Wynik czwartkowego głosowania w Sejmie oznacza poważne zmiany na samorządowej mapie powiatu suskiego. Aż sześciu obecnych burmistrzów i wójtów, zgodnie z obowiązującymi przepisami, nie będzie mogło ubiegać się o ponowny wybór w swoich gminach w 2029 roku. Posłowie odrzucili bowiem projekt ustawy, który miał znieść ograniczenie do dwóch kadencji. O losach proponowanych zmian zdecydowały zaledwie dwa głosy.
W czwartek, 22 października, Sejm głosował nad nowelizacją Kodeksu wyborczego przygotowaną z inicjatywy Polskiego Stronnictwa Ludowego. Projekt zakładał przywrócenie możliwości wielokrotnego ubiegania się o stanowisko wójta, burmistrza lub prezydenta miasta.
Za przyjęciem ustawy opowiedziało się 213 posłów, przeciw zagłosowało 215, natomiast dziewięciu wstrzymało się od głosu. Tym samym propozycja zniesienia dwukadencyjności przepadła, a dotychczasowe ograniczenia pozostają w mocy.
Decyzja parlamentarzystów ma szczególne znaczenie dla mieszkańców powiatu suskiego. Jeżeli do kolejnych wyborów nie nastąpi zmiana przepisów, sześciu obecnych samorządowców nie będzie mogło ponownie wystartować na stanowiska, które obecnie zajmują.
Ograniczenie obejmie:
Stanisława Lichosyta – burmistrza Suchej Beskidzkiej,
Andrzeja Malczewskiego – burmistrza Jordanowa,
Jana Najdka – wójta gminy Budzów,
Rafała Laska – wójta gminy Stryszawa,
Artura Kudzi – wójta gminy Jordanów,
Stanisława Tempkę – wójta gminy Bystra-Sidzina.
W praktyce oznacza to, że w sześciu spośród dziewięciu gmin powiatu suskiego kolejne wybory samorządowe mogą przynieść zmianę na stanowisku burmistrza lub wójta niezależnie od oceny dotychczasowych władz przez mieszkańców.
Nie oznacza to jednak końca politycznej czy samorządowej działalności wymienionych osób. Przepisy uniemożliwiają im ponowne ubieganie się o ten sam urząd w tej samej gminie, ale nie wykluczają kandydowania w innych samorządach czy wyborach do organów stanowiących.
Zasada dwukadencyjności została wprowadzona w 2018 roku. Jednocześnie wydłużono kadencję władz samorządowych z czterech do pięciu lat. Co istotne, do limitu nie wlicza się okresów sprawowania urzędu przed wejściem nowych przepisów.
Pierwszą kadencją uwzględnianą przy obliczaniu limitu była więc ta rozpoczęta po wyborach w 2018 roku, a drugą obecna, rozpoczęta w 2024 roku.
Oznacza to, że nawet wieloletni samorządowiec, który wcześniej wielokrotnie wygrywał wybory, zgodnie z obowiązującym prawem nie będzie mógł ponownie kandydować w swojej gminie w 2029 roku, jeżeli uzyskał mandat zarówno w 2018, jak i 2024 roku.
Dwukadencyjność od początku budzi kontrowersje. Jej zwolennicy przekonują, że ograniczenie czasu sprawowania władzy sprzyja wymianie lokalnych elit, otwiera drogę nowym kandydatom i zapobiega wieloletniemu skupieniu wpływów w rękach tych samych osób.
Przeciwnicy wskazują natomiast, że o tym, kto powinien kierować gminą, powinni decydować przede wszystkim mieszkańcy. Ich zdaniem ustawowy zakaz ponownego kandydowania może eliminować doświadczonych samorządowców, którzy nadal cieszą się społecznym poparciem.
W powiecie suskim sprawa ma wymiar bardzo konkretny. W kilku gminach obecni włodarze są od lat rozpoznawalnymi postaciami lokalnego życia publicznego, a kolejne wybory bez ich udziału mogą znacząco zmienić układ sił w samorządach.
Najbliższe wybory samorządowe planowane są na 2029 rok. Do tego czasu sytuacja prawna może się jeszcze zmienić, jeżeli parlamentarzyści ponownie podejmą próbę zniesienia lub zmodyfikowania ograniczenia liczby kadencji.
Na dziś jednak decyzja Sejmu jest jednoznaczna – dwukadencyjność pozostaje, a sześć gmin powiatu suskiego musi liczyć się z koniecznością wyboru nowych włodarzy.
To oznacza, że kampania samorządowa w 2029 roku może być jedną z najciekawszych w powiecie suskim od wielu lat. W części gmin po raz pierwszy od dłuższego czasu o stanowisko burmistrza lub wójta nie będzie mógł ubiegać się dotychczasowy gospodarz.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze