Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi wydało komunikat w sprawie zagrożenia pryszczycą w Polsce. Choć choroby nie stwierdzono w kraju, jej ogniska na Słowacji i Węgrzech budzą niepokój. Hodowcy z powiatu suskiego, w tym z Zawoi czy Stryszawy, są proszeni o szczególną ostrożność i przestrzeganie zasad bioasekuracji.
Komunikat resortu został opublikowany 6 kwietnia 2025 roku po odprawie sztabu kryzysowego. W Polsce nie ma przypadków pryszczycy, ale wirus jest obecny u sąsiadów – na Słowacji odnotowano 6 ognisk, a na Węgrzech 4. Minister rolnictwa Czesław Siekierski podkreślił, że kluczowe jest rygorystyczne stosowanie zasad prewencji. Wprowadzono zakaz transportu zwierząt parzystokopytnych, produktów pochodzenia zwierzęcego oraz obornika, słomy i siana z terenów objętych chorobą. Transport transgraniczny jest możliwy tylko przez 10 wyznaczonych przejść granicznych, w tym Chyżne w Małopolsce.
W powiecie suskim, gdzie hodowla bydła i trzody chlewnej jest ważną częścią gospodarki, rolnicy są zaniepokojeni. Ostatnie ognisko pryszczycy w Polsce miało miejsce w 1971 roku, ale jej pojawienie się oznaczałoby konieczność wybicia całych stad, co mogłoby doprowadzić do ogromnych strat.
Resort rolnictwa przypomina o podstawowych zasadach, które powinni stosować hodowcy. Zwierzęta wprowadzane do gospodarstwa muszą pochodzić z pewnego źródła i posiadać świadectwo zdrowia – w przypadku trzody chlewnej także w obrocie krajowym. Nowo zakupione zwierzęta należy izolować przez co najmniej 14 dni, a najlepiej 21 dni. Pasze i ściółka powinny być przechowywane z dala od zwierząt spoza gospodarstwa. Ważne jest także ograniczenie ruchu osobowego i wjazdu pojazdów do gospodarstw oraz dezynfekcja środków transportu.
Trwają szkolenia dla rolników, które mają pomóc w identyfikacji czynników ryzyka. Hodowcy zwracają uwagę na trudności z przestrzeganiem wszystkich zasad, szczególnie w mniejszych gospodarstwach, ale rozumieją powagę sytuacji.
Pryszczyca to wysoce zaraźliwa choroba wirusowa atakująca zwierzęta parzystokopytne, takie jak bydło, świnie, owce i kozy, a także dzikie, jak sarny czy jelenie. Wirus może przenosić się przez ślinę, mleko, mięso, a nawet paszę czy odzież. Wiceminister rolnictwa Jacek Czerniak poinformował 10 kwietnia, że ostatnie ognisko za granicą wykryto 4 kwietnia, a sytuacja wydaje się stabilizować. Jednak rząd i służby pozostają w gotowości, bo straty w przypadku utraty statusu kraju wolnego od pryszczycy mogłyby sięgnąć miliardów złotych.
W Małopolsce, na przejściu granicznym w Chyżnem, służby weterynaryjne i graniczne prowadzą wzmożone kontrole. Wojewoda małopolski Krzysztof Jan Klęczar potwierdził, że transporty zwierząt ze Słowacji są wstrzymane, a na granicy działają bramki i maty dezynfekcyjne.
Hodowcy z powiatu suskiego są proszeni o śledzenie komunikatów Ministerstwa Rolnictwa i Głównego Inspektoratu Weterynarii. Mieszkańcy zwracają uwagę na potrzebę większej edukacji – wielu z nich obawia się, że wirus może zostać zawleczony przez nielegalny handel. Rolnicy powinni unikać zakupu zwierząt i pasz po zaniżonych cenach, bo takie „okazje” mogą być źródłem zagrożenia.
Mieszkańcy powiatu suskiego, którzy nie zajmują się hodowlą, także mogą pomóc, zgłaszając podejrzane sytuacje, takie jak nielegalny transport zwierząt. Współpraca wszystkich stron jest kluczowa, by uchronić region przed pryszczycą i jej katastrofalnymi skutkami.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze