Dzisiaj obchodzimy Światowy Dzień Drzemki w Pracy. Choć brzmi to jak żart, idea jest całkiem konkretna: krótki sen w ciągu dnia ma poprawiać koncentrację, nastrój i efektywność. Tylko czy w realiach wielu firm w Suchej Beskidzkiej i okolicach ktoś w ogóle może sobie na to pozwolić? W wielu krajach krótkie drzemki w pracy to codzienność, która podnosi efektywność i poprawia samopoczucie.
Nie każdy ma warunki jak we Włoszech czy na południu Europy, gdzie sjesta jest naturalnym elementem dnia. U nas rytm pracy jest zwykle sztywny: zmiany, dojazdy, przerwy „na szybko”. A kiedy człowiek chronicznie się nie dosypia, bo rano trzeba zdążyć do pracy, pojawia się pytanie: skoro i tak jesteśmy już na miejscu, to może lepiej na chwilę odetchnąć, zamiast ratować się kolejną kawą?
Na świecie powstały nawet specjalne „strusie poduchy” – nakładane na głowę, z miejscem na ręce, żeby wygodnie oprzeć skronie o biurko. Oczywiście mowa o drzemce na siedząco, bo mało który pracodawca zaakceptowałby leżenie w pracy, nawet jeśli trwałoby to tylko kilkanaście minut.
Pomysł obchodów Dnia Drzemki w Pracy narodził się w USA kilka lat temu. Zwolennicy powołują się na badania, według których kilkunastominutowy sen w ciągu dnia poprawia produktywność i samopoczucie. Jako przykład przywołuje się znane postacie, które miały słabość do drzemek: Winston Churchill, Thomas Edison czy Napoleon Bonaparte. Barack Obama także wspominał, że 15 minut odpoczynku w ciągu dnia pomaga mu się zregenerować.
W wielu zachodnich firmach pracowników zachęca się do tzw. „nap time”, np. podczas przerwy lunchowej. Zdarza się też, że pracodawcy tworzą osobne pokoje do odpoczynku. W Chinach prawo do drzemki w pracy ma nawet rangę konstytucyjną. W Polsce nadal jest to rzadkość – a w wielu miejscach temat kończy się na kubku mocnej kawy.
Najczęściej poleca się tzw. power nap, czyli drzemkę trwającą od 10 do 20 minut. To wystarczy, by „zresetować” głowę, ale nie na tyle długo, by wejść w fazę głębokiego snu i obudzić się z uczuciem ciężkości.
Zalety dla pracownika:
W Japonii funkcjonuje pojęcie inemuri – spania w miejscu publicznym (także w pracy), które bywa postrzegane jako dowód ciężkiej pracy. W Polsce sprawa wygląda ostrożniej: spanie w pracy bez zgody pracodawcy może zostać uznane za naruszenie obowiązków i skończyć się karą porządkową, a w skrajnych sytuacjach nawet zwolnieniem dyscyplinarnym. Z drugiej strony, coraz więcej nowoczesnych firm testuje strefy relaksu czy krótkie przerwy regeneracyjne – zwłaszcza tam, gdzie liczy się praca umysłowa i bezpieczeństwo.
Jeśli w pracy nie ma na to przestrzeni, pozostaje drzemka po powrocie do domu. Wśród dzisiejszych nietypowych okazji – jak Dzień Polskiej Statystyki, Światowy Dzień Didżeja czy Dzień Barbie – święto krótkiego odpoczynku wydaje się jednym z bardziej rozsądnych. Zwłaszcza dla tych, którzy od rana są „na nogach” i dopiero wieczorem mogą na chwilę zwolnić.
A jak to wygląda u Was w Suchej Beskidzkiej i okolicznych miejscowościach: macie w pracy możliwość krótkiej przerwy na regenerację, czy raczej temat jest nie do przejścia? Napiszcie w komentarzach.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze