Po co komu komunikacja miejska, skoro nie ma przystanków? - retorycznie pytał burmistrz Makowa Podhalańskiego podczas niedawnej sesji Rady Miasta. Wyjaśniamy zjawisko ich znikania.
Sprawa dotyczy Makowa Dolnego. Jak zauważyli mieszkańcy tej części gminy, po remoncie drogi krajowej zniknęła część przystanków.
- Były i ich nie ma, wszystko jest likwidowane – skwitował radny Adam Bisaga. - A przecież one służyły ludziom starszym. Teraz nieraz muszą z bagażami chodzić na te odległe przystanki.
Jak się okazuje, to nie sprawka władz gminy, wręcz przeciwnie. Władze Makowa Podhalańskiego zaznaczają, że zależy im na jak największej liczbie miejsc, gdzie busy mogą zabrać pasażerów. Wszak one służą mieszkańcom.
- To Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad w Krakowie decyduje o lokalizacji przystanków – wyjaśnił Paweł Sala, burmistrz Makowa Podhalańskiego. - Według Dyrekcji, przystanki zniknęły z tych miejsc, gdzie było niebezpiecznie.
Jak dodał, wedle argumentacji GDDKiA, zatrzymywanie się busów na prostych odcinkach drogi, gdzie kierowcy nieraz chcieliby jechać szybciej, powoduje, że wszyscy na siłę chcą wyprzedzać, a to generuje zagrożenie na drodze.
- Generalna Dyrekcja nam w tej kwestii nie pomaga, bo nie chce malować na jezdni zygzaków przy przystankach, tylko nalega na budowę zatoczek, co nie zawsze jest możliwe – mówił Sala. - Jednak dyskusje na ten temat nadal będziemy prowadzić tak, by przystanków był jak najwięcej.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze