Nie żyje Jan Frycz, jeden z najbardziej cenionych polskich aktorów teatralnych, filmowych i telewizyjnych. Artysta zmarł 15 sierpnia 2026 roku w wieku 72 lat. Informację o jego śmierci przekazał w poniedziałek Teatr Narodowy w Warszawie. Aktor odszedł w domu rodzinnym, w otoczeniu najbliższych.
Jan Frycz urodził się 15 maja 1954 roku w Krakowie. W 1978 roku ukończył Państwową Wyższą Szkołę Teatralną im. Ludwika Solskiego w Krakowie. W tym samym roku zadebiutował na scenie rolą Edmunda w „Damach i huzarach” Aleksandra Fredry w reżyserii Mikołaja Grabowskiego w Teatrze im. Juliusza Słowackiego.
Przez kolejne dekady był związany z najważniejszymi polskimi scenami. Występował m.in. w Teatrze Narodowym i Teatrze Polskim w Warszawie, Teatrze im. Juliusza Słowackiego oraz Narodowym Starym Teatrze w Krakowie. W 2006 roku ponownie dołączył do zespołu Teatru Narodowego w Warszawie.
Szczególne miejsce w jego teatralnym dorobku zajmowała współpraca z Krystianem Lupą. Frycz występował m.in. w „Braciach Karamazow”, „Mistrzu i Małgorzacie”, „Lunatykach” oraz „Wycince”. Grał również w dziełach największych autorów polskiej i światowej literatury – Szekspira, Mickiewicza, Słowackiego, Czechowa, Tołstoja czy Dostojewskiego.
Widzowie Teatru Telewizji mogli oglądać go w przedstawieniach przygotowywanych m.in. przez Kazimierza Kutza, Jana Englerta, Krystynę Jandę i Andrzeja Domalika. Równolegle rozwijał bogatą karierę filmową i telewizyjną, tworząc przez lata dziesiątki zapadających w pamięć kreacji.
Jan Frycz pozostawał aktywny zawodowo do ostatnich chwil. Jak poinformował Teatr Narodowy, jeszcze niedawno brał udział w próbach i przygotowywał się do kolejnych ról.
Za swoją działalność artystyczną był wielokrotnie nagradzany i odznaczany. Otrzymał m.in. Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski oraz medale „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”.
Jan Frycz miał 72 lata. Jego śmierć to ogromna strata dla polskiego teatru, filmu i telewizji. Pozostawił po sobie dziesiątki wybitnych kreacji i dorobek obejmujący niemal pół wieku pracy artystycznej.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze