Ósma kolejka Amatorskiej Ligi Powiatu Suskiego, a tym samym pierwsza rewanżowa spowodowała, że w tabeli ponownie doszło do solidnego przemeblowania. Jedno jest niezmienne. Na czele nadal Woodica Juszczyn, która na starcie pauzowała.
Mucharz Team po raz drugi lepszy od Los Asfaltos
We wrześniu Mucharz Team po zaciętym spotkaniu pokonał 3:2 Los Asfaltos. W niedzielę wydawało się, że suszanie zrewanżują się za tamto niepowodzenie.
Los Asfaltos znakomicie weszli w spotkanie. Wynik otworzył Paweł Cieślewicz, a niedługo później prowadzenie suszan podwyższył Krystian Krzeszowiak. I wtedy Asfaltosi dostali pierwsze ostrzeżenie. Kontaktowego gola zdobył Arkadiusz Lizak, a do remisu doprowadził najskuteczniejszy zawodnik całej ligi Paweł Wajdzik.
Suszanie otrząsnęli się jeszcze po dwóch szybkich ciosach i za sprawą Marcina Pęczka przechylili szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Ale jeżeli ktoś pomyślał, że Mucharz Team znalazł się w opałach, to mocno się przeliczył. - Coś się zacięło. Wchodzimy w drugi mecz dobrze, są klarowne sytuacje, a nawet dwukrotnie prowadzimy 2:0 i 3:2, ale przychodzi moment dziwnego rozprężenia i tracimy bramki. Powiedzieć, że przeciwnikom wychodziło w niedzielę wszystko, to nic nie powiedzieć. Przespaliśmy kolejny raz drugą połowę i straciliśmy za dużo bramek. No cóż. Trzeba się pozbierać i powalczyć o 3 punkty z Monterem – mówi Rafał Pietrusa z Los Asfaltos.
Po bramce Pęczka suszanie nie tylko nie poszli za ciosem, lecz dali się zdominować. Na 3:3 przymierzył Dominik Gajda, a potem trafiali Lizak, Wajdzik, Dawid Sumera i ponownie Wajdzik. W tej sytuacji gol Piotra Stawowego dla Los Asfaltos był już bramką na otarcie łez. – Początkowo zabrakło nam koncentracji. Jak już się ustawiliśmy i gra zatrybiła, to poszło gładko. Wygrana cieszy, ale nie popadamy w huraoptymizm. Przed nami mecz z Woodicą. Nie możemy go przegrać, a tak naprawdę tylko wygrana pozwoli nam jeszcze zachować realne szanse na jej wyprzedzenie – mówi Dominik Gajda, kapitan Mucharz Team.
Mucharz Team – Los Asfaltos 7:4
Bramki: Wajdzik (3), Lizak (2), D. Gajda, Sumera – Cieślewicz, Krzeszowiak, Pęczek, Stawowy
* * * * *
Nie ma Brytana, Monter na kolanach
W pierwszej kolejce Monter Kurów przejechał po zawojskich Black Shadows niczym walec drogowy. W niedzielę ekipa spod Babiej Góry wzięła rewanż.
Do starcia z zawojanami kurowianie przystąpili bez swojego najlepszego strzelca – Adriana Brytana. Pomimo tego osłabienia objęli prowadzenie. Dał im go uderzenie Damiana Gracjasza, po którym futbolówka znalazła drogę do bramki. – Zaczęliśmy bardzo dobrze. Nie chodzi tylko o to, że zdobyliśmy bramkę, ale jak się wydawało kontrolowaliśmy grę. Tyle, że jak to my. W swoim stylu popełniliśmy w dwie minuty, dwa błędy i rywale bezlitośnie je wykorzystali – mówi Tadeusz Copija, kapitan Montera, nawiązując do faktu, że krótko przed przerwą najpierw wyrównał Michał Ficek, a zaraz potem kolejny cios zadał Grzegorz Głuszek.
Po zmianie stron wyrównał Starowicz i gra ponownie była bardzo wyrównana. Gdy jednak Monter zaczął na nowo szukać bramki i otworzył się to bramki się posypały, ale dla jego rywali. – Znowu jeden, drugi błąd i posypało się. Blacki wygrały zasłużenie, ale wynik nie odzwierciedla tego, co działo się na boisku. Tyle, że w końcówce, co przejęli piłkę, to zdobywali bramkę – mówi Tadeusz Copija.
Monter przełamał Grzegorz Głuszek, a potem hat-trickiem popisał się Mateusz Bienias. - Początek slaby w naszym wykonaniu. Ale im dłużej byliśmy na boisku, tym lepiej to wyglądało. Nasz czołowy strzelec Grzesiu Głuszek pociągnął zespół i z minuty na minutę prezentowaliśmy się okazalej. Nareszcie odblokował się nasz snajper Benito. Wynik powinien być wyższy, bo okazji było co nie miara. Ale i tak cieszy dobra dyspozycja w ataku i przede wszystkim w defensywie. Walczymy. Widać że każda z drużyn jest w naszym zasięgu. Za tydzień Relax. Być może nie wygrali jeszcze meczu, ale to również bardzo trudny przeciwnik do którego podejdziemy w 200 procentach skoncentrowani – komentuje wygraną Łukasz Dudziak, kapitan Black Shadows.
Black Shadows Zawoja – Monter Kurów 6:2
Bramki: Bienias (3), Głuszek (2), Ficek – Starowicz, Gracjasz
* * * * *
Golden Street przebudzili się na dobre?
Porażkę Montera wykorzystał suski Golden Street. Odnosząc drugą wygraną z rzędu, tym razem nad Relaxem Białka, zbliżył się do podium.
Obrońcy tytułu z szacunkiem podeszli do Relaxu, ale nie bez bojaźni i ukłuli go dwa razy. A dokładniej uczynił to Tomasz Rozum. Potem postanowili nieco pomóc rywalom i skierowali piłkę do własnej bramki, ale za sprawą Marcina Plewy ponownie objęli dwubramkowe prowadzenie.
Relax wrócił do gry po goli Mateusza Pacygi, ale na więcej nie było już go stać. Za to na 4:2 trafił Robert Sumera, a rezultat ustalił Szymon Szwed. - Kolejne udane spotkanie w naszym wykonaniu. Mecz pod pełną kontrolą. Mimo, że rywal starał się napsuć nam krwi, szybko znajdowaliśmy sposób, by wyjść czy to z pressingu, czy to narzucania gry przez nich. Widać, że złapaliśmy wiatr w żagle, gramy fajną, stanowczą piłkę i gdzieś tam pojawiły się zalążki formy z wiosny. Myślę, że jak utrzymamy formę, a nawet poprawimy małe błędy, to możemy coś jeszcze ugrać. Martwi tylko kilka urazów po spotkaniu... – mówi Paweł Gołuszka, kapitan Golden Street.
Golden Street Sucha Beskidzka – Relax Białka 5:2
Bramki: Rozum (2), Plewa, Sumera, Sz. Szwed – samobójcza, M. Pacyga
| Poz | Zespół | M | Pkt | Bramki+ | Bramki- |
|---|---|---|---|---|---|
| 1 | Woodica | 12 | 36 | 82 | 27 |
| 2 | Mucharz Team | 12 | 25 | 68 | 40 |
| 3 | Los Asfaltos | 12 | 21 | 45 | 42 |
| 4 | Monter | 12 | 15 | 54 | 70 |
| 5 | Black Shadows | 12 | 14 | 45 | 51 |
| 6 | Golden Street | 12 | 10 | 40 | 61 |
| 7 | A.K.P RELAX | 12 | 3 | 35 | 78 |
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze