Na 11 odcinkach specjalnych zakończyła udział w Valvoline Rajdzie Małopolskim załoga Adrian Łabuda i Michał Kuśnierz. Był to odcinek Maków Podhalanski (5,6 kilmetrów), chociaż wspomniany duet już od pierwszego dnia wiedział, że ich samochód nie jest sprawny w stu procentach.
Po pierwszym dniu zmagań, Adrian Łabuda i Michał Kuśnierz (Ford Fiesta Rally3 Evo) zajmowali siódme miejsce w klasyfikacji generalnej, a drugie w klasie 3. Piątkowe etapy to spadek w generalce na 11 miejsce i trzecie w swojej klasie. Po dwóch pierwszych sobotnich oesach, Łabuda i Kuśnierz wrócili na pozycję wiceliderów w swojej klasie, oraz do pierwszej dziesiątki w łącznej klasyfikacji. Na oes nr 12 już jednak nie wyjechali.
- Awaria silnika okazała się nie do naprawy. Wszystkie części można w trackie rajdu wymienić, ale nie silnik. Od pierwszego dnia wiedzieliśmy, że jedziemy w niesprawnym samochodzie, że nasz silnik się przegrzewa, lecz staraliśmy się to wszystko maskować. Wcześniej mieliśmy dzień testowy, lecz były to krótkie odcinki i w nich nic nie wskazywało, że mamy awarię silnika. Ta dopiero dawała znać po przejechaniu 5,6 kilometrów. Szkoda, bo gdyby to wyszło wtedy, mielibyśmy czas, żeby wymienić silnik. Żałujemy, że w ten sposób kończymy nasz udział w rajdzie. Nasz samochód przed tygodniem brał udział w rundzie mistrzostw Europy w Rzymie i zapewne tam musiało się coś "przytrafić". Mimo niesprawnego auta, staraliśmy się jechać jak najdłużej w rajdzie. Po odcinku w Makowie Podhalańskim i wjeździe na górę makowską, musieliśmy dać za wygraną. Adrian dobrze się prezentował i osiągał dobre czasy mimo, że nasz samochód nie był sprawny - powiedział pilot rajdowy ze Śleszowic.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze