Niespełna 18 kilometrów, pięć godzin i 32 minuty nieustannej walki z wodą, prądem i własnymi obawami. Milena Łazarz z Bystrej Podhalańskiej przepłynęła 1 sierpnia trasę z Gdyni na Hel, uzyskując rekordowy czas przepłynięcia Bałtyku w piance. Jej sportowy wyczyn miał jednak przede wszystkim pomóc w zbiórce na rzecz uczniów OREW Juszczyn.
– Pierwszym uczuciem była ulga. Ulga, że podołałam, nikogo nie zawiodłam i wykonałam swoją część pracy – mówiła Milena
Pomysł na pokonanie tej trasy pojawił się rok wcześniej. Podczas pracy nad jeziorem Milena natrafiła na informację o amatorze pływania, który zmierzył się z przeprawą z Gdyni na Hel. Wtedy po raz pierwszy pomyślała, że również może podjąć taką próbę.
Inspiracją były dla niej również charytatywne przedsięwzięcia sportowe, między innymi akcja Łatwoganga, a także wyczyny polskich pływaków ultradystansowych – Bartłomieja Kubkowskiego i Piotra Szczepaniaka. Milena postanowiła wykorzystać swoje wieloletnie doświadczenie i pasję do długich dystansów, aby na miarę własnych możliwości zrobić coś podobnego i pomóc dzieciom z OREW Juszczyn.
Trasa z Gdyni na Hel jest jednym z najbardziej znanych wyzwań polskiego pływania na wodach otwartych. Bałtyk nie należy do łatwych akwenów, jednak dla Mileny świadomość, że podejmuje próbę w Polsce, dawała większe poczucie bezpieczeństwa. Przeprawa miała być jednocześnie początkiem jej przygody z ultradystansami.
Wybór celu charytatywnego nie był przypadkowy. Do OREW Juszczyn uczęszczają między innymi dzieci z rodzinnej miejscowości pływaczki. Jej tata jest kierowcą autobusu, którym wychowankowie dojeżdżają do placówki.
– Niejednokrotnie spotykałam te dzieci, machając im, kiedy jechały albo wsiadały do busa. To moi sąsiedzi, jesteśmy z jednej wioski. Jeśli chcemy zmieniać świat, musimy zacząć od najbliższego otoczenia – podkreśla Milena.
Dyrektor OREW Juszczyn Oliwia Jarnot z dużym zaskoczeniem przyjęła wiadomość, że ktoś chce bezinteresownie zorganizować tak poważne przedsięwzięcie. Z pomysłu ucieszyli się także uczniowie. Z jednym z wychowanków Milena wzięła nawet udział we wspólnym treningu pływackim.
Celem akcji jest zebranie środków na zakup urządzeń do integracyjnej siłowni plenerowej. Sprzęt pozwoli dzieciom i młodzieży ćwiczyć na świeżym powietrzu, wspierając ich codzienną rehabilitację, rozwój oraz sprawność ruchową.
Dla Mileny powodzenie zbiórki od początku było ważniejsze niż wynik sportowy.
– Zdobyłam w życiu wiele medali i mam nadzieję, że kolejne jeszcze na mnie czekają. Tutaj nie liczył się wyścig z czasem. Liczyło się pokazanie, że dobro jest warte poświęceń – zaznacza.
Placówki takie jak OREW często organizują niewielkie kiermasze i zbiórki, aby zdobyć pieniądze na najpilniejsze potrzeby. Milena chciała pomóc w zgromadzeniu większej kwoty i choć częściowo odciążyć ośrodek od ciągłego poszukiwania kolejnych sposobów finansowania.
Milena Łazarz rozpoczęła treningi pływackie w wieku siedmiu lat. Do trzynastego roku życia reprezentowała UKS „Jasień” Sucha Beskidzka, a następnie przez cztery lata trenowała w Unii Oświęcim. Jako długodystansowiec przez lata budowała wydolność i wytrzymałość potrzebną podczas tak wymagającej przeprawy.
Bezpośrednie przygotowania do próby rozpoczęły się w maju pod okiem Tymoteusza Drozda. Zwiększono liczbę jednostek treningowych oraz pokonywany dystans. Podczas jednego treningu Milena przepływała od trzech do nawet dziesięciu kilometrów. W miarę możliwości ćwiczyła również na otwartych akwenach.
Istotną częścią przygotowań było nauczenie organizmu regularnego przyjmowania płynów i węglowodanów podczas wysiłku. Na jej koronnym dystansie trzech kilometrów nie stosuje się karmienia. W czasie wielogodzinnego płynięcia było ono jednak niezbędne do utrzymania sił.
Część zadań treningowych określano więc nie liczbą metrów, lecz czasem. Dzięki temu przygotowania odwzorowywały warunki przeprawy, podczas której przerwy na jedzenie i picie planowano w konkretnych odstępach czasowych.
Największym wsparciem pozostawał trener Tymoteusz Drozd, również były zawodnik Unii Oświęcim. Organizował treningi na wodach otwartych, pomagał zapewnić kajaki i deski SUP, a także wspierał Milenę mentalnie. Niejednokrotnie wchodził razem z nią do wody, aby pomóc jej przełamać obawy.
Noc poprzedzającą start Milena przespała spokojnie, choć śniło jej się, że już płynie. Największe obawy budziły w niej nie dystans czy zmęczenie, ale meduzy.
Początek przeprawy przebiegał w dobrych warunkach. Woda była spokojna i przejrzysta. Niedługo po starcie Milena dostrzegła jednak pierwszą meduzę.
– Obróciłam się na plecy, zacisnęłam zęby i pomyślałam: trudno, płyniemy razem. Przynajmniej nie będę sama w wodzie – wspomina.
Myśl o rezygnacji nie pojawiła się ani razu. Był strach, ale niemal natychmiast zastąpiła go determinacja.
– Pomyślałam: „Bój się, ale rób to”. Po kilku pierwszych pociągnięciach strach minął. Byłam tylko ja, morze i meduzy.
Najtrudniejszy odcinek pojawił się pomiędzy dziewiątym a jedenastym kilometrem, gdy do pływaczki dotarł prąd w rejonie cypla. Woda zaczęła mocniej kołysać zarówno nią, jak i zabezpieczającą przeprawę ekipą.
– Pomyślałam wtedy, że Szczepaniak i Kubkowski cały czas mierzą się z takimi falami, a ja na Zatoce mam w porównaniu z nimi luksus – relacjonuje Milena.
Mimo trudniejszych warunków nie przerwała próby. Po pięciu godzinach i 32 minutach dotarła na Hel, uzyskując rekordowy czas płynięcia przez Bałtyk w piance.
W przedsięwzięcie zaangażował się cały sztab organizacyjny. Za przygotowanie fizyczne i mentalne odpowiadał Tymoteusz Drozd. Zabezpieczenie medyczne zapewnił Michał Starosolski, o żywienie podczas przeprawy dbała Milena Thamm, a regenerację zawodniczki wspierała Ola. Sprzęt sportowy zapewniła firma AQUA-SPEED.
Całe wydarzenie można było śledzić na żywo na portalu Sucha24.pl. W specjalnym studiu sportowym pojawiali się zaproszeni goście, którzy wspierali zawodniczkę i promowali charytatywny cel. Zapis transmisji z całej przeprawy jest dostępny na kanałach Sucha24.
Pokonanie trasy z Gdyni na Hel nie oznacza końca akcji. Zbiórka na integracyjną siłownię plenerową dla wychowanków OREW Juszczyn trwa do piątku, 7 sierpnia.
– To dla Was przepłynęłam Zatokę Pucką. Każdy Wasz uśmiech i każde miłe słowo były dla mnie największą motywacją – zwróciła się Milena do dzieci.
Zbiórkę można wesprzeć poprzez stronę: www.siepomaga.pl/milena-dla-orew-juszczyn.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze