W pierwszą niedzielę września na suskim orliku zainaugurowano nową edycję Amatorskiej Ligi Powiatu Suskiego w piłce nożnej. Pierwsza kolejka, na przekór oczekiwaniom, nie przyniosła wielkich emocji.
Piłkarskie szachy
Już w pierwszym meczu sezonu spotkały się drużyny o dużych aspiracjach. I przebieg spotkania wyraźnie potwierdził, że obie strony z dużym respektem podeszły do przeciwnika.
Otwierające nie tylko kolejkę, ale i cały sezon starcie Woodici z Luz Blues nie było porywającym widowiskiem. Zarówno juszczynianie, jak i skawiczanie zagrali bardzo asekuracyjnie, skupiając się w pierwszej kolejności na zabezpieczeniu tyłów, a dopiero potem o wyprowadzaniu ataków. Efekt? Sytuacji bramkowych w całym meczu było jak na lekarstwo. Golami zakończyły się dwie z nich. Pierwsi powody do zadowolenia mieli juszczynianie, który objęli prowadzenie po bramce Macieja Joba. Wyrównał niezawodny Jarosław Franczak. - Po mocnym przepracowaniu sezonu letniego oraz po kilku transferach, jak co sezon idziemy na mistrza. Na pierwszy mecz przyszło nam się zmierzyć ze zwycięzcą poprzedniego sezonu, a do tego posiadającym bardzo szeroką kadrą. Pierwsza połowa z optyczną przewagą Woodici. Druga połowa, łapiemy rytm i zaczynamy wychodzić z groźnymi kontrami. Jednak bramka wpada po naszej popisowej akcji. Wybijamy róg rożny. Jarek Franczak wychodzi najwyżej i robi się 1:1. I tym wynikiem kończy się mecz pomimo wysiłku obydwu stron aby przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Podsumowując pierwsze koty za płoty. Remis z mocnym zespołem jakim jest Woodica jest zadowalający, a my szukujemy się na chimeryczny zespół z Suchej Beskidzkiej - komentuje Marcin Pająk, kapitan Luz Blues.
Woodica Juszczyn – Luz Blues Skawica 1:1
Bramki: Piątek – Franczak
Woodica: Barcik, Bury, Job, Kaczmarczyk, Kwaśniewski, Marek, Masło, Pająk, Piątek, Rusin, Sałapatek, Śpiewla, M. Surmiak, Zajda
Luz Blues: D. Bartyzel, M. Bartyzel, G. Bartyzel, Domżał, Franczak, Gigoń, Smyrak
* * * * *
Czarnie Cienie nakryły Beton2
W najciekawszym spotkaniu niedzielnego przedpołudnia Black Shadows Zawoja zmierzyli się z suskim Betonem2.
Przed meczem trudno było wskazać faworyta potyczki. Co prawda Łukasz Dudziak, kapitan Black Shadows już dawno zapowiadał, że jego ekipa wróci jesienią odmieniona, ale takich deklaracji wcześniej było już kilka, a potem z ich realizacją bywało różnie. Tym razem -przynajmniej na razie- zawojanie dotrzymali słowa i zaczęli sezon od wygranej, choć to ich przeciwnicy lepiej weszli w mecz, a tym, który otworzył wynik był Jakub Lupa.
Suszanie nie cieszyli się jednak długo z prowadzenia, gdyż ich bramkarz popełnił koszmarny błąd. Postanowił wykopać wychodzącą na aut bramkowy piłkę. Zrobił to tak niefortunnie, że dosłownie podał ją pod nogi Macieja Bacy, a też wykorzystał prezent i posłał ją z kilkunastu metrów do pustej bramki. Po chwili na 2:1 trafił Rafał Toczek i role się odwróciły. - Nowy sezon ale problemy te same, czyli sprawianie prezentów rywalom. W tym meczu nie musieli się zbytnio namęczyć żeby stworzyć sytuację bramkową bo sami to ułatwialiśmy – mówi Mateusz Fronczak, kapitan Beton2.
To zawojanie z goniących wynik stali się uciekającymi, co zakończyło się wymianą ciosów. Kamil Semik trafia na 2:2, ale na 3:2 przymierza Mateusz Bienias, co spotyka się z odpowiedzią Tobiasza Dyducha. I wtedy emocje się kończą. Trzy kolejne bramki (Maciej Baca – dwa razy, Mateusz Bienias) zdobywają Black Shadows i sięgają po pełną pulę. - Dobry początek sezonu. Troszkę odświeżyliśmy kadrę i od razu widać efekty. Fakt, że pomógł nam troszkę bramkarz przeciwnika, ale ogólnie dobra gra w defensywie i dużo okazji daje powód do zadowolenia. Jestem mega dumny z chłopaków. Liczę, że w następnym meczu powalczymy też o 3 punkty. Nasi napastnicy, zarówno Beny jak i Maciek są w formie, a to bardzo cieszy – zauważam z zadowoleniem Łukasz Dudziak, kapitan Black Shadows.
- Do wyniku 3:3 wszystko było jeszcze w grze, ale po naszym festiwalu błędów w tyłach zamknęliśmy sobie drogę do zdobycia punktów w tym spotkaniu. Wyszedł brak treningów przed sezonem, ale mamy nadzieję że ta porażka podziała na nas jak zimny prysznic i za tydzień zmobilizujemy się sięgając po pierwsze punkty – komentuje porażkę Mateusz Fronczak.
Black Shadows Zawoja – Beton2 Sucha Beskidzka 6:3
Bramki: Bienias (3), Baca (2), Toczek – Lupa, Semik, Dyduch
Black Shadows: Baca, Bania, Bienias, Ciapała, Dudziak, Polak, Putyra, Suski, Toczek
Beton2: M. Fronczak, S. Fronczak, Lupa, Mika, Semik, Śladewski, Tatara, Wrona
* * * * *
Asfaltosi łatwiej niż się spodziewali
Ekipa Mucharz Team nigdy nie była dla Los Asfaltos wygodnym rywalem. Stąd suszanie przed spotkaniem z nimi zachowywali dużą ostrożność.
W poprzednim sezonie Mucharz Team udowodnił, że na dobre dołączył do grona tych drużyn, które w wyrównanej ALPS potrafią wykrzesać z siebie coś więcej i tym samym walczyć o miejsce w górnej połówce.Tymczasem suszanie wyraźnie kontrolowali wydarzenia na orliku. Duża w tym zasługa Jana Kuczka, który dzielił i rządził w obronie, zdecydowanie wyprzedzając rywali, a gdy już dochodziło do bezpośrednich pojedynków, jego rutyna brała górę.
A jak tyły były bezpieczne, to Los Asfaltos ruszyli na łowy. Na początek ustrzelili dwa razy – Paweł Józefiak i Paweł Cieślewicz. Wtedy dali się raz zaskoczyć (Adrian Brytan), ale Rafał Pietrusa szybko wyjaśnił sytuację. I co prawda Mucharz Team miał jeszcze dwie okazje na ponowne odgryzienie się, ale gdyby wszystko wpadało to mecze kończyłby się dwucyfrowymi wynikami, a to rzadkość.
Los Asfaltos – Mucharz Team 3:1
Bramki: Józefiak, Cieślewicz, Pietrusa – Brytan
Los Asfaltos: Bielarz, Cieślewicz, Józefiak, Jurowaty, Krzeszowiak, Kuczek, Lichosyt, Pęczek, Pietrusa, Pilarczyk, Stawowy
Mucharz Team: Banaś, Bargiel, Brytan, B. Gajda, D. Gajda, Listwan, Małysa, Polak, Tłok, Wolski.
* * * * *
Takiego lania Monter jeszcze nie dostał
„Jak do tego doszło, nie wiem” – śpiewa Zenon Martyniuk. Słowa jednej z jego piosenek jak nic są znakomitą puentą do wyniku i przebiegu spotkania Golden Street z Monterem, które kończyło pierwszą serię gier w ALPS.
Pierwsze dziesięć minut spotkania nie zapowiadało, że w niedzielne przedpołudnie Monter poniesie klęskę jakiej nie pamiętają najstarsi górale. – Po meczu długo siedziałem i się zastanawiałem jak do tego doszło. Nie przypominam sobie, abyśmy kiedykolwiek tak wysoko przegrali. Bo można przegrać, ale 2:10, to wyniki jakie notowały drużyny, które z trudem potrafiły zmontować skład, a nie Monter – mówi Tadeusz Copija, kapitan Montera, który nadal jest kontuzjowany. Zauważa, że skład w jakim wystąpili kurowanie był niemal optymalny, gdyż w zasadzie brakowało w nim jedynie kontuzjowanego Mariusza Spyrki i Rafała Barzyckiego, ale Monter ma dwóch równorzędnych bramkarzy i między słupkami stał Mariusz Klimasara. W składzie znalazł się natomiast pozyskany z Betonu2, a występujący wcześniej w Mucharz Teamie Damian Gracjasz.– Wiosną złapała nas zadyszka, która wciąż nas trzyma. Dobrze zaczęliśmy, ale potem znowu przydarzyły się nam błędy w obronie i do przerwy przegrywaliśmy 0:3. To nie był wynik, którego nie dało się odwrócić. Jednak zabrakło nam wiary. Posypały się kolejne bramki, a gdy wreszcie ruszyliśmy do przodu, to byliśmy karceni kontrami – opisuje bolesną porażkę Tadeusz Copija.
A, że nie rzuca słów na wiatr, potwierdza wypowiedź kapitana Golden Street. - Obawiałem się tego spotkania. Bo jednak Monter to silny zespół i zawsze gra o najwyższe cele w lidze, a my w tym sezonie mamy troszkę inny skład niż na wiosnę. Postawił na wysoki presing od początku, ale byliśmy na to przygotowani i za każdym razem wychodziliśmy obronną ręką z ich ataków, co skutkowało szybkimi akcjami i stwarzaniem sobie szans, które zamienialiśmy na bramki, co pozwoliło mieć ten mecz pod kontrolą – komentuje Paweł Gołuszka, kapitan Golden Street. Podkreśla, że bardzo cieszy go postawa nowych zawodników (Kamila Habowskiego, Konrada Talagi i Grzegorza Wojdyły), nie zapominając już o trzech bramkach Roberta Sumery, który wraz z Dawidem Sochackim i właśnie Kamilem Habowskim stworzyli świetne trio w ataku. - Były też głupie dwa błędy, po których straciliśmy bramki, ale myślę że po meczu każdy z nas wyciągnął lekcje i zaowocuje to w kolejnych meczach. Nie ma co popadać w hurraoptymizm, bo to dopiero pierwsze spotkanie. Nie zapominajmy, że liga jest bardzo silna i wyrównana, więc każdy może z każdym wygrać, a nam pozostaje zagrać tak samo w kolejnym spotkaniu – studzi emocje Paweł Gołuszka.
Golden Street Sucha Beskidzka – Monter Kurów 10:2
Bramki: Sumera (3), Sochacki (2), Habowski (2), Fidelus, P. Gołuszka, Steczek – Gracjasz, Pluta
Golden Street: R. Banaś, Bargieł, Fidelus, P. Gołuszka, Habowski, Kubieniec, Lenart, Sochacki, Steczek, Sumera, Talaga, Wojdyła
Monter: T. Copija, Folęga, Gracjasz, Karcz, Klimasara, Pluta, Skrzypek, Szwed, Tlałka, Wolany, Ząbek
| Poz | Zespół | M | Pkt | Bramki+ | Bramki- |
|---|---|---|---|---|---|
| 1 | Woodica | 8 | 19 | 35 | 14 |
| 2 | Los Asfaltos | 8 | 18 | 27 | 13 |
| 3 | Luz Blues | 8 | 16 | 27 | 26 |
| 4 | A.K.P RELAX | 8 | 15 | 48 | 27 |
| 5 | Golden Street | 8 | 13 | 34 | 23 |
| 6 | Mucharz Team | 8 | 7 | 22 | 29 |
| 7 | Black Shadows | 8 | 7 | 23 | 42 |
| 8 | Beton 2 | 8 | 6 | 20 | 41 |
| 9 | Monter | 8 | 4 | 21 | 42 |
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Sprostowanie .Gola dla Voodici nie strzelił Piątek tylko Job.Potrzebne okulary ?
Sprostowanie .Gola dla Voodici nie strzelił Piątek tylko Job.Potrzebne okulary ?