Kiedy w 1999 roku „Matrix” trafił do kin, wyglądał jak film, który wymyślił własny język. Ludzie podłączani do maszyn. Przenoszenie świadomości do cyfrowego świata. Zielony kod spływający po ekranie. Bohaterowie, którzy nagle przestają podlegać prawom fizyki. Wiele z tych obrazów widzowie mogli jednak zobaczyć już cztery lata wcześniej.
W 1995 roku Mamoru Oshii nakręcił „Ghost in the Shell”. Anime stało się jednym z najważniejszych punktów odniesienia dla późniejszego kina science fiction. W sierpniowym repertuarze Centrum Kultury i Filmu im. Billy'ego Wildera czeka kolejny tytuł z cyklu, którego kuratorem jest nasz redaktor Tomasz. Ciekawostka: cykl w Suchej Beskidzkiej zaczął się od innego tytułu Oshiiego – legendarnego „Angel's Egg”.
Wpływ na „Matrixa” nie jest domysłem. Larry i Andy Wachowscy pokazali producentowi Joellowi Silverowi „Ghost in the Shell” podczas prac nad swoim filmem. Ich pomysł mieli podsumować słowami: „Chcemy zrobić to naprawdę”.
Podobieństw jest więcej. W „Ghost in the Shell” człowiek może połączyć swój mózg z siecią. W „Matrixie” Neo podłącza się do systemu przez gniazdo umieszczone z tyłu głowy. W anime pojawia się cyfrowy kod otwierający film. W aktorskim filmie z kolei zielony deszcz znaków stał się jednym z jego znaków rozpoznawczych. Wachowscy sami wskazywali anime jako jedno ze źródeł inspiracji.
Wpływ „Ghost in the Shell” nie ograniczył się tylko do cyberpunku. Tytuł zwrócił uwagę także Jamesa Camerona. Reżyser „Terminatora” i „Titanica” określił dzielo Oshiiego jako dzieło science fiction, które osiągnęło poziom literacki. Cameron wskazywał anime jako inspirację dla „Avatara”. Jeden z najbardziej kasowych filmów w historii poszedł inną drogą, ale również postawił człowieka wobec pytania o ciało i możliwość funkcjonowania w innym organizmie.
Zanim „Matrix” kazał nam pytać, czym jest rzeczywistość, „Ghost in the Shell” pytał, czym jest człowieczeństwo. W cyberpunkowej przyszłości granica między ciałem a technologią niemal znika. Major Motoko Kusanagi, cyborg z elitarnej Sekcji 9, rusza tropem tajemniczego hakera znanego jako Władca Marionetek. Kryminalne śledztwo szybko zamienia się jednak w hipnotyczną opowieść o tożsamości, świadomości i duchu uwięzionym w skorupie.
- oficjalny opis polskiego dystrybutora, Flashback.
„Ghost in the Shell” powstał na podstawie mangi Masamune Shirowa. Twórcy nie próbowali jednak odtworzyć świata mangi jeden do jednego. Oshii pojechał do Hongkongu na rekonesans. Miasto stało się odpowiednikiem ekranowego, gdzie Major Motoko Kusanagi z Sekcji 9 rusza tropem hakera znanego jako Władca Marionetek. W filmie pojawiają się wieżowce i slumsy, a wszystko skąpane jest w wszechobecnych reklamach. Tło nie jest dekoracją. Ma pokazywać nadmiar informacji i świat, w którym człowiek żyje jednocześnie w przestrzeni fizycznej i cyfrowej.
Film łączy tradycyjną animację z technikami cyfrowymi. Kamera często nie przyspiesza. Zatrzymuje się na mieście, architekturze i twarzy bohaterki. Kusanagi może stać nieruchomo, podczas gdy wokół niej działa cały system. Ten sposób budowania sceny później wracał w kinie science fiction: technologia nie musiała być już tylko gadżetem. Mogła stać się częścią świata przedstawionego.
Tytuł sprzed ponad trzech dekad nadal pozostaje ważniejszy niż lista filmów, które się nim inspirowały. Zmienił sposób myślenia o anime. Pokazał Hollywood, że animacja może opowiadać o technologii, filozofii i przyszłości bez upraszczania tych tematów.
Pytania stawiane przez Oshiiego nie posiadają daty ważności. Co pozostaje z człowieka, kiedy można wymienić jego ciało? Czy pamięć wystarcza, żeby określić własną tożsamość? Czy świadomość może istnieć niezależnie od biologicznego organizmu?
W 1995 roku były to pytania z gatunku science fiction. Dziś dotyczą świata sztucznej inteligencji, cyfrowych tożsamości i coraz bardziej zaawansowanych interfejsów człowiek–maszyna.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze