Maksa, porwali. Oni wszystko wiedzą - powtarzał jak nawiedzony. -  Wszystko wiedzą. Co mam zrobić, co zrobić?

- Jak chłopcze mogę ci doradzić, kiedy nie wiem o co chodzi. Wiesz coś, czego my nie wiemy? No gadaj wreszcie - krzyknął ojciec Jagody potrząsając Janem jak pustym workiem.

Reklama

Kamil teraz zobaczył prawdziwy strach, czego aż tak można się bać. Jan był szary na twarzy jak pomalowane płótno. Dygotał całym ciałem słaniając się na nogach jakby był pijany.

- Janku, tu chodzi o moje jedyne dziecko, jeżeli wiesz coś, czego my nie wiemy, pomóż proszę.

Jan cichym głosem wyszeptał: - Oni są gotowi pozbyć się nawet mnie. Mój ojciec, słyszałem wczoraj wszystko. To mój ojciec. On należy do organizacji dziesięciu. Są bezwzględni. Musimy, musimy, tylko to tajemnica przysięgnijcie na Jagodę. Powiem, już wczoraj podjąłem decyzję, ale strach zjada mnie od środka. Nie chce mi się wierzyć...

Reklama

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama