Międzynarodowy Dzień Szpinaku przypomina o wartości tego warzywa, które wielu z nas kojarzy się z nieapetyczną dziecięcą papką. Jednak odpowiednio przygotowany szpinak nie tylko smakuje wyśmienicie, lecz także wspiera serce, odporność i redukcję stresu dzięki bogactwu witamin i minerałów. Sprawdź, jak łatwo wprowadzić go do swojej kuchni i cieszyć się jego smakami.
26 marca obchodzimy Międzynarodowy Dzień Szpinaku – święto, które ma zachęcać do jedzenia jednego z najbardziej niedocenianych warzyw. Szpinak przez lata miał w Polsce PR wyjątkowo trudny (zwłaszcza wśród tych, którzy pamiętają zieloną „papkę” z dzieciństwa). Dziś wraca jednak na talerze w dużo lepszym wydaniu: w makaronach, omletach, smoothie czy jako dodatek do obiadu.
– Wiele osób mówi wprost: „szpinak mnie traumatyzuje” – śmieją się dietetycy. Prawda jest taka, że często problemem nie był sam szpinak, tylko sposób podania. Odpowiednio przygotowany potrafi być nie tylko zdrowy, ale i naprawdę smaczny.
Chwila na osobiste wspomnienia autora...:
Przyznaję się bez bicia: Jest znaczne prawdopodobieństwo, że szpinak większości, a przynajmniej części z nas kojarzy się z traumatycznym wspomnieniem okresu dzieciństwa - zwłaszcza czasu przedszkolnego - gdy dostawaliśmy dziwną zieloną papkę z czosnkiem do jedzenia i większość z nas tego jeść nie chciała.. No przynajmniej ja tak miałem. Ale okazało się, że szpinak wcale nie jest taki zły!
Główna idea jest prosta: zwiększyć spożycie szpinaku i przypomnieć, co tak naprawdę w nim siedzi. To warzywo ma sporo wartości odżywczych, a przy okazji jest łatwo dostępne – także w sklepach w Suchej Beskidzkiej, Makowie Podhalańskim czy Jordanowie, gdzie coraz więcej osób zwraca uwagę na szybkie, „domowe” gotowanie.
Trend jest zresztą ogólnopolski: podobnie jak w wielu regionach kraju, również u nas rośnie popularność prostych dań na patelni, lunchboxów i kuchni „fit”, a szpinak świetnie się w to wpisuje.
Szpinak to warzywo, które często wygrywa w zestawieniach „co jeść, żeby wzmacniać organizm”. Zawiera m.in. witaminy C, A, E, B6, a także żelazo, potas i kwas foliowy. Do tego dochodzą przeciwutleniacze, luteina, błonnik i białko roślinne.
W praktyce oznacza to, że może wspierać organizm na kilku frontach – szczególnie wtedy, gdy w diecie brakuje warzyw lub jemy je „od święta”.
Regularne jedzenie szpinaku bywa łączone z korzyściami dla układu krążenia i działaniem antyoksydacyjnym. Zawarty w nim magnez może pomagać w redukowaniu stresu (co wielu osobom w biegu między pracą a domem zwyczajnie się przydaje), a potas wspiera osoby mające problem z ciśnieniem.
Żelazo bierze udział w produkcji czerwonych krwinek, a kwas foliowy sprawia, że szpinak jest szczególnie polecany kobietom w ciąży. Witaminy z grupy B mogą wspierać utrzymanie prawidłowego poziomu cholesterolu, a witamina E jest kojarzona z ochroną komórek przed stresem oksydacyjnym.
Choć to warzywo ma wiele plusów, są też sytuacje, gdy warto zachować ostrożność. Szpinak zawiera kwas szczawiowy, który może być problemem dla osób z chorobami nerek, kamicą czy dną moczanową. Ostrożność powinny mieć też osoby z chorobami tarczycy, ponieważ niektóre związki mogą wpływać na przyswajanie jodu.
W razie wątpliwości najlepiej skonsultować dietę z lekarzem lub dietetykiem – szczególnie przy chorobach przewlekłych.
Międzynarodowy Dzień Szpinaku to dobra okazja, by spróbować go na nowo. Dziś mało kto je go w wersji „jak z przedszkola”. Coraz częściej wybieramy szpinak świeży lub mrożony, doprawiony prosto: z odrobiną oliwy, czosnkiem, jogurtem albo w połączeniu z jajkiem, fetą czy makaronem.
Może i zielony, ale ma moc – a 26 marca to dobry pretekst, żeby sprawdzić, czy szpinak nadal jest „wrogiem z dzieciństwa”, czy jednak niesłusznie dostał łatkę najgorszego warzywa świata.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze