Zrywane mosty, drogi znikające pod rwącą wodą i mieszkańcy, którzy z godziny na godzinę tracili dorobek całego życia. Część regionu została odcięta od świata. Tak wyglądał Budzów po ulewie, która 24 lipca 2001 roku przeszła nad Beskidami. Żywioł uderzył z ogromną siłą, pozostawiając po sobie zniszczenia, których usuwanie trwało przez wiele miesięcy.
We wtorek, 24 lipca 2001 roku przez powiat suski przeszły nawalne opady deszczu. Nad Makowską Górą utworzył się układ burzowy, z którego w krótkim czasie spadły olbrzymie ilości wody. Potoki błyskawicznie wystąpiły z brzegów, a woda spływająca ze stoków zamieniła drogi w rwące rzeki. Na ich trasie stały Budzów, Jachówka i okoliczne miejscowości.
Według danych IMGW w Makowie Podhalańskim 24 lipca spadło 94,6 mm deszczu, a dzień później aż 190,8 mm. To właśnie nad rejonem Makowskiej Góry odnotowano najbardziej intensywne opady, które wywołały gwałtowną falę powodziową w górnej części zlewni Skawy.
Od pierwszych godzin z żywiołem walczyli strażacy z jednostek OSP z terenu gminy Budzów. Ratowali mieszkańców i ich dobytek, zabezpieczali zagrożone budynki oraz pomagali usuwać skutki powodzi. Ich działania trwały jeszcze długo po ustąpieniu wody. Wielu mieszkańców wspominało później, że bez pomocy strażaków i sąsiadów skala strat mogłaby być jeszcze większa.
Skala zniszczeń była ogromna. W gminie Budzów uszkodzonych lub zniszczonych zostało około 40 proc. dróg, w tym odcinki dróg wojewódzkich i powiatowych. Żywioł zdewastował również trzy szkoły, ośrodek zdrowia i remizę strażacką. Spośród ponad 30 mostów i kładek ocalały zaledwie cztery. Woda niszczyła także domy, gospodarstwa i pola uprawne, a straty liczono w dziesiątkach milionów złotych.
Szczególnie dramatyczna sytuacja panowała w dolinie Paleczki. Gwałtownie wezbrany potok zrywał mosty, podmywał drogi i zalewał kolejne posesje w Budzowie, Palczy oraz Jachówce. W wielu miejscach mieszkańcy zostali odcięci od świata, ponieważ nurt zabrał niemal wszystkie przeprawy przez rzekę. Zniszczeniu uległy także sieci wodociągowe i kanalizacyjne. Uszkodzonych zostało 191 budynków mieszkalnych, z czego osiem trzeba było rozebrać. Łączne straty w samej gminie Budzów oszacowano na około 60 mln zł, co uczyniło ją jednym z najbardziej poszkodowanych samorządów w Małopolsce podczas lipcowej powodzi.
Jeszcze w tym samym roku rozpoczęła się odbudowa. Wśród delegacji z pomocą był m.in. Rybnik z prezydentem miasta i dyrektorem miejskiego szpitala. Gmina otrzymała wsparcie finansowe z różnych źródeł, a w listopadzie 2001 roku przedstawiciele samorządu spotkali się w Kancelarii Prezydenta RP z minister Barbarą Labudą, odbierając czek na 100 tys. zł na usuwanie skutków katastrofy. Odbudowa dróg, mostów i budynków trwała przez kolejne miesiące.
Powódź z 2001 roku pozostaje dla mieszkańców Budzowa symbolem jednej z najtrudniejszych prób, z jakimi przyszło im się zmierzyć. Wspomnienia rwącej Paleczki, zniszczonych przepraw i błota zalegającego w domach wciąż są żywe w pamięci wielu mieszkańców gminy.
W 25. rocznicę tych wydarzeń druhowie z Ochotniczej Straży Pożarnej w Budzowie przygotowali plenerową wystawę przy remizie. Zgromadzono na niej fotografie oraz materiały dokumentujące przebieg powodzi i akcje ratownicze prowadzone ćwierć wieku temu. Ekspozycja ma przypominać o dramatycznych wydarzeniach sprzed ćwierć wieku, ale także oddać hołd wszystkim osobom, które niosły pomoc poszkodowanym. To również okazja, by młodsze pokolenie mogło poznać historię jednego z najtragiczniejszych kataklizmów, jakie dotknęły powiat suski.

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze