W niedzielę, 7 czerwca, sala Centrum Kultury i Filmu w Suchej Beskidzkiej wypełniła się muzyką dobrze znaną kilku pokoleniom słuchaczy. Miejski Chór „Jasień” sięgnął tym razem po repertuar zespołu „Pod Budą” i pokazał go po swojemu – z chóralną energią, scenicznym pomysłem i dużą dawką emocji.
Nie był to koncert, podczas którego wykonawcy po prostu ustawili się na scenie i odśpiewali kolejne utwory. „Jasień” od dawna przyzwyczaja publiczność do tego, że jego występy mają formę małych widowisk. Tak było i tym razem. Piosenki otrzymały własną oprawę, a między muzyką pojawiały się gesty, rekwizyty, humorystyczne scenki i teatralne akcenty.
Najwięcej uśmiechu wywołała „Ciotka Matylda”. Elżbieta Fidelus stworzyła barwną i zabawną postać tytułowej bohaterki, a pojawienie się na scenie listonosza Jerzego Jasiaka dodało wykonaniu lokalnego kolorytu i lekkości. Był też kot, były sceniczne szczegóły i było sporo śmiechu na widowni.
W innym momencie na scenie pojawiła się Aleksandra Kopacz-Czaicka jako wróżka ze złotą kulą. To dobrze pokazało, w jakim kierunku poszedł cały koncert – nie tylko w stronę śpiewania znanych piosenek, ale też budowania nastroju i krótkich obrazów, które publiczność mogła przeżywać razem z wykonawcami.
Za przygotowanie chóru i całą koncepcję odpowiadała Małgorzata Kubieniec. To pod jej kierunkiem „Jasień” konsekwentnie odchodzi od stereotypu tradycyjnego chóru. W ostatnich latach zespół udowodnił już, że dobrze odnajduje się w rockowych aranżacjach, przebojach Maryli Rodowicz, a teraz także w poetyckim repertuarze „Pod Budą”.
Chórowi towarzyszyli muzycy: Agnieszka Pająk na skrzypcach, Robert Pająk na instrumentach klawiszowych, Arek Wiech i Tomasz Walczak na gitarach oraz Tomasz Wala na perkusji. Dzięki nim znane utwory nabrały koncertowego brzmienia i większej przestrzeni.
Publiczność mogła usłyszeć także solistów. Na scenie wystąpili m.in. Magdalena Bednarz, Emilia Trojanowska, Mateusz Front, Róża Jędrzejak oraz Małgorzata Kubieniec. Do wykonawców dołączył również dyrektor Centrum Kultury i Filmu Grzegorz Wysmołek, pokazując, że ten projekt był nie tylko koncertem chóru, ale wspólnym muzycznym spotkaniem osób związanych z lokalną kulturą.
Wieczór zakończyły długie brawa. I trudno się dziwić, bo „Jasień” po raz kolejny pokazał, że potrafi przygotować wydarzenie dopracowane, ciepłe i bliskie publiczności. Były wzruszenia, wspomnienia, humor i piosenki, które wciąż mają w sobie coś, co trafia prosto do serca.
Po tym koncercie można śmiało powiedzieć, że Miejski Chór „Jasień” nadal idzie własną drogą. Nie boi się nowych pomysłów, lubi zaskakiwać i udowadnia, że muzyka chóralna może być żywa, różnorodna i bardzo współczesna.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze