W pierwszą sobotę sierpnia nasz portal w roli głównego partnera medialnego i technologicznego towarzyszył Milenie Łazarz w niezwykłym wyzwaniu - przepłynięciu 18 km od Gdyni do Helu. Celem przeprawy było wsparcie zbiórki na budowę integracyjnej siłowni plenerowej dla dzieci i młodzieży z OREW Juszczyn. Od rana rozpoczęliśmy wspólne kibicowanie i specjalna transmisję na żywo ze Strefy Kibica, która powstała w Makowskim Centrum Kultury.
Gośćmi prowadzących Macieja Krzyśkowa i Ernesta Durki były osoby, które na co dzień działają dla osób z niepełnosprawnościami. Wśród nich nie mogło zabraknąć Oliwii Jarnot, dyrektor OREW w Juszczynie. W rozmowie przybliżona została idea, którą kieruje się placówka wobec swoich podopiecznych oraz kulisy codziennej pracy, jaką wykonują opiekunowie z dziećmi i młodzieżą.
Pełny wywiad dostępny jest w transmisji z wyzwania Mileny. Poniższa wersja została zredagowana z zachowaniem najważniejszych wypowiedzi z materiału źródłowego.
Oliwa Jarnot: OREW to Ośrodek Rehabilitacyjno-Edukacyjno-Wychowawczy. Prowadzimy kompleksową terapię dzieci i młodzieży od trzeciego do 25. roku życia. Pod jednym dachem realizujemy obowiązek przedszkolny i szkolny, wczesne wspomaganie rozwoju oraz zajęcia rewalidacyjno-wychowawcze. Rodzice nie muszą po zajęciach wozić dzieci prywatnie do kolejnych specjalistów, ponieważ u nas dostępni są między innymi neurologopeda, fizjoterapeuta i masażysta.
Prowadzimy rehabilitację, masaże, hydromasaże i dogoterapię. Wyjeżdżamy także na zajęcia z alpakami oraz hipoterapię. Wszystko robimy po to, aby rozwój dziecka przebiegał wielotorowo, kompleksowo i harmonijnie.
Bardzo ważna jest komunikacja alternatywna i wspomagająca. Chcemy, aby dziecko potrafiło przekazać, czego potrzebuje i co czuje. Drugim priorytetem jest samodzielność. Nie chcemy wyręczać dzieci, lecz uczyć je wykonywania tylu codziennych czynności, na ile pozwala im zdrowie i indywidualne możliwości.
Te umiejętności rozwijamy później poprzez trening społeczny. Wyjeżdżamy z podopiecznymi na pizzę i lody, spacerujemy po Makowie, a z okazji Dnia Kobiet nasi chłopcy rozdają mieszkankom kwiaty. Chcemy aktywnie uczestniczyć w życiu lokalnej społeczności.
Milena zadzwoniła do mnie i powiedziała, że chciałaby przepłynąć odcinek morza w celu charytatywnym. Byłam zaskoczona i początkowo nie wiedziałam, co odpowiedzieć. Przede wszystkim dziękowałam jej za to, że pomyślała właśnie o nas. Milena pochodzi z Bystrej Podhalańskiej, a my działamy w pobliskim Juszczynie. Ta inicjatywa pokazuje, że ważne jest nie tylko wsparcie finansowe, ale też obecność, życzliwość i akceptacja.
Dla mnie jest bohaterką. To wyczyn niemal ponadludzki i heroiczny. Sama pływam tylko rekreacyjnie, spokojną żabką i najlepiej wtedy, gdy czuję dno pod nogami. Pełne morze to zupełnie inna rzeczywistość. Potrzebne są technika, ogromna kondycja i zapasy energii.
Zapraszamy wszystkich rodziców, którzy są zagubieni i nie wiedzą, gdzie szukać pomocy. Nawet jeśli dziecko ostatecznie nie trafi do naszej placówki, możemy podpowiedzieć, do jakiej instytucji się udać i jakie dokumenty przygotować. Najważniejsze jest jak najwcześniejsze rozpoczęcie terapii, ponieważ wtedy efekty są najlepsze.
Potrzebne mogą być dokumenty z poradni psychologiczno-pedagogicznej albo PCPR. Po rozpoznaniu sytuacji będziemy mogli przyjąć dziecko do nas lub wskazać inną placówkę odpowiednią do postawionej diagnozy. Chcemy również uspokoić rodziców i wesprzeć ich psychicznie, aby mogli zacząć działać.
Najważniejsze jest szczęście dziecka. Nie chodzi o wrzucanie go w wir nadmiernej stymulacji i kolejnych bodźców. Dziecko powinno mieć poczucie sprawstwa, być dumne z siebie, czuć się bezpiecznie i przychodzić do nas z radością. W dobrej atmosferze terapia przebiega zupełnie inaczej i przynosi lepsze efekty.
Zbieramy na zewnętrzne urządzenia rehabilitacyjne, dostosowane również do dzieci poruszających się na wózkach. Chcemy, aby mogły wyjść z budynku i ćwiczyć na świeżym powietrzu pod opieką fizjoterapeutów. Siłownia będzie kolejnym krokiem w rozszerzaniu i urozmaicaniu terapii.
Szacunkowy koszt zagospodarowania dostępnego terenu i zakupu certyfikowanych urządzeń wynosi około 70 tysięcy złotych. Sprzęt musi być profesjonalny, bezpieczny i przystosowany do potrzeb dzieci z niepełnosprawnościami, w tym osób na wózkach. Każde zakupione urządzenie będzie dla nas sukcesem.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze