Od plakatów inspirowanych twórczością Billy'ego Wildera, przez fascynującą opowieść o ludziach, którzy stworzyli Hollywood, aż po projekcję jednego z najwybitniejszych filmów w historii kina. Sucha Beskidzka podczas pierwszego dnia IV Festiwalu Artystycznego „Urodziny Billy'ego Wildera” udowodniła, że pamięć o legendarnym twórcy może być inspiracją do rozmów o kinie, a jednocześnie skutecznie promować miasto, z którego wywodzi się jeden z najbardziej znanych reżyserów Fabryki Snów.
Festiwal rozpoczęło otwarcie wystawy „Odkrywając Wildera”. Karolina Glanowska przygotowała dwadzieścia autorskich plakatów do najbardziej znanych tytułów reżysera urodzonego w Suchej Beskidzkiej. Każda z prac była dla Suszanki próbą wizualnej podróży przez świat legendarnego twórcy. Oszczędna forma, nasuwająca skojarzenia z dawną Polską Szkołą Plakatu, zachęcała z kolei odbiorców do własnego odkrywania powiązań z konkretnym klasykiem.

Następnym punktem programu był pokaz filmu dokumentalnego „Pollywood” w reżyserii Pawła Ferdka. Produkcja opowiadała o ludziach, którzy wyemigrowali z ziem dawnej Polski i współtworzyli amerykański przemysł filmowy. Samuel Goldwyn, Louis B. Mayer czy bracia Warner pokazani zostali nie tylko jako wielcy producenci, o których wspomina każda encyklopedia.
Na początku każdy z nich zaczynał od bycia anonimowym emigrantem. To dzięki determinacji i przedsiębiorczości stworzyli fundamenty współczesnego Hollywood. Obecnosć dokumentu nie była przypadkowa. Motywem przewodnim tegorocznej edycji jest „kino o kinie”, stąd filmy i rozmowy odsłaniające kulisy o ludziach, którzy zapisali się w historii światowej kinematografii.
Po projekcji odbyło się spotkanie z reżyserem, które poprowadził Krzysztof Gierat, wieloletni dyrektor Krakowskiego Festiwalu Filmowego. Rozmowa koncentrowała się wokół kulis powstawania dokumentu oraz niezwykłych historii bohaterów filmu. Paweł Ferdek opowiadał o swojej podróży śladami pionierów Hollywood i o wieloletnich poszukiwaniach materiałów, które pozwoliły odtworzyć ich losy.

Podkreślał również, że „Pollywood” nie jest jedynie opowieścią o historii kina, lecz przede wszystkim historią ludzi zmuszonych do emigracji, którzy mimo przeciwności zrealizowali własny amerykański sen. Reżyser zwracał uwagę, że bez ich odwagi współczesne Hollywood wyglądałoby zupełnie inaczej. Rozmowa dotyczyła jeszcze tożsamości twórców, która przez dziesięciolecia pozostawała na marginesie powszechnej wiedzy o Hollywood oraz tego, jak wielki wpływ mieli na rozwój światowej kinematografii.
Wieczór zwieńczył pokaz „Bulwaru Zachodzącego Słońca”, jednego z najwybitniejszych filmów Billy'ego Wildera. To gorzka opowieść o przemijaniu sławy, złudzeniach Hollywood i cenie, jaką płaci się za życie w blasku reflektorów. Takie zestawienie piątkowych tytułów na ekranie suskiego kina sprawiło, że widzowie mogli spojrzeć na historię kina z dwóch perspektyw – najpierw poznać jego pionierów, a następnie zobaczyć jedną z najbardziej przejmujących filmowych refleksji nad samą Fabryką Snów.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze