Miesiąc przed swoimi 4. urodzinami - 7 sierpnia w USA odbędzie się druga operacja Leny Cholewy. Lepszego prezentu nie mogła sobie wymarzyć. Rodzice dzięki Fundacji SiePomaga, organizowanym akcjom charytatywnym w Polsce oraz Polonii amerykańskiej - udało się zebrać brakującą kwotę.
Historia Leny Cholewy ze Stryszawy to świadectwo walki, bez której dziecko skazane byłoby na kalectwo. Gdyby nie walka rodziców, ich determinacja, dziewczynka nie miałaby dziś nóg. Polscy lekarze chcieli je amputować. I wtedy pojawił się on – doktor Paley.
Dr Dror Paley to znany na całym świecie specjalista od przedłużania kończyn dzieci. Pracuje w Klinice St. Mary’s Medical Center w West Palm Beach na Florydzie, gdzie znajduje się Instytut Wydłużania Kończyn – jedyna jak do tej pory taka placówka na świecie. Jego pacjentami było już kilkaset dzieci, które urodziły się z różnorakimi wadami kończyn.
Lena Cholewa urodziła się 7 września 2014 r. z wrodzonym brak kości piszczelowych. Lekarze poinformowali rodziców, że dziecko przyjdzie na świat praktycznie bez nóżek.
Diagnozę poznali w szóstym miesiącu ciąży. - U Lenki po obu stronach kończyn występowały anomalie rozwojowe, tzw. układ stóp końsko-szpotawy. W prawej, dolnej części nogi stwierdzono brak odcinka kości piszczelowej- mówi mama dziewczynki. - Lekarze proponowali, że amputują obie nóżki, zanim się urodzi. Nie mogliśmy wyrazić na to zgody, skazać córkę na takie życie i na własną rękę zaczęliśmy szukać innego wyjścia – powiedziała Anna Cholewa.
Poznali wówczas rodzinę z Krakowa, której synek miał podobne problemy. Rodzice chłopca polecili umówić się z doktorem Drorem Paleyem z Florydy. Obiecali, że właśnie on pomoże uratować Lenę , tak samo jak uratował Bartka, który urodził się bez stawów i piszczeli, a dzięki operacji w St. Mary’s może dziś normalnie chodzić.
Na spotkaniu w Austrii – gdzie dr Paley udzielał konsultacji, zbadał Lenkę i stwierdził, że uda mu się ją wyleczyć.
Rodzice otrzymali plan leczenia. Pierwszy etap miał trwać rok i polegać na rekonstrukcji nóżek Lenki podczas kilku skomplikowanych operacji w USA. Koszt leczenia wynosił na 1,380 mln zł. Rozpoczęła się walka o zebranie pieniędzy na operację. Organizowano zbiórki, akcje charytatywne, kiermasze, imprezy sportowe. Rodzice złożyli także wniosek do NFZ o refundację leczenia, który został rozpatrzony pozytywnie. Rodzina na czas leczenia musiała przeprowadzić się do USA. W amerykańskiej klinice spędzili dwanaście miesięcy.
W sierpniu 2015 r. Lena zaczęła pierwszy etap leczenia. Miała wtedy 10 miesięcy. Przeszła sześć operacji - cztery na prawej nóżce i dwie na lewej. W prawej nodze miała tylko kość strzałkową, którą doktor przeciął i z tego stworzył piszczel. W lewej kość strzałkowa rośnie szybciej niż piszczel, dlatego doktor zatrzymał śrubą strzałkę, którą wyciągnie podczas drugiej operacji operacji. Nogi zostały umieszczone w wydłużających kończyny i prostujących je fixatorach (aparaty stabilizujące kości).
Lenka codziennie była rehabilitowana. Dziewczynka robiła niesamowite postępy do tego stopnia, że doktor Paley zdecydował o przyspieszeniu drugiego etapu leczenia. Termin wyznaczył na styczeń 2018 roku. Rozpoczęła się kolejna batalia o pieniądze potrzebne na operację.Rodzice ponownie złożyli wniosek o refundację kolejnych operacji do NFZ. - Byliśmy pewni, że tym razem to tylko formalność – powiedziała mama dziecka. Tym razem nie mieli tyle szczęścia co za pierwszym razem. Fundusz odmówił i skierował dziewczynkę do placówek w kraju.
Lena była jednak przygotowywana do tego, że wróci do Stanów. W kościach miała igły, które zakładał dr Paley. Miała przede wszystkim ustalony przez niego plan leczenia według którego musi przejść cztery etapy: pierwszy jest za nią, drugi to trzy operacje zaplanowane na 2018 r. ( dwa zabiegi na lewą nóżkę i jedne na prawą). Koszt takiej operacji to kwota - 1 mln zł. Kolejne dwa to zabiegi w wieku 7 i 11 lat.
Ze względów na brak całej zebranej kwoty, a także problemów ze zdrowiem dr Paleya, operację przeniesiono na sierpień. Tych kilka miesięcy „poślizgu” spowodowało, że rodzicom udało się zebrać brakującą kwotę, dzięki ogromnemu zaangażowaniu ludzi dobrej woli.
Rodzice nigdy nie dopuszczali myśli o amputacji kończyn dziecka. Stoczyli walkę z bezduszną biurokracją, urzędami, pokonując nawet największą przeszkodę jaką był brak zgody na refundację od NFZ. Są oni niewątpliwie wzorem dla innych rodziców, walczących o zdrowie swoich dzieci.
Całej rodzinie życzymy powodzenia i trzymamy kciuki za udaną operację Lenki!
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze