Centrum Kultury i Filmu im. Billy'ego Wildera od otwarcia pokazało już wiele tytułów reżyserskich legend. Lista nieobecnych na suskim ekranie wciąż jednak zawiera wielkie nazwiska. Jedno z nich pojawi się po raz pierwszy w Suchej Beskidzkiej. Trzecim tytułem w ramach cyklu niszowych filmów - już kultowych lub z potencjałem stania się takimi – został „Mikey i Nicky” od laureatki honorowego Oscara za całokształt twórczości. Kuratorem jest ponownie nasz redakcyjny kolega, Tomasz Mielczarek.
Elaine May, bo o niej mowa, niesłusznie kojarzona jest w Polsce tylko przez kinomanów. W Stanach Zjednoczonych z kolei każda próba opowiedzenia o początkach komedii improwizowanej (współczesnego impro) musi zacząć się właśnie od zdobywczyni honorowego Oscara z 2021 roku. Na przełomie lat 60. i 70. zdobyła popularność dzięki wspólnym występom z Mikiem Nicholsem, który zapisał się później w historii kina m.in. dzięki „Absolwentowi”. Debiut przed filmową kamerą w 1967 roku zaliczyła wśród tak znanych aktorów jak Jack Lemmon i Peter Falk.
Najlepszy amerykański film lat 70., jakiego jeszcze nie widzieliście. Tylko w kinach.
Jedno z arcydzieł amerykańskiego kina lat 70., które w Polsce dopiero czeka na odkrycie. Mikey i Nicky został zrodzony w twórczych bólach: zdjęcia trwały aż 110 dni, nakręconego materiału było niesłychanie dużo, a montaż zajął dwa lata. Gangsterska tragikomedia Elaine May o dwóch przyjaciołach i zawodowej zdradzie to kameralna nocna odyseja dziejąca się w zaśmieconej Filadelfii – „mieście braterskiej miłości”, po którym w tym samym roku biegał już Rocky Sylvestre’a Stallone’a.
— oficjalny opis dystrybutora, Past Perfect.
Na reżyserskim fotelu zasiadła zaledwie czterokrotnie. Odbiór jej tytułów potrafił się diametralnie różnić – od prestiżowych nagród dla obsady i sukcesu frekwencyjnego do klap i... Złotej Maliny. Jej obecność w branży „męskiej”, za jaką w latach 70. i 80. uznawano reżyserię, przetarła szlak dzisiejszym twórczyniom. W historii Gildii Reżyserów Amerykańskich było dopiero trzecią kobietą przyjętą do związku zawodowego.

Elaine May najbardziej znana jest ze swojej pracy nad swoimi lub cudzymi scenariuszami. Jej teksty od ponad pół wieku pozostają synonimem inteligentnego kina. Amerykanka tworzyła historie, w których błyskotliwe dialogi, subtelny humor i psychologiczna głębia bohaterów odgrywały równie ważną rolę jak sama fabuła. Współtworzyła scenariusze do takich filmów jak „Czerwoni”, „Barwy kampanii” czy uwielbiane przez widzów „Tootsie”. Jej twórczość, początkowo niedoceniana przez hollywoodzkie wytwórnie, z czasem zyskała status wzorca dla kolejnych pokoleń scenarzystów.
May, matka chrzestna amerykańskiej komedii improwizowanej, była w tamtej dekadzie jedyną kobietą, która reżyserowała filmy dla hollywoodzkich studiów. Dzięki jej uporowi i niezmordowanej inwencji otrzymaliśmy w Mikey i Nicky niezapomniany występ dwóch mistrzów: Petera Falka, czyli słynnego porucznika Columbo, oraz Johna Cassavetesa, guru amerykańskiego kina niezależnego. Przygotujcie się na śmiech, który więźnie w gardle i rozmowy kumpli, które znajdują się o krok od krindżu.
— oficjalny opis dystrybutora, Past Perfect.
Kulisy powstawania „Mikey i Nicky” przeszły do historii jako jeden z najbardziej burzliwych procesów produkcyjnych w amerykańskim kinie lat 70. Reżyserka i scenarzystka Elaine May postawiła na metodę pracy opartą na wielokrotnych dublach oraz swobodzie aktorskiej. Choć dialogi w większości wynikały ze scenariusza, Peter Falk i John Cassavetes otrzymywali przestrzeń do naturalnego rozwijania scen. Aby uchwycić spontaniczne reakcje, May często wykorzystywała jednocześnie trzy kamery, pozostawiając je włączone nawet wtedy, gdy aktorzy schodzili z planu.
Takie podejście sprawiło, że nakręcono około 1,5 mln stóp taśmy filmowej – niemal trzykrotnie więcej niż podczas realizacji „Przeminęło z wiatrem”. Zdjęcia znacznie przekroczyły harmonogram i budżet, a montaż przeciągnął się na blisko dwa lata. Konflikt z wytwórnią Paramount doprowadził do procesu sądowego i odebrania May prawa do ostatecznej wersji filmu. Według licznych relacji reżyserka ukryła nawet część rolek z materiałem, by zyskać czas na dokończenie montażu. Choć „Mikey i Nicky” po premierze w 1976 roku nie odniósł sukcesu kasowego, dziś uchodzi za jeden z najlepszych tytułów amerykańskiego kina autorskiego z tamtej dekady.

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze