Reklama


Bitwa na emocje o los 300 psów. 21 marca w Nowym Targu dwa protesty ws. schroniska dla bezdomnych zwierząt

Gdy środowiska prozwierzęce i zwolennicy schroniska szykują manifestacje, mieszkańcy powiatu suskiego obserwują rozwój głośnego konfliktu. Aktywiści ujawniają zatrważające statystyki: 300 psów na 5-6 opiekunów i krytykują infrastrukturę, podczas gdy właściciele zapewniają o zgodności z przepisami i wieloletniej pomocy zwierzętom. Spór pozostaje podzielony i budzi emocje całego regionu.

Dwie manifestacje, jedno schronisko. 21 marca Nowy Targ sparaliżują emocje – a sprawa dotyka też gmin z powiatu suskiego

W sobotę, 21 marca, o godz. 12:00 w Nowym Targu odbędą się dwa zgromadzenia w tej samej sprawie – schroniska dla bezdomnych zwierząt. Przy placówce zaplanowano protest środowisk prozwierzęcych, a na nowotarskim rynku – kontrmanifestację w obronie schroniska i jego właścicieli. Spór, który jeszcze niedawno był lokalny, urósł do rangi ogólnopolskiej dyskusji. Ma to znaczenie także dla mieszkańców powiatu suskiego, bo część gmin korzysta z usług schroniska. Są to Miasto Jordanów, Gmina Jordanów i Gmina Stryszawa.

Dlaczego temat interesuje gminy z powiatu suskiego?

W regionie suskim temat wywołuje niepokój i pytania o standardy. Jeśli schronisko obsługuje gminy z naszego powiatu, to w praktyce chodzi także o to, co dzieje się z odławianymi u nas zwierzętami: gdzie trafiają, w jakich warunkach przebywają i jaka dokumentacja temu towarzyszy.

Reklama

W sieci konflikt już dawno wyszedł poza Podhale. Widać to po ostrej wymianie komentarzy i wzajemnych oskarżeniach. Dziś angażuje polityków, organizacje społeczne, influencerów i mieszkańców z różnych części kraju.

Jak podkreślają organizatorzy protestu, problem nie pojawił się nagle.

Osoby zaangażowane w tę sprawę próbowały nagłaśniać problem od wielu lat. Były kierowane pisma do gmin i instytucji, ale sprawa nie przebijała się do opinii publicznej – mówi Marta Plewicka z inicjatywy Tatrzańskie Otulisko.

Reklama

Teraz emocje przeniosą się na ulice Nowego Targu.

Zarzuty aktywistów: „300 psów i 5–6 osób do opieki”

Organizatorzy protestu przekonują, że problem trwa od lat, ale dopiero nagłośnienie medialne sprawiło, że temat przebił się do szerszej opinii publicznej. Marta Plewicka (Tatrzańskie Otulisko) mówi wprost, że wcześniej kierowano pisma do gmin i instytucji, jednak bez większego efektu.

Najpoważniejsze zarzuty dotyczą skali schroniska w stosunku do możliwości kadrowych:

Przebywa tam około 300 psów, a liczba pracowników wynosi około 5–6 osób. Przy takich proporcjach nie ma możliwości zapewnienia każdemu zwierzęciu odpowiedniej opieki – podkreśla Plewicka.

Reklama

Aktywiści zwracają też uwagę na infrastrukturę. Ich zdaniem obiekt powstał na bazie dawnej fermy lisów, co – jak twierdzą – ma wpływać m.in. na wentylację, izolację i utrzymanie higieny. Wskazują również na zachowania zwierząt, które mają świadczyć o długotrwałym stresie.

Niespodziewany zwrot w sprawie protestu. OTOZ Animals odcina się od akcji pod schroniskiem

Jak przekazała nam po godz. 15:00 Renata Kowalik z OTOZ Animals w Suchej Beskidzkiej, organizacja nie bierze udziału w planowanej akcji. Powód? Brak – jak podkreśla – wystarczająco rzetelnych informacji na temat tego, jak schronisko faktycznie działa.

Reklama

Oto treść przesłanego nam oświadczenia:

OTOZ Animals nie bierze udziału w proteście ze względu na zbyt mało rzetelnych informacji co do funkcjonowania schroniska.

Nie ma zgody nawet wśród aktywistów. Co to oznacza dla mieszkańców regionu?

Ten komunikat pokazuje, że nawet w środowisku prozwierzęcym nie ma dziś pełnej zgody co do skali i charakteru ewentualnych nieprawidłowości w nowotarskim schronisku. Dla wielu osób to sygnał, że dyskusja może skręcić z poziomu emocji w stronę weryfikacji faktów: kontroli, dokumentów, warunków na miejscu i jasnych danych.

Dla mieszkańców powiatu suskiego ma to znaczenie także dlatego, że OTOZ Animals działa lokalnie i jest jedną z organizacji, do których mieszkańcy zwracają się w sprawach zwierząt. Podobne spory wokół schronisk, standardów opieki i dostępu do wolontariatu co pewien czas wybuchają nie tylko w Małopolsce, ale też w całym kraju. Zwykle scenariusz wygląda podobnie: najpierw głośne wpisy w mediach społecznościowych, później protesty i wzajemne oskarżenia, a dopiero na końcu – kontrole oraz twarde ustalenia.

Reklama

Spacery, kontakt z człowiekiem i wolontariat. Kolejny punkt zapalny

Protestujący – mimo stanowiska OTOZ Animals z Suchej Beskidzkiej – nadal wskazują na problem ograniczonych możliwości zapewnienia psom ruchu i kontaktu z ludźmi. Ich zdaniem, przy dużej liczbie zwierząt regularne spacery są trudne do zorganizowania, a wolontariat ma być utrudniony.

W podobnym tonie pojawia się też temat darów. Protestujący twierdzą, że osoby chcące przekazać karmę, koce czy inne potrzebne rzeczy napotykają przeszkody w dotarciu do schroniska.

Sprawa jest rozwojowa. Wrócimy do tematu, gdy pojawią się kolejne informacje – w tym stanowisko schroniska i organizatorów protestu oraz ustalenia możliwe do zweryfikowania w dokumentach i na miejscu.

Reklama

Właścicielka schroniska odpowiada: „Działamy legalnie i pod kontrolami”

Właścicielka schroniska, Celina Pawluśkiewicz, zdecydowanie odrzuca zarzuty. Podkreśla, że placówka działa od ponad trzech dekad.

W tym roku miną 32 lata naszej działalności. Przez cały ten czas pomagamy zwierzętom i działamy zgodnie z przepisami – podkreśla.

Kluczowym argumentem mają być kontrole – z inspekcji weterynaryjnej, ale też inne, w tym NIK. Właścicielka zaznacza, że gdyby wykryto nieprawidłowości, schronisko nie mogłoby funkcjonować. Na część informacji krążących w internecie odpowiada krótko: – To są nieprawdziwe informacje.

Reklama

Wyjaśnia również, dlaczego liczba zwierząt nie spada: schronisko ma działać w systemie rotacji – jedne psy znajdują domy, inne trafiają na miejsce.

Transparentność: dokumentacja leczenia, zgony, eutanazja

Jednym z najostrzejszych punktów sporu jest przejrzystość działania. Aktywiści domagają się m.in. pełnego wglądu w dokumentację leczenia, przyczyny zgonów oraz procedury eutanazji. Z drugiej strony właścicielka przekonuje, że schronisko jest dostępne w godzinach otwarcia, a zainteresowani mogą przyjść na miejsce.

Dwie wersje wydarzeń są skrajnie różne – i to one napędzają konflikt.

Reklama

Kontrmanifestacja na rynku: „Dość hejtu i obrażania miasta”

W tym samym czasie w centrum Nowego Targu odbędzie się kontrmanifestacja. Jej organizator, Krzysztof Pierchlak, podkreśla, że to inicjatywa oddolna, bez szyldu organizacji. Według niego część mieszkańców nie zgadza się z formą protestu i z tym, co uznaje za powielanie niesprawdzonych informacji.

Chcemy przyjść z rodzinami, z psami, pokazać wsparcie i to, że wśród mieszkańców są różne opinie – mówi Pierchlak.

Jednocześnie deklaruje, że jest za poprawą warunków – ale przez dialog, nie eskalację konfliktu.

Reklama

Głos z powiatu suskiego: „To nie jest tylko Nowy Targ”

Sprawa wywołuje emocje także u nas. Pani Aneta Bachul z Bystrej Podhalańskiej zapowiada udział w proteście i mówi wprost:

- Szkoda mi bezbronnych zwierząt, a cała ta sprawa jest dla mnie niedopuszczalna. 300 zwierząt na 5 osób. To się w głowie nie mieści – mówi oburzona. - Patrząc na reakcje służb mundurowych i władz w Sobolewie mam pewność ze sprawa jest szersza. Wszyscy są powiązani, a liczy się tylko biznes – dodaje.

Takie opinie pokazują, że mieszkańcy powiatu suskiego też chcą jasnej odpowiedzi: czy zwierzęta z naszych gmin mają zapewnioną opiekę na właściwym poziomie.

Reklama

To już nie jednostkowy przypadek? Podobne spory w Polsce

Konflikt wokół nowotarskiego schroniska przypomina inne głośne sprawy, m.in. kontrowersje dotyczące schroniska w Sobolewie. Tam również pojawiały się zarzuty o liczbę zwierząt, warunki bytowe i nadzór. Eksperci od lat wskazują, że problem może być systemowy: chodzi o pieniądze, realną kontrolę i brak jednolitych standardów działania schronisk.

Dwie strony, jeden cel – czy da się to pogodzić?

Choć spór jest ostry, obie strony mówią, że chodzi im o dobro zwierząt: jedni o poprawę warunków w schronisku, drudzy o obronę placówki i jej pracowników przed – jak twierdzą – niesprawiedliwym atakiem.

21 marca, w pierwszy dzień kalendarzowej wiosny, Nowy Targ stanie się miejscem, gdzie te dwa światy spotkają się niemal twarzą w twarz. A mieszkańcy powiatu suskiego będą patrzeć na to uważnie – bo ta historia dotyczy także naszych gmin i naszych zwierząt.

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło: Materiały własne - sucha24.pl Aktualizacja: 19/03/2026 11:12
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Najnowsze wiadomości