Reklama


„Chciała go zmusić...chwytając mu rękę...a on zaczął krzyczeć”

30/08/2017 06:06

Do bulwersujących sytuacji miało dojść w jednej z podbabiogórskich lecznic. Natrętny agent ubezpieczeniowy został przepędzony przez pacjentów. Gdzie są granice „walki o złotówki”?

Uwagę na problem w jednym ze szpitali zwrócił uwagę portalu sucha24.pl jeden z Czytelników.  Jak zaznaczył, firmy, które odzyskują odszkodowania z wypadku...”przeginają delikatnie mówiąc”.

- Do znajomego przebywającego w szpitalu, w drugiej dobie po wypadku, podeszła pani z jakiejś katowickiej firmy i chciała, żeby podpisał umowę z nimi – relacjonuje. -  On ją zbył, że bardzo źle się czuje, a ona na to, że na dole rozmawiała z żoną i żona się zgodziła. Nic nie podpisał, a jak żona akurat weszła, to babka jej wspierała w żywe oczy, że się zgodziła na umowę, co oczywiście było nieprawdą, bo na razie to myśleli o przeżyciu, a nie odszkodowaniu.

Reklama

I teraz „wisienka na torcie”.

- Pani przyjechała na drugi dzień i w zdrową dłoń włożyła koledze długopis i go namawiała na podpisanie umowy znów i chciała go zmusić...chwytając mu rękę...a on zaczął krzyczeć i współlokator też i wyszła... – opisuje Czytelnik.

Czy w opisanym wypadku mogło dojść do łamania prawa?

- Przedstawianie ofert, proponowanie usługi nie jest w Polsce zabronione. Tak samo jak skorzystanie z tego typu propozycji jest dobrowolne i nikt nie może nikogo zmusić do podpisania umów. Oczywiście, z taką praktyką - nagabywanie osób poszkodowanych do skorzystania z firm odszkodowawczych, wręcz nakłanianie do podpisania umowy - spotykamy się na terenie całego kraju – przyznaje asp. sztab. Anna Gąsiorek-Rezler, rzecznik prasowy Komendanta Powiatowego Policji w Suchej Beskidzkiej. - Agenci takich firm znani są z kontrowersyjnych i nieetycznych metod pracy; nagminne jest przychodzenie pośredników do domu, gdzie leży nieprzytomna osoba, albo do kostnicy i szpitalnych sal, wydzwanianie do poszkodowanych i nakłanianie do podpisania umowy.

Reklama

Na tym nie koniec. Jak zaznacza policjantka, często monitorują zdarzenia drogowe, wiedzą do jakich placówek są odwożone osoby z wypadków i tam docierają do nich usiłując przedstawić swoje oferty "pomocy" w uzyskaniu odszkodowania.

- Istotne natomiast jest w jaki sposób osoba - przedstawiciel firmy odszkodowawczej - nabyła wiedzę o danych osobowych poszkodowanego – wyjaśnia rzeczniczka suskich stróży prawa. -  Znamy przecież przypadki w Polsce, gdzie prowadzone były postępowania przygotowawcze w sprawie handlu danymi osobowymi przez pracowników medycznych służby zdrowia. Jednakże w większości przypadków to sami poszkodowani lub członkowie ich rodzin w rozmowie z osobami proponującymi pomoc podają te dane, a po przemyśleniu wycofują się.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości