Na drodze DK28 doszło do dramatycznej sytuacji, gdy kierowca osobówki podjął brawurowe wyprzedzanie na kończącym się lewym pasie. Zamiast bezpiecznie wrócić na prawy pas, kontynuował niebezpieczny manewr. Udało się uniknąć tragedii, jednak przestróg i apeli nie brakuje.
Niebezpiecznie było na DK28 w rejonie Jeziora Mucharskiego. Kierowca osobówki wyprzedzał kolumnę aut, choć kończył się lewy pas. Zamiast spokojnie wrócić na prawy, próbował „dociągnąć” manewr i jeszcze wyprzedzić ciężarówkę. Chwilę później był już o krok od wjechania w wysepkę i znaki informujące o końcu pasa do wyprzedzania.
W ostatniej chwili odbił w lewo. Na szczęście z naprzeciwka nie nadjeżdżał wtedy żaden samochód. Gdyby pojawiło się auto, mogło dojść do zderzenia czołowego.
„Wyprzedzanie na siłę” to jeden z najczęstszych scenariuszy groźnych zdarzeń na DK28, szczególnie w miejscach, gdzie dodatkowy pas nagle się kończy. Kierowcy, zamiast odpuścić, próbują „zmieścić się” przed ciężarówką czy kolejnym autem – często kosztem bezpieczeństwa innych.
Jak podkreślają policjanci w podobnych apelach po wypadkach w Małopolsce, najczęściej winne są: nadmierna prędkość, niedostosowanie jej do warunków i brawura. W tym przypadku skończyło się na strachu – nikt nie ucierpiał, a samochód nie uderzył w znaki. Ale niewiele brakowało.
Dla kierowców z powiatu suskiego, którzy regularnie jeżdżą w stronę Wadowic czy Suchej Beskidzkiej, to kolejny sygnał ostrzegawczy: kończący się lewy pas to nie „ostatnia szansa”, tylko moment, w którym trzeba bezpiecznie wrócić na prawy. Na DK28 takich odcinków jest więcej, a natężenie ruchu – zwłaszcza w sezonie – potrafi być bardzo duże.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze