Coraz cieplejsze dni (niekiedy już wręcz upalne) i nocy sprawiają, że w wielu miejscach naszego powiatu zaobserwować plagę biedronek. Jednym z takich miejsc jest kaplica na Dolnym Makowie. Czy jest się czego obawiać?
Jak dowiedzieliśmy się od specjalistów atak biedronek wygląda zawsze podobnie. Całe ich rojek obsiadają cieplejsze strony elewacji budynków, zwłaszcza rozgrzane słońcem szyby. przez kominy wentylacyjne i inne otwory, biedronki wchodzą do mieszkań, biur, sklepów. Nie ma sensu z nimi walczyć, gdyż po prostu biedronki chcą przetrwać i nie stwarzają dla człowieka żadnego zagrożenia. Nieco inaczej sytuacja wygląda w przypadku chińskiej odmiany, która dla ludzi także nie jest groźna (może bezboleśnie ugryźć), ale za to toczy bój śmiertelny z naszą rodzimą odmianą. Organizują się w jeszcze większe stada. Są też bardzo płodne i szybko zajmują nisze dotychczas zajmowane przez lokalne biedronki. Są bardziej drapieżne, żywią się tym samym pokarmem, a ponadto zjadają jaja i larwy innych gatunków biedronek. Z obserwacji przeprowadzonych w Polsce wynika, że larwy biedronki azjatyckiej mogą być atakowane przez biedronkę siedmiokropkę. Biedronki azjatyckie żerują również na owocach uszkodzonych przez ptaki lub inne owady, ale i inne gatunki biedronek robią podobnie. Walka z azjatyckimi jest trudna. Azjatyckie nie mają naturalnych wrogów, walka z nią metodami chemicznymi pociągnęłaby zniszczenie populacji rodzimych gatunków biedronek.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze