3 tygodnie wyprawy, ponad 1200 pokonanych kilometrów i wciąż setki następnych przed nim. Ultrabiegacz ze Skawicy kontynuuje swoją długodystansową wyprawę „Ficek Runs Scandinavia” przez dzikie obszary Skandynawii. Mokradła, zmienna pogoda, brak snu i konieczność podejmowania trudnych decyzji dotyczących trasy codziennie wystawiają organizm Romana Ficka do ekstremalnych wyzwań.
Po dwóch tygodniach poprawiła się sytuacja ze stopami. Opuchlizny, obtarcia i stłuczone paznokcie zaczęły się goić. Jeden z paznokci, który wcześniej bolał przy każdym kroku, był już niemal całkowicie oderwany.
Jeszcze duży paznokieć, który zadawał mi ból tyle razy, ile kroków dziennie, jest już na końcu skóry. Trzyma się tylko jedną krawędzią. Dziś jak go namoczę w bagnie, to powinien odpaść na wieczór.
– relacjonował Ficek. Wideo pokazujące stan jego stopy wywołało spore poruszenie. Niektórzy Internauci zwierzali się w komentarzach, że musieli nawet przymykać oczy podczas oglądania.
W ostatnich dniach reprezentantowi Skawicy biegło się nieco łatwiej. Mniej kulał i utykał. Trudno jednak mówić o normalnym biegu. Bagna i mokradła spowalniają marsz, a pogoda nie rozpieszcza. Ficek miał dotąd dwa słoneczne dni. Pozostałe przyniosły mgłę, deszcz i chmury. Codziennością stały się mokre buty i skarpetki.
Bardzo trudno jest przełamać się, kiedy robi się przyjemnie, bo jesz i zimno, kiedy siedzisz.
Największym przeciwnikiem staje się zmęczenie. Ficek przyznaje, że cały czas jest senny, a po dotarciu do punktu z jedzeniem trudno ponownie ruszyć w drogę.
Problemy sprawia jednak nawigacja. Trasa zmienia się wraz z pogodą i warunkami. Jednego dnia Ficek niepotrzebnie przebiegł 20 kilometrów, innym razem musiał wybrać dłuższy bieg po asfaltowej nawierzchni, by dotrzeć do sklepu.
Błędy w decyzjach też się pojawiają, a podejmuje się ich kilka dziennie bardzo istotnych. To bardzo trudne na zmęczeniu i często w nocy.
Nieco lepiej wygląda sytuacja z jedzeniem, bo częściej pojawiają się punkty, w których można uzupełnić zapasy. Plecak wciąż mocno ciąży podczas przepraw przez torfowiska. Z ekwipunku Ficek wyrzucił szczotkę do włosów, tejpy i żel pod prysznic.
Biegacz zbliża się do połowy trasy. W poprzednich dniach zdecydował się zejść z zaplanowanego szlaku i ruszyć asfaltem do norweskiego Hettfielldal, gdzie znajduje się sklep. Dłuższa droga okazała się szybsza i bezpieczniejsza. Trasa do Røyrvik, gdzie miały czekać nowe buty i skarpetki, wiodła około 100 kilometrów przez górzyste obszary.
Póki jeszcze mogę, biegnę. Choć droga jeszcze daleka.
Postępy mieszkańca Skawicy śledzone są za pośrednictwem systemu GPS Garmin InReach - urządzenia satelitarnego i niezależnego od lokalnych sieci GSM. Internauci mają do nich dostęp na dedykowanej stronie internetowej. Sam zawodnik przed startem mówił, że przygotowanie planu zajęło mu trzy miesiące pracy nad mapami. Przed nim jeszcze dwa tygodnie walki z dystansem, pogodą i górskim terenem. To jedno z najbardziej ambitnych polskich przedsięwzięć biegowych ostatnich lat.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze