W pierwszą sobotę sierpnia nasz portal w roli głównego partnera medialnego i technologicznego towarzyszył Milenie Łazarz w niezwykłym wyzwaniu - przepłynięciu 18 km od Gdyni do Helu. Celem przeprawy było wsparcie zbiórki na budowę integracyjnej siłowni plenerowej dla dzieci i młodzieży z OREW Juszczyn. Od rana rozpoczęliśmy wspólne kibicowanie i specjalną transmisję na żywo ze Strefy Kibica, która powstała w Makowskim Centrum Kultury.
Wśród gości, którzy pojawili się w plenerowym studio prowadzonym przez Macieja Krzyśkowa i Ernesta Durkę był również Łukasz Miklusiak, założyciel, trener i kierownik sekcji pływania w UKS „Jasień” Sucha Beskidzka. W rozmowie podzielił się kulisami treningów m.in. Mileny oraz refleksjami o roli szkoleniowca w karierze sportowca oraz podkreślił wagę charakteru w drodze do sukcesów.
Pełny wywiad dostępny jest w transmisji z wyzwania Mileny. Poniższa wersja została zredagowana z zachowaniem najważniejszych wypowiedzi z materiału źródłowego.
Łukasz Miklusiak: Pamiętam jej tatę, który podczas naszych zajęć podszedł do Piotra Staszaka i powiedział, że chciałby zapisać córkę na naukę pływania. Piotr odpowiedział mniej więcej: „Nie na naukę – niech od razu przyjdzie do klubu, sprawdzimy ją”. Milena potrafiła już utrzymać się na wodzie i trafiła do bardzo dobrej grupy szkoleniowej, w której były między innymi Ewa Wrona, Wiktoria Gracjarz, Julia Parchańska i Barbara Sowa. Miała wtedy około siedmiu lat.
Milena zadzwoniła i powiedziała, że chce przepłynąć na Hel w celu charytatywnym. Takich telefonów nie otrzymuje się codziennie, dlatego poprosiłem, aby opowiedziała więcej. Kiedy wyjaśniła swoją wewnętrzną potrzebę, powiedziałem, że trzymam kciuki i przypomniałem o konieczności dobrego przygotowania. Wielkie uznanie należy się jej obecnemu trenerowi i całemu zespołowi, który wykonał ogrom pracy.
Milena mówiła wcześniej, że chciałaby płynąć „tempem żółwia”, czyli około dwóch minut na 100 metrów. Dawałoby to wynik w granicach sześciu godzin. Trudno jednak dokładnie przeliczyć czas, bo morze to nie basen: znaczenie mają wiatr, fale, prądy i temperatura. Wynik był szybszy od zakładanego i bardzo dobry.
Zawsze miała mocny charakter. Pamiętam, jak przed jednym z treningów koleżanki mówiły w szatni, że nic im się nie chce. Milena odpowiedziała im stanowczo, że dzisiaj będą ciężko trenować. Nie wiedziały, że to słyszę. Schowałem się i już wiedziałem, że trening będzie dobry. Ten charakter był w niej od początku.
To ogromny wysiłek. Aby przybliżyć skalę osobom, które biegają, porównałbym ten dystans do niemal dwóch maratonów, czyli około 70 kilometrów biegu. Dochodzą do tego zimna woda, fale, wiatr, meduzy i inne czynniki. Największe znaczenie ma kondycja psychiczna.
Ostatni okres przygotowań i dostosowanie organizmu do dużego kilometrażu są bardzo ważne, ale podstawą pozostają lata spędzone na basenie. Osoba, która dopiero zaczyna naukę pływania, nie przygotuje się do takiej próby w krótkim czasie. To tysiące godzin pracy, których nie da się nadrobić.
Basen buduje fundament, ale ostatni etap musi obejmować wody otwarte. Organizm trzeba przyzwyczaić do zimna, fal, pracy błędnika i słonej wody dostającej się do ust. To trochę jak z morsowaniem – sam zimny prysznic nie zastąpi regularnego kontaktu z zimną wodą. Milena miała doświadczenie, ponieważ startuje w Pucharze Polski na wodach otwartych, ale morze jest jeszcze trudniejszym środowiskiem.
Ogromną dumę i wdzięczność, szczególnie że próba miała cel charytatywny. Czuję się małym trybikiem w całej historii, ale cieszę się, że mogłem być obecny w życiu Mileny i uczestniczyć w jej sportowym rozwoju.
Z fizjologicznego punktu widzenia mięśnie, jeśli otrzymują tlen i składniki odżywcze, mogą pracować bardzo długo. Największą rolę odgrywa jednak psychika. Milena wspominała o dwóch kryzysach. Jeden pojawił się około dwóch kilometrów przed metą. Wiedziałem wtedy, że dzięki charakterowi dopłynie. Trudno powiedzieć, kiedy nastąpił pierwszy kryzys, ale również sobie z nim poradziła.
Trener. Każdy zawodnik jest inny i dochodzi do stu procent swoich możliwości w różnym tempie. Dla jednego sukcesem jest medal, a dla innego poprawa z 46. na 42. miejsce. Taki wynik może być jego osobistym medalem, a charakter zbudowany w sporcie wykorzysta później w innej dziedzinie życia.
Zdarza się, ale działa to także w drugą stronę. Jeśli zadanie jest wykonywane bardzo dobrze, czasem razem z Piotrem Staszakiem uznajemy, że nie ma sensu niczego psuć i kończymy wcześniej. Granice trzeba przesuwać, a Milena należała do osób, które same zgłaszały gotowość do dodatkowej pracy.
Rola trenera nie kończy się przed startem. Jego mowa ciała, zachowanie i ostatnie wskazówki mogą zdecydować o wyniku. Kiedy zawodnik jest już w wodzie, nie można podpowiadać jak w piłce nożnej. Pozostają ogromne emocje. Nie ma znaczenia, czy ktoś walczy o medal, finał czy poprawę odległego miejsca – każdy mierzy się z własnymi słabościami i lękiem.
Odpowiedź: Decydują zarówno cechy fizyczne, jak i charakter. Ogromny wpływ mają rodzice i otoczenie. Można powiedzieć: pokaż mi pięć osób, z którymi najczęściej przebywasz, a powiem ci, czy masz szansę osiągnąć sukces. Milena, Ewa i Wiktoria obracały się w grupie ambitnych i charakternych ludzi, co zwiększało prawdopodobieństwo rozwoju.
To był bardzo dobry okres dla klubu, choć obecnie trwa ważny czas wypoczynku i regeneracji. Najważniejszy jest jednak dzisiejszy start Mileny. Reprezentuje nasz klub również w Pucharze Polski i wkrótce ma kolejne zawody. Mam nadzieję, że zdąży się zregenerować, ponieważ zdrowie jest najważniejsze. Najbardziej cieszę się, że bezpiecznie dopłynęła i że akcja osiągnęła swój sportowy oraz charytatywny cel.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze