Zamontowane niedawno czujniki badające jakość powietrza w Makowie Podhalańskim ujawniły katastrofalną rzeczywistość. Normy jakości tym, czym oddychają mieszkańcy gminy są przekroczone w setki procent.
O montażu nowych czujników w Makowie Podhalańskim pisaliśmy w tym artykule. Na reakcję naszych Czytelników nie trzeba było długo czekać. Otrzymaliśmy zdjęcie pokazujące przekroczenie norm stężenia pyłów na ulicy Wolności o ponad 1000 procent.
- Z troską śledzę wskazania czujników jakości powietrza – komentuje Paweł Sala, burmistrz Makowa Podhalańskiego. - Myślę, że wielu świadomych mieszkańców szuka rozwiązań problemu. Przypominam, że gmina Maków od dwóch lat dopłaca do likwidacji starych kotłów, w budynkach gminnych funkcjonują piece gazowe lub olejowe, zobligowaliśmy składy opałowe z terenu gminy do rezygnacji z paliw niskiej jakości i monitorujemy stan powietrza.
Na tym nie koniec, jak zapowiedział włodarz gminy, niebawem ruszą kontrole -uprawnieni urzędnicy sprawdzą dowody zakupu opału, a przede wszystkim czy nie są spalane śmieci, laminaty, stare meble lub plastiki.
- Trzeba jednak pamiętać, że takie miejscowości jak Maków, leżące pomiędzy górami, znacznie trudniej się przewietrzają i tu dbałość o powietrze powinna być nasilona. Staramy się też lansować palenie "od góry". Sposób, gdzie na wsypanym wcześniej węglu rozpala się rozpałkę, sprawia, że ogień nie musi się przebijać przez warstwy węgla, jest znacznie mniejsze zadymienie czyli mniej pyłów zawieszonych, spalanie jest bardziej ekonomiczne, więc lepszy efekt mniejszym kosztem. Nawet w starych piecach można znacznie poprawić sposób palenia. Mam nadzieję, że nacisk społeczny, brak akceptacji wśród sąsiadów i ekonomia spowodują na tyle silny nacisk na trucicieli, że wpłyną na zmianę zachowań – zaznaczył Paweł Sala.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze