Beatland Festival to nie tylko DJ-e, światła i publiczność pod sceną. Za muzycznym brzmieniem wydarzenia stoi również praca, której uczestnicy często nie zauważają. Jedną z osób odpowiedzialnych za techniczną stronę festiwalu był Daniel Klasa – realizator dźwięku, przedsiębiorca i jeden z trzech głównych organizatorów imprezy. To od pracy takich osób zależy, czy muzyka na scenie brzmi dobrze, a potężne basy nie stają się uciążliwe dla publiczności, mieszkańców Suchej Beskidzkiej i... samego Zamku.
Za dowód na to, jak zapracowanym był podczas wydarzenia mój rozmówca, niech świadczy godzina wywiadu - okolice północy. W rozmowie, zresztą przerwanej na moment przez kolejne obowiązki, opowiedział o swojej drodze od DJ-a i realizatora do współtwórcy Beatland. Wspomniał o kulisach wspólnego wykluwania się koncepcji na festiwal oraz wyzwaniach związanych z nagłośnieniem scen w zabytkowej przestrzeni Zamku Suskiego.
Wytłumaczył również, dlaczego nie chodzi o to, by grać jak najgłośniej i jak nowoczesne systemy pozwalają zadbać zarówno o jakość dźwięku, jak i komfort mieszkańców miasta.
Daniel Klasa: Moje życie od zawsze związane jest z dźwiękiem i akustyką. To moja największa pasja, od której właściwie wszystko się zaczęło. Sam byłem DJ-em, pracowałem jako realizator dźwięku i właśnie z tego środowiska się wywodzę.
Dzisiaj jestem współwłaścicielem dwóch dość dużych firm. Jedna zajmuje się nowymi technologiami, instalacjami audio-wideo oraz systemami scenotechniki. Druga produkuje oświetlenie sceniczne. To właśnie nasze oświetlenie można było zobaczyć podczas Beatland Festival. Co ciekawe, był to chyba jedyny festiwal oświetlony wyłącznie jednym brandem – Brighter Lighting.
Tak naprawdę przekonał mnie pewien sposób myślenia. Zadałem sobie pytanie: czego jeszcze nie zrobiłem w życiu? Nie organizowałem festiwalu.
Chłopaki zgłosili się do mnie jeszcze w ubiegłym roku z prośbą o pomoc przy stronie technicznej. Skontaktowałem ich z różnymi firmami eventowymi, które mogły zrealizować to na odpowiednim poziomie. Po wszystkim usiedliśmy, porozmawialiśmy i – można powiedzieć – zawarliśmy taki symboliczny kontrakt „żywą krwią”. W ten sposób powstała nasza trójka: ja, Robert i Kuba.
Od tego momentu wspólnie tworzymy całą koncepcję Beatland Festival. Oczywiście czasami się ścieramy, bo to nasz pierwszy rok wspólnego organizowania tak dużego wydarzenia, ale właśnie dzięki temu wzajemnie się uzupełniamy. Patrząc na efekt końcowy, myślę, że udało nam się ten pierwszy rok naprawdę dobrze dopiąć.
Przede wszystkim trzeba znać prawa fizyki. Wbrew pozorom falę dźwiękową można bardzo precyzyjnie ukierunkować. Jeżeli nie oddziałuje ona na artystów znajdujących się na scenie, to nie oddziałuje również bezpośrednio na ścianę znajdującą się za nimi. Właśnie w taki sposób projektuje się nowoczesne systemy nagłośnieniowe i my również poszliśmy tą drogą.
Dodatkowo nie zdecydowaliśmy się na klasyczne, jednostronne nagłośnienie, które powodowałoby znacznie silniejszą falę dźwiękową i większe natężenie bezpośrednio przed sceną. Zastosowaliśmy system grania w quattro. Dzięki temu uzyskaliśmy odpowiedni poziom głośności na środku publiczności – zgodny z normami obowiązującymi podczas tego typu wydarzeń – ale jednocześnie ograniczyliśmy wpływ na otoczenie. To rozwiązanie pozwala chronić zarówno zabytek, jak i ograniczyć uciążliwość dla mieszkańców Suchej Beskidzkiej.
Tak. Jeżeli chodzi o główną scenę, odpowiada za nią ekipa Favo Audio. W mojej opinii wykonali mistrzowską pracę i podobne zdanie usłyszałem od wielu osób, z którymi rozmawiałem podczas festiwalu.
Ta sama ekipa odpowiada również za scenę parkową, wykorzystując tam równie wysokiej klasy system nagłośnienia.
Natomiast scena LAS została przygotowana w zupełnie innym klimacie. Postawiliśmy tam na charakterystyczne brytyjskie brzmienie systemów Void Acoustics. To rozwiązania cenione nie tylko za jakość dźwięku, ale również za swój bardzo charakterystyczny design i sposób budowania atmosfery podczas imprez elektronicznych.
Co do zasady większość osób porównuje takie wydarzenia do największych festiwali świata, jak Tomorrowland czy Airbeat One w Niemczech. Tymczasem systemy nagłośnieniowe stosowane na tych imprezach wcale nie grają ciszej niż te, które można spotkać nawet na wielu polskich wydarzeniach plenerowych. Bardzo często jest wręcz odwrotnie – tam jest zdecydowanie głośniej. Nie bez powodu część uczestników używa zatyczek do uszu.
My staramy się utrzymywać standard uznawany za maksymalny, czyli około 100 decybeli. Na wielu imprezach techno normą jest 105 decybeli albo nawet więcej. A to oznacza poziom energii akustycznej trzykrotnie, a nawet czterokrotnie większy od tego, z którym mieliśmy do czynienia podczas Beatland Festival.
Nie sztuką jest grać głośno. Sztuką jest grać dynamicznie i równo. Chodzi o to, żeby system miał odpowiedni zapas mocy, czyli tzw. headroom. Wtedy dźwięk pozostaje czytelny, pełny i przyjemny, a nie po prostu głośny i męczący.
Nie chcemy, żeby ludzie wychodzili z festiwalu z bólem głowy czy problemami ze słuchem. Jestem przekonany, że osoby wracające dzisiaj z Beatland Festival nie będą miały problemu z piszczeniem w uszach.
To trochę legenda. Jeżeli mówimy o koncertach na żywo, to rzeczywiście jest w tym trochę prawdy, bo właśnie tam realizator miksuje kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt śladów z mikrofonów i instrumentów. To miejsce, z którego podejmuje wszystkie najważniejsze decyzje dotyczące brzmienia koncertu.
Natomiast w przypadku muzyki elektronicznej wygląda to zupełnie inaczej. DJ przekazuje gotowy sygnał stereo, więc realizacja jest znacznie prostsza. Dodatkowo dzisiaj praktycznie wszystkie systemy są sterowane cyfrowo. Realizator nie musi cały czas siedzieć przy konsolecie. Może wyjść na środek parkietu, przejść się po całej nagłaśnianej przestrzeni i na bieżąco sprawdzać, jak brzmi muzyka wśród publiczności.
Dlatego w przypadku imprez elektronicznych nie jest prawdą, że najlepszym miejscem do słuchania jest stanowisko realizatora. Dzięki nowoczesnym systemom możemy kontrolować brzmienie w całej przestrzeni, a nie tylko w jednym punkcie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze