Reklama


„Straszna cisza i żywej duszy”. Roman Ficek walczy o każdy kilometr przez dziką Skandynawię

Każdy kolejny kilometr kosztuje coraz więcej. Nie tylko sił, ale i samego siebie. Roman Ficek ze Skawicy już drugi tydzień kontynuuje ekstremalny projekt „Ficek Runs Scandinavia”, w którym chce pokonać około 2900 kilometrów z Nordkapp do latarni Lindesnes – samotnie, bez wsparcia i przez jedne z najbardziej dzikich terenów Skandynawii. Po kolejnych dniach zmagań przyszły pierwsze poważne kryzysy, ale cel pozostaje niezmienny. 

„Najważniejszy jest cel końcowy”

Umykają kilometry na trasie, ale też zostawiam tam siebie po trochu. Walka w głowie jest cały czas. To w jakimś stopniu sztuka cierpienia.

- napisał biegacz, odsłaniając kulisy walki, która rozgrywa się nie tylko na szlaku, ale przede wszystkim w psychice.

Kolejny meldunek napłynął z szwedzkiego Abisko. Za reprezentantem Skawicy było około 625 kilometrów, lecz w rzeczywistości znacznie więcej – liczne obejścia wydłużyły trasę. Coraz większym problemem stawał się prowiant. Lokalny sklep był dopiero trzecim punktem, w którym mógł uzupełnić zapasy po setkach kilometrach biegu. Przed nim czekało jeszcze około 200 kilometrów prowadzących w stronę jednego z najbardziej wymagających fragmentów arktycznej Skandynawii – okolic Parku Narodowego Sarek. 

Reklama

Biegacz podjął jednak strategiczną decyzję - zrezygnował z przejścia w pobliżu Kebnekaise i Parku Narodowego Sarek, gdzie odczuwalna temperatura spadała do -13 stopni. Jak podkreślał, najważniejsze było jedno – bezpiecznie dotrzeć do mety i nie skupiać się na pięknie natury.

„Mój organizm już się przestawił”

W trakcie krótkiego postoju w Ritsem, niewielkiej wsi w szwedzkiej części Laponii, zdołał uzupełnić zapasy oraz zająć się ubraniami. Mimo niesprzyjającej pogody nie planował dłuższej przerwy. Zapowiadał jedynie, że pokaże stan swoich stóp, jeśli tylko znajdzie zasięg. Na trasie reprezentanta powiatu suskiego znalazły się również bezludne obszary Norwegii. 

Reklama

Po przeprawie promowej przez jeden z największych zbiorników wodnych w Szwecji, jezioro Akkajaure, Roman Ficek podążał szlakiem Padjelanta Trail, omijając wymagający teren Parku Narodowego Sarek. Na regenerację zatrzymał się w górskiej chacie Låddejåhkå Fjällstuga. 

Wyjątkowym doświadczeniem okazały się arktyczne białe noce. Biegacz przyznawał, że organizm zaczął przyzwyczajać się do nowego rytmu, choć logistycznie wyprawa stawała się coraz trudniejsza. Sklepy trafiały się niezwykle rzadko, a ich godziny otwarcia często decydowały o planie dnia. W zamian otrzymywał coś, czego nie da się znaleźć nigdzie indziej – absolutną ciszę i puste górskie szlaki.

Reklama

Relacja na żywo

Postępy mieszkańca Skawicy śledzone są za pośrednictwem systemu GPS Garmin InReach - urządzenia satelitarnego i niezależnego od lokalnych sieci GSM. Internauci mają do nich dostęp na dedykowanej stronie internetowej. Sam zawodnik przed startem mówił, że przygotowanie planu zajęło mu trzy miesiące pracy nad mapami. Przed nim jeszcze trzy tygodnie walki z dystansem, pogodą i górskim terenem. To jedno z najbardziej ambitnych polskich przedsięwzięć biegowych ostatnich lat.

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło: Zdjęcie okładkowe: facebook.com/RomanFicekrunner Aktualizacja: 23/07/2026 11:45
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama