Za nami połowa rundy jesiennej, podczas której Unia Naprawa w podhalańskiej klasie wywalczyła zaledwie jeden punkt. W minionej kolejce Unia doznała najwyższej w historii ligowej porażki przegrywając w Czarnym Dunajcu aż 0:8. - Sezon sezonowi nie jest równy. Czekamy na przełamanie - mówi prezes Unii, Henryk Święchowicz.
Jeden punkt zdobyty w siedmiu spotkaniach - w najczarniejszym ze scenariuszy nikt nie zakładał w Naprawie, że tak będzie wyglądał ich start w sezonie 2025/2026. Mało tego, Unia nie punktuje, a traci gole na potęgę - średnio jest ich ponad cztery na mecz.
W minionej kolejce Unia przegrała w Czarnym Dunajcu aż 0:8. Prezes Unii Henryk Święchowicz oraz reszta drużyny nie zamierzają jednak składać broni.
- Nie ma co ukrywać, że jesteśmy załamani. To była najwyższa porażka Unii w A-klasie. Rozmawiamy ze sobą, mobilizujemy się wzajemnie i szukamy sposobu, żeby wyjść z tego kryzysu. Były spotkania, w których prezentowaliśmy się dobrze, a tu nagle jeden karny, drugi, straty i przegrywamy. Nasz skład niewiele się zmienił w porównaniu do poprzedniego sezonu. Kontuzję leczy Tomek Święchowicz, do Jordana wrócił Mateusz Radoń, kurs na Bystrą obrał Dawid Mastela, ale generalnie to są w dalszym ciągu ci sami chłopcy, którzy wiedzą, jak grać i nie zapomnieli swoich umiejętności. Budującą jest postawa naszych młodych kibiców, którzy są z nami na domowych spotkaniach, ale i na wyjazdach. Czujemy ich wsparcie i za to dziękujemy. Chcemy grać lepiej i punktować także dla nich. Szkoda jest mi również chłopaków z drużyny, bo trener Kuba Nosal nie może narzekać na niską frekwencję na treningach. Wiadmo jednak, że trening, a mecz to jest coś zupełnie innego. Taka jest piłka i wszyscy o tym wiemy. Trener stara się jak może, żeby Unia wyszła z tego dołka, tak samo jak starają się zawodnicy. Trener Nosal dobrze zaaklimatyzował się w Naprawie i dobrze się tutaj czuje. Widać, że chce, że bardzo mu zależy. Jak trzeba było, to i nie w pełni sił był z nami. Może czeka nas jakaś zmiana ustawienia? Oczywiście, ja w to nie wnikam. Do zimy nasz skład się nie zmieni, ale nawet jeśli kogoś byśmy sprowadzili np. na skrzydła, to byłaby tylko pomoc doraźna, na chwilę, a co potem? Unia Naprawa to mieszanka starszych i młodszych zawodników. Stawiamy na atmosferę, gramy za "kiełbaskę i wodę". Wiadomo, że wszyscy mamy swoje obowiązki, pracę. Co możemy zrobić? Czekać. Oddałbym serce za Unię i strasznie jest mi żal naszej drużyny. Porażka w Czarnym Dunajcu bardzo bolała. Gospodarze mieli cztery rzuty karne... W poprzednim sezonie mieliśmy 32 punkty i utrzymaliśmy się w lidze. Teraz mamy jeden punkt i dopiero ostatnio znaleźliśmy się na miejscu spadkowym (Unia ma co prawda jeden punkt, ale tyle samo mają Sokolica Krościenko nad Dunajcem, Watra II Białka Tatrzańska, a Łapsze Niżne jeszcze nie zapunktowały - z tymi zespołami Unia jeszcze nie grała - przyp. red.). To oznacza, że możemy się podnieść w tabeli. Może najpierw musimy uklęknąć, żeby później powstać? Jesteśmy zdeterminowani, zaangażowani i waleczni. Liczę, że los się odwróci już w najbliższym meczu z Jarmutą Szczawnica (niedziela 28.09, godz. 14, mecz w Naprawie). Nadzieja umiera ostatnia, a wszystko i tak pokaże życie. Walczyć, Unia walczyć! - mówi prezes Unii Naprawa.Reklama
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze