Na trzy kolejki przed końcem zmagań w Amatorskiej Lidze Powiatu Suskiego poznaliśmy nowego mistrza. Tytuł zapewniła sobie Woodica Juszczyn, której zawodnicy mają chrapkę także na wyróżnienia indywidualne.
Monter zostaje w grze o podium
W spotkaniu arcyważnym w kontekście batalii o miejsce na podium zmierzyły się w niedzielny poranek ekipy suskiej Golden Street i kurowskiego Montera.
W pierwszej rundzie Monter pokonał suszan aż 7:2. Obecnie jednak Golden Street spisuje się zdecydowanie lepiej niż w początkowej fazie rozgrywek. To zapowiadało spore emocje. I tych faktycznie w niedzielę było bez liku, choć początkowo nic tego nie wróżyło. Po bramkach Adriana Brytana, Szymona Barzyckiego i Starowicza kurowanie prowadzili już 3:0. Jednak za sprawą Mateusza Fronczaka i Roberta Sumery suszanie złapali kontakt.
Gdy Damian Gracjasz strzelił gola na 4:2 wydawało się, że Monter opanował sytuację. Nic bardziej mylnego. Dublet Dawida Sochackiego i trafienie Roberta Sumery sprawiły, że suszanie wyszli na prowadzenie! Ale Monter nie powiedział ostatniego słowa – Barzycki, Brytan i Artur Karcz zadbali, by szala zwycięstwa przechyliła się na stronę ich zespołu. Wprawdzie potem dla suszan przymierzył jeszcze Szymon Szwed, ale cenne 3 punkty trafiły na konto Montera.
- Brak formy, masa błędów, to idealna receptura jak przegrać łatwo kolejny mecz. Nie będę ukrywać, że ostatnie dwa spotkania to tak naprawdę danie za darmo 3pkt przeciwnikowi, bez jakiejkolwiek walki. Trzeba wyciągnąć błędy i zapomnieć ten sezon – mówi Paweł Gołuszka, kapitan Golden Street.
Monter Kurów – Golden Street Sucha Beskidzka 7:6
Bramki: Brytan (2), Barzycki (2), Gracjasz, Karcz, Starowicz – Sumera (2), Sochacki (2), Fronczak, Szwed
* * * * * *
Mucharz otarty ze złudzeń
Mucharz Team, aby przedłużyć szanse na wywalczenie tytułu mistrzowskiego musiał w niedzielę pokonać Black Shadows. A, że solidni w tym sezonie zawojanie celują w podium, to starcie trzymało w napięciu do ostatnich sekund.
Ekipa z Zawoi wyszła na spotkanie nieco zesztywniała, ale na pewno mocno zmotywowana. – Zimno, zimno i jeszcze raz zimno. Taki mamy klimat, jak to mawiał klasyk. Stanęliśmy na przeciwko wicelidera. Wszyscy wiedzieli, że jest to mecz o kilka punktów, gdyż przegrany mocno skomplikuje sobie sytuację. W ostatnich trzech meczach zbieraliśmy komplety punktów. Ciężka praca na treningach w końcu owocuje, ale słyszymy zza pleców, że wygrywamy wszystko przypadkiem, więc Black Shadows miało w końcu coś do udowodnienia – mówi Michał Ficek z Blach Shadows.
No i spotkanie zaczęło się świetnie dla zawojan. „Przypadkowe” podanie do Kamila Ponikwi, a ten „przypadkiem” odnajduje czarnego konia Black Shadows - Mariusza Głuszka i ten „przypadkowo”, bez żadnego problemu pakuje piłkę do bramki. Po chwili Czarne Cienie zadały Jeziorowcom kolejny cios. Grzegorz Głuszek popisał się mocnym strzałem tuż pod poprzeczkę, na dając szans bramkarzowi na skuteczną interwencję.
Chwilą dekoncentracji przy rzucie różnym spowodowała, że Michał Ficek, pomimo 183 cm wzrostu 183 okazał się „zbyt krótki” i dał dojść do strzału Dominikowi Gajdzie, i ten pokonał Szymona Banię.
Po strzale w długi róg Łukasza Dudziaka zawojanie odzyskali dwubramkowe prowadzenie. -Co chwilę zagrażamy bramce przeciwnika, obijając obramowanie lub oddając niecelne strzały. Nic nie chce wpaść, nie możemy postawić przysłowiowej kropki nad i”. Lecz dalej próbujemy, a bramkarz ociera czoło po kolejnych niecelnych strzałach. I w końcu zmarnowane sytuacje musiały się zemścić. Mucharz dostał swoje 5 minut, a dokładniej chyba trzy – ubolewa Michał Ficek.
Po zamieszaniu w polu karnym piłkę do bramki Black Shadows wepchnął Jarosław Basiura, a chwilę później, po morderczym pojedynku obrońców z Pawłem Wajdzikiem sędzia dyktuje rzut karny. Sam poszkodowany postanowił wymierzyć sprawiedliwość.. Po rękach bramkarza, lecz jednak piłka bardzo dobrze uderzona wpadła do bramki. - Zabrakło niewiele. Naszym zdaniem stworzyliśmy więcej szans na bramki, no ale liczy się to, co jest na tablicy. Mamy nadzieję, iż w końcu pozostałe drużyny zauważą, że w tym sezonie z Black Shadows musi się liczyć każdy – podsumowuje Michał Ficek.
Black Shadows Zawoja – Mucharz Team 3:3
Bramki: M. Głuszek, G. Głuszek, Dudziak – Gajda, Basiura, Wajdzik
* * * * * *
Miała być walka, było walcowanie Asfaltosów
Mający wciąż realne szanse na medalową lokatę suscy Los Asfaltos rzucili w niedzielę rękawicę Woodice. Potyczka zakończyła się dla nich bolesną, najprawdopodobniej najwyższą w historii porażką.
Chcąc w tym sezonie zagrać z Woodicą jak równy z równym, trzeba wznieść się na wyżyny umiejętności i dysponować optymalnym składem. Tymczasem Los Asfaltos w niedzielę na pewno nie stawili się na orliku taką armią, jaką potrafią dysponować. I wprawdzie po golu Piotra Stawowego nawet objęli prowadzenie, ale były to miłe złego początki. Juszczynianie szybko wyrównali, a gdy suszanie postanowili zbyt na hura ruszyć do odrabiania strat, to dla ekipy Woodici były to tylko wodą na młyn!
Jednym z katów Woodici okazał się Jarosław Madziała, który zdobywając 5 bramek wyprzedził w klasyfikacji strzeleckiej Pawła Wajdzika z Mucharz Team. Obecnie ma na nim dwie bramki przewagi. Wiele wskazuje na to, że juszczynanianie tytuł mistrzowski okraszą zdobyciem nagród indywidualnych, bo ich bramkarz zdecydowanie najrzadziej sięgał do siatki.
Woodica Juszczyn - Los Asfaltos Sucha Beskidzka 12:1
Bramki: Madziała (5), Lenik (3), Guzik (2), Surmiak, Piątek - Stawowy
| Poz | Zespół | M | Pkt | Bramki+ | Bramki- |
|---|---|---|---|---|---|
| 1 | Woodica | 12 | 36 | 82 | 27 |
| 2 | Mucharz Team | 12 | 25 | 68 | 40 |
| 3 | Los Asfaltos | 12 | 21 | 45 | 42 |
| 4 | Monter | 12 | 15 | 54 | 70 |
| 5 | Black Shadows | 12 | 14 | 45 | 51 |
| 6 | Golden Street | 12 | 10 | 40 | 61 |
| 7 | A.K.P RELAX | 12 | 3 | 35 | 78 |
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze