Reklama


„Sport łączy ludzi. Nie ma w nim granic”. Gabriel Borowy o kulisach Rajdu Małopolski oraz współpracy z OREW

09/08/2026 23:00

W pierwszą sobotę sierpnia nasz portal w roli głównego partnera medialnego i technologicznego towarzyszył Milenie Łazarz w niezwykłym wyzwaniu - przepłynięciu 18 km od Gdyni do Helu. Celem przeprawy było wsparcie zbiórki na budowę integracyjnej siłowni plenerowej dla dzieci i młodzieży z OREW Juszczyn. Od godziny 7:15 rozpoczęliśmy wspólne kibicowanie i specjalna transmisję na żywo ze Strefy Kibica, która powstała w Makowskim Centrum Kultury. Gośćmi prowadzących Macieja Krzyśkowa i Ernesta Durki były osoby, które na co dzień działają dla osób z niepełnosprawnościami.

O Rajdzie Małopolski, planach na jego kolejną edycję, a także o wyjątkowej więzi z OREW-em w Juszczynie i sile sportu, który potrafi łączyć ludzi, rozmawiamy z Gabrielem Borowym, organizatorem jednego z największych wydarzeń sportowych w współczesnej historii powiatu suskiego.

Pełny wywiad dostępny jest w transmisji z wyzwania Mileny. Poniższa wersja została zredagowana z zachowaniem najważniejszych wypowiedzi z materiału źródłowego.

  • Sucha24.pl: W 2023 roku Rajd Małopolski przyjechał i to dosłownie do OREW w Juszczynie. Odwiedziny Grzegorza Grzyba, Rafała Kwiatkowskiego i Łukasza Byśnikiewicza wciąż są tam wspominane. 

Gabriel Borowy: Nasz rajd jest bardzo mocno związany z Kołem PSONI i z OREW-em. Po pierwsze dlatego, że są tam świetni ludzie. Naprawdę warta docenienia jest ich ciężka praca – mówię tutaj o opiekunach i wszystkich zaangażowanych w funkcjonowanie ośrodka. Po drugie, wychowankowie również są świetnymi ludźmi. Dlatego kiedy myśleliśmy o jakiejś akcji pomocowej, to wybór był dla nas oczywisty.

Reklama

W 2023 roku jechaliśmy po rozbudowę ośrodka w Juszczynie, a w 2025 roku jechaliśmy po busa dla Tarnawy. Myślę, że jakąś małą cegiełkę od nas udało się w tym wszystkim dołożyć. Przede wszystkim jednak w jakiś sposób rozreklamowaliśmy to, że te potrzeby są. 

  • Miałeś okazję poznać podopiecznych OREW w Juszczynie, ale również osoby, które na co dzień z nimi pracują. Co najbardziej zwróciło twoją uwagę?

To są niesamowici ludzie z pasją i to nas bardzo łączy. Są oddani. Mówię tutaj teraz o opiekunach i nauczycielach. To są osoby, po których widać, że mają gigantyczne serca. Przyjemnie jest móc wspierać takie osoby w ich codziennych wyzwaniach.

Reklama

Natomiast jeśli chodzi o wychowanków, to są po prostu super ludzie. Ludzie z energią, uśmiechnięci. Są tam zarówno młodzi, jak i starsi. Te potrzeby, domyślam się, też są bardzo różne. Sam mam dwójkę dzieci, wiem, jakie są potrzeby małych dzieciaczków i domyślam się, jakie są potrzeby dorosłych osób z niepełnosprawnością.

Dlatego my w całym sztabie te zbiórki miło wspominamy. I może nie będę zdradzał, ale coś już znowu myślimy.

  • Czyli możemy spodziewać się kolejnych wspólnych akcji?

Myślimy dalej o jakichś wspólnych akcjach.

Reklama
  • Dzisiejsza zbiórka ma również sportowy wymiar. Milena Łazarz płynie z Gdyni na Hel, a zbierane są pieniądze na siłownię plenerową dla OREW. Jak oceniasz takie połączenie sportu i pomagania?

Wielki szacunek dla Mileny. Ja mam problem, żeby w Suchej cały basen przepłynąć, a jak sobie pomyślę o tym wyzwaniu, to przecież nie jest to basen, gdzie jest ileś długości i można sobie stanąć na dnie. To jest naprawdę głęboki temat, są fale i przypuszczam, że jest zimno. Ja jestem z tych, którzy bardzo lubią ciepłe jacuzzi, a niekoniecznie zimną wodę, więc to na pewno zwiększa wyzwanie.

Jeśli chodzi o siłownię, nie widać po mnie, ale przez dwa-trzy lata chodziłem na siłownię. Jak widać, niewiele mi to dało. Pewnie chętnie też przyjdę tam do OREW-u i poćwiczę z wychowankami, bo pewnie oni byliby w stanie nauczyć mnie trochę rzeczy.

Reklama

Sportowo super. Wiąże się to nam w jakiś sposób z rajdem. Wspomniałeś o tym, jak byliśmy przed trzema laty z rajdówkami. Nawet udało się zakręcić trochę bączków na parkingu. Myślę, że zrobiło to fajne wrażenie i pokazuje, że w sporcie nie ma granic, w sporcie nie ma przeszkód. Sport łączy ludzi, niezależnie od tego, jaki to jest sport. Sport to zdrowie i tego się trzeba trzymać.

  • Miałeś okazję uczestniczyć w innych sportowych wyzwaniach? Jakie emocje towarzyszą człowiekowi podczas takiego wysiłku?

Raz uczestniczyłem w rajdzie rowerowym ze Złombolem. Jechaliśmy składakami. Cały Półwysep Helski przejechała ponad setka osób. Pokonaliśmy składakiem chyba 74 kilometry łącznie - tam i z powrotem: Hel, Władysławowo, Hel. To było niesamowite. Pamiętam, że byłem strasznie zmęczony. Już nie powiem, co najbardziej bolało wszystkich na tych składakach.

Reklama

Ale emocje, które towarzyszyły przed – czyli „czy dam radę?” – w trakcie: „wow!”, i na końcu, kiedy człowiek już nie ma siły stać. Tego się nie da opowiedzieć słowami. To po prostu trzeba czuć.

  • Rajdy samochodowe dają chyba jednak zupełnie inne emocje niż rajdy rowerowe.

Tak. Rajdy samochodowe, które organizujemy, to jednak coś zupełnie innego niż rajdy rowerowe. Można je porównać raczej do rajdu na regularność, w którym jedzie się samochodem, często zabytkowym, i pokonuje kolejne kilometry.

Rajd Małopolski to natomiast zupełnie inna skala. W tym roku był już rundą Pucharu Europy, a nie tylko Mistrzostw Polski. To największy i najbardziej rozwinięty rajd, jaki do tej pory zorganizowaliśmy. W zasadzie można powiedzieć, że było to jedno z największych wydarzeń sportowych w Małopolsce w tym roku.

Reklama

Największa różnica to adrenalina i balansowanie na krawędzi. Nie ma się co oszukiwać – rajdy samochodowe nie należą do najbezpieczniejszych dyscyplin. Ryzyko zawsze istnieje, szczególnie na takich drogach, jakie mamy w naszym regionie.

Mamy bardzo dobre drogi – pozdrawiam Pana Starostę i wszystkich włodarzy – ale ich charakterystyka nie zależy od jakości asfaltu. Jeśli jedziemy przez Makowską Górę, Przysłop czy inny górski odcinek, zakręty zawsze będą prowadziły przez szczyty, droga będzie wąska, a gdzieś po drodze pojawi się przepust czy drzewo.

Reklama

Do tego dochodzi jeszcze jedna specyfika południa Polski. Nasze asfalty słyną z tego, że są bardzo śliskie. Powiedziałbym nawet, że należą do najbardziej śliskich w Polsce.

  • Dlaczego?

Powiem szczerze – nie wiem. Próbowałem się kiedyś doktoryzować na ten temat. Wydaje mi się, że materiał, z którego tutaj firmy tworzą asfalt, jest po prostu trochę inny. Ta charakterystyka potem powoduje, że jest bardzo śliski. 

  • Rajd Małopolski jest stosunkowo młodą imprezą, a już pojawiają się plany dotyczące kolejnych edycji. Co może wydarzyć się w przyszłości?

Myślę, że mamy jedne z najmłodszych zawodów w kalendarzu, a już teraz myślimy o przyszłym roku i o tym, żeby zrobić coś więcej.

Reklama

W tym roku po raz kolejny mieliśmy obserwatora. Tym razem był nim Belg, który kilka dni temu przesłał nam swój raport. Daje on dużo nadziei, więc zobaczymy, co przyniesie nam przyszły rok.

  • Na co dokładnie są te nadzieje? Czy Rajd Małopolski może w przyszłości wejść na jeszcze wyższy poziom?

Nie stać nas na Mistrzostwa Europy. Tutaj nie ma się co oszukiwać. To budżet, tak jak szacowaliśmy w tym roku, dziesięciokrotnie przekraczający budżet naszego rajdu. Na dzień dzisiejszy nie widzę żadnej nadziei na to, żeby to się udało.

Bardziej chcielibyśmy aspirować do Mistrzostw Europy Historycznych, których jeszcze w Polsce nie było. To jest nowy cykl. Cykl przepiękny, bo jeżdżą tam samochody klasyczne, ale sportowe.

Reklama

Mówimy o Lancii 037, Audi Quattro, BMW M3. Dużo ciekawych samochodów jak Porsche, które jadą faktycznie na czas i walczą o tytuł Mistrza Europy. To nie jest jazda taka, żeby się tylko przewieźć, tylko faktycznie jest tam rywalizacja. I to jest coś, co byłoby w zasięgu naszych możliwości organizacyjnych. Nie tylko my się o to staramy w Polsce, więc to trochę utrudnia sprawę. 

  • Czyli Rajd Małopolski na pewno wróci w przyszłym roku?

Podjęliśmy decyzję, że robimy w przyszłym roku rajd. To też nie jest tak, że my zarabiamy na tym rajdzie. Każdy z nas ma swoją pracę gdzieś tam. Każdy z nas ma rodziny i sporo innych zajęć, którym poświęca swoje życie.

Reklama

Chcemy organizować wydarzenie, które nie tylko daje nam tu trochę sportu, ale promuje cały region w Polsce i nie tylko. Jak pokazał ten rok, słychać o nas też za granicą. Na tym nam bardzo zależy – żeby promować nasz powiat i ościenne powiaty, w których też jedziemy.

Przyjeżdżają zagraniczne załogi, przyjeżdżają zagraniczni kibice. To cieszy, bo jestem takim Makowianinem z krwi i kości. Na całe szczęście już z powrotem mieszkającym na stałe w Makowie.

  • Kibice z Makowa przyzwyczaili się już, że meta Rajdu Małopolski jest właśnie tutaj. Czy w przyszłym roku również tak będzie?

Zawsze był też odcinek i mam nadzieję, że w przyszłym roku ten odcinek również wróci. Mamy tutaj świetną przychylność Pana Burmistrza, naprawdę rewelacyjną współpracę z urzędem w Makowie i pełne poparcie. 

Nie powiem, ile razy miałem zadane pytanie, dlaczego odcinka w Makowie w tym roku nie było. To chyba nigdy w życiu nie miałem żadnego pytania tak często zadawanego. Obiecałem na mecie w Makowie, że w przyszłym roku doprowadzimy do tego, żeby ten odcinek wrócił. Liczę na to, że się uda i że przeszkody, które są nam stawiane, po prostu znikną.

  • Czy lipiec pozostanie terminem Rajdu Małopolski?

Chcielibyśmy, żeby został lipiec. Już tak się troszeczkę przyzwyczailiśmy do tego, że rajd jest w lipcu. Raz był w czerwcu. Związane to było z Mistrzostwami Europy i Rajdem Polski w Mikołajkach, ale ten lipiec jest takim naszym miesiącem.

  • Na koniec wróćmy do dzisiejszej akcji. Gdyby Milena Łazarz zaprosiła cię na wspólny trening przed przeprawą, wybrałbyś morze, basen czy może trybuny?

Na trybunach to chyba niewiele treningu, chyba że jakiegoś typowo teoretycznego.

  • Czyli podjąłbyś rękawicę?

Pewnie, że podjąłbym rękawicę. Szybko by się jednak jej znudziło, gdyby musiała czekać na mnie po połowie pierwszego basenu.

Ale moja sylwetka… Już mi wróżyli, że będę dobrym biegaczem. Wydaje mi się, że jak się ma objętość klatki piersiowej 25 centymetrów, tak jak ja, to chyba jest dobrze. Możemy spróbować.

  • Determinacja, pasja, wytrwałość – te słowa już padły. Jakiego jednego słowa użyłbyś, żeby podsumować to, czego jesteśmy świadkami, czyli wyprawę Mileny Łazarz z Gdyni na Hel?

Serce. Duże serce. To już dwa słowa, ale jeśli mogę pozwolić sobie na dwa, to powiedziałbym: wielkie serce.

Wszystkich tutaj obecnych i całej ekipy, która pozwoliła to nagłośnić i puścić szerzej. Wszystkich, którzy są zaangażowani w PSONI i OREW. I przede wszystkim Mileny, która jest dzisiaj gwiazdą. 

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości