Reklama


"Amnezja". Poznawajcie losy bohaterów i decydujcie o nich! cz.16

10/12/2021 18:16

Zapraszamy na kolejną, szesnastą już odsłonę „Amnezji” - powieści/noweli interaktywnej. Autorką dzisiejszej części jest Wanda Wywijas. Życzymy miłej lektury! Nie zapomnijcie również zagłosować na naszym FB odnośnie dalszych losów bohaterów.

Kamil i Anka zobaczyli wchodzących - męża wuefistki i ojca Jagody. Anka skurczyła się jakby to ona była winna zniknięciu Jagody. Kamil tak samo spłoszony udał, że nikogo nie zauważył.

- Skąd oni się znają? To bardzo dziwne - wycedził przez zęby.

- Wiesz, mnie już wszystko zastanawia - powiedziała Anka i dodała: - W szczególności moja rodzinka. Matka od pewnego czasu jest dziwnie zabiegana. Te jej częste wyjazdy i powroty... Nie mówiąc o ojcu, który nagle zmienił swój stosunek do mnie o trzysta sześćdziesiąt stopni i to od czasu zniknięcia Maksa. Zabronił przychodzić Jagodzie nazywając ją wścibską przemądrzałą.

Reklama

Kamila język aż świerzbił, by powiedzieć przyjaciółce o ojcu Jana. Ale przecież miał siedzieć cicho. Przysiągł na wszystko, by nikogo więcej nie narażać. Gdyby tylko mógł... Człowiek powinien wypowiadać swoje myśli za pomocą jak najmniejszej ilości słów. Najlepiej za pomocą skrótów, ale to było niemożliwe.

Cały świat jest pełen kolorów, jesień pomalowała świat całą gamą czerwieni i złota. W zamkowym parku siedzą dwie staruszki z laskami w rękach i rozmawiają o dawnej historii tego zamku, tak pięknie odremontowanego. Po białych ścianach odbywa się gra promieni. Tylko ta stara oranżeria przypominająca zrujnowany fragment jakiejś sceny teatralnej. Jakby zapomniana, skąpana w ciszy, mogłaby mieć jakieś inne przeznaczenie. A teraz o jej przemijającym pięknie stanowi jej tragiczna bezimienność i smutna bezcelowość. Nikt z odwiedzających zamek i park nie zdaje sobie sprawy, że to stwierdzenie o bezcelowości, mija się z prawdą. Tylko małolat w okularkach wciąż pisze w kajecie z dala obserwując. Obszedł oranżerię z daleka, skręcając na dziedziniec. Ulicą przemknęło auto na krakowskich numerach. Znał ten samochód. Szkoda, że ze szkoły wyszedł tak późno. Zapisał godzinę jego przyjazdu, ilość pasażerów wędrujących w stronę restauracji. Wygrzebał z kieszeni kilka drobnych monet i postanowił wejść na herbatę do kawiarni. Był zdziwiony, że przy stolikach było pusto.

Reklama

- Gdzie się podziali ci dwaj? - zadał sobie w myślach pytanie. - Niemożliwe by wyszli, przecież filował cały czas. Trzeba zapisać ze znakiem zapytania.

Wyszedł nie zamówiwszy herbaty. Przynajmniej kasa została. Wyszedł na dziedziniec i nic. Cisza, pustka. Postanowił posiedzieć i poszperać w myślach.

- Coś tu śmierdzi - pomyślał i postanowił dłużej powęszyć. Dotarło do niego, że ci dwaj powinni być wpisani na listę podejrzanych nr 1. Jeszcze nie rozumiał co mają na sumieniu, ale on miłośnik dzierzby, dojdzie do tego.

Reklama

Jagoda otworzyła sklejone miodem snu powieki. Stał nad nią wielki mężczyzna. Wyglądał władczo z tą swoją gęstwiną lśniących blond włosów i przeszywającymi oczami. Jego spojrzenie uderzyło w nią jak parzący laser. Dopiero teraz zauważyła, że spała na podłodze pod szarym kocem, który narzucił na nią ktoś z współtowarzyszy. Syknęła uderzając się mocno w łokieć o posadzkę, gdy ów Dymitr, tak go w myślach nazwała, próbował ją podnieść. Dymitr pochylił się, aby jej pomóc. Usłyszała wokół śmiech splątanych męsko damskich głosów.

- Podoba ci się nasz Apollo, dziewczynko? - zapytał jakiś bas.

Reklama

Skoczyła na równe nogi nie wiedząc gdzie się znajduje i kim są ci ludzie wokół. Za Chiny nie mogła sobie przypomnieć jak się nazywa, ale wiedziała, że to miejsce nie jest jej znane. Ciągnęło ją na wymioty, kręciło w głowie i chciało siku.

- Co się głupki śmiejecie, pomóżcie jej. Jest jedną z nas - usłyszała jakiś cichy chłopięcy głos dobiegający z łóżka stojącego w szeregu.

Było biało i czysto. Podeszła do niej pulchna czarnula:

- Chodź. Pokażę ci wszystko. Pewno nie wiesz dlaczego tu jesteś. Jestem dziś na dyżurze dam ci jeść. Jedzenie robimy sami z produktów, które ktoś przynosi nocą. Jest ciepła woda, czysta pościel, w miarę spokój. Tylko ta niewiedza. Kto i z jakiego powodu nas tu trzyma.

Reklama

- Ja jestem optymistycznym pesymistą - powiedział Maks w czasie rozmowy całego towarzystwa o przyszłych losach. - Wiem, że jeżeli jesteśmy w rękach Złego, to w ostatecznym rozrachunku poniesie klęskę, ale jeżeli stanie się to o pół minuty za późno, to Dobro będzie miało smak goryczy.

-Ty myślicielu. Przykryj się i weź antybiotyk - ciepło powiedziała do Maksa Daniela, podając Jagodzie filiżankę herbaty. Daniela znalazła się pierwsza w tym przytułku. Miała charakterek, więc objęła rządy od pierwszej chwili po oprzytomnieniu. Po kilku godzinach każdemu wracała świadomość. Jagoda z przerażeniem przypomniała sobie wszystkie wydarzenia.

Reklama

- Ty jesteś Maks - wrzasnęła kierując palec w stronę łóżka.

- Byłbym się udławił tabletką - z wybałuszonymi oczami zawołał Maks. -Skąd mnie znasz? No mów! Znamy się?

- Właśnie się poznajemy, jestem z Lasu, ale chodzę do LO w Suchej Beskidzkiej. I tam właśnie zaczyna się historia, którą zacząłeś pisać właśnie ty. Człowieku, przez twoją koleżankę Ankę poznałam kilku kolegów z twojej szkoły. Kamil prawie wyłączył się z życia, zaangażował się na zabój w rozwiązanie zagadki oranżerii, szczególnie w twoje zniknięcie. A teraz zniknęłam ja. Mój ojciec na pewno już działa. Nie znacie go.

Reklama

- Opowiadaj - powiedziała Daniela. -To bardzo ciekawa historia.

W tym momencie zauważyła postać Dymitra stojącego bez ruchu w drzwiach, zamykanego na klucz pomieszczenia. Najwyraźniej podsłuchiwał. Oczy błyszczały mu dziko. Wyraźnie widać było skupienie i zdenerwowanie na jego twarzy.

Maks czaił o co biega w całej sprawie, ale ukrył tajemnicę w głębi mózgu na potem, na czas, który musi nadejść. Bał się nie tylko o siebie. Bał się o mamę. Jej też mogli zrobić krzywdę. Wystarczy, że on zrobił swoją ciekawością. Milczał. Zauważył oczy Apollo, tak samo jak Jagoda. Wolał by, by zamilkła, ale ponaglana opowiadała o nauczycielce i jej dzieciach, o śledztwie. Właściwie wykopała dół głęboki - tylko nie wiedział dla kogo. Baby, plotkary, o kurzych móżdżkach. Blondynka oczywiście, choć niespotykanie piękna.

Reklama

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama