No i wystartowali… Tak można jednym zdaniem napisać o inauguracji kolejnej edycji Amatorskiej Ligi Powiatu Suskiego w piłce nożnej. A nieco mocniej się zagłębiając w trzy spotkania pierwszej kolejki, to kolejno: mecz po kontrolą, emocje do ostatniego gwizdka i pogrom…
W absolutnym spotkaniu otwarcia zmierzył się Relax z Golden Street. Przed starciem można było spodziewać się każdego rozstrzygnięcia, choć podświadomie więcej szans na wygraną zdawali się mieć Białczanie. I tak też się stało.
Strzelanie nie tylko w tym meczu, ale i w sezonie rozpoczął Kamil Ponikwia, którego kibice dotychczas kojarzyli z występami w Nadwagassporze Lachowice. Odpowiedział Paweł Gołuszka i zabawa zaczęła się od nowa. Drugie prowadzenie Białczanom dał kapitan – Michał Bargiel, co spotkało się z ripostą Kacpra Burligi. I w tym momencie emocje w zasadzie opadły, bo Relax napędził się na całego. Wojciech Polak, Kamil Ponikwia po raz pierwszy, a w zasadzie już po raz drugi niedzielnego poranka, Kamil Ponikwia raz jeszcze, a w między czasie dublet skompletował kapitan Relaxu i Białczanie wygrywali już 6:2. A potem jeszcze na 7:2 przymierzył Mieczysław Targosz i było pozamiatane. Na otarcie łez przymierzył jeszcze Paweł Gołuszka, ale pozwoliło to jedynie zmniejszyć rozmiary porażki. - Świetnie rozpoczęliśmy sezon, wygrywając z zawsze wymagającym rywalem, choć jeszcze o 8:00 było nas tylko pięciu, a przeciwnik miał aż cztery zmiany. Na szczęście w ostatniej chwili dojechało dwóch zawodników i mając jedną zmianę, zagraliśmy mądrze, skutecznie w obronie i dobrze w ataku. Przy lepszej skuteczności wynik mógł być jeszcze wyższy, ale najważniejsze są trzy punkty i udany start – komentuje Michał Bargiel, kapitan Relaxu Białka.
Relax Białka – Golden Street Sucha Beskidzka 7:3
Bramki: Ponikwia (3), Bargiel (2), Polak, Targosz – Gołuszka (2), Burliga
* * * * * * *
Po całkiem smacznej i obfitej przystawce w postaci meczu Relaxu z Golden Street przyszła pora na danie główne, choć godzina 9.00 to dobry czas na kawę, a nie na obiad. Tak czy owak konfrontacja Watahy z Los Asfaltos dostarczyła sporej ilości bramek i jeszcze większy emocji.
Co prawda w pierwszych 25 minutach nie padł ani jeden gol. Nie oznacza to jednak, że przed zmianą stron z boiska wiało nudą. Wręcz przeciwnie. Obie drużyny stworzyły sobie po kilka dogodnych sytuacji bramkowych, lecz finalizującym je albo zabrakło skuteczności, albo na wysokości zadania stanęli bramkarze. Strzelecką niemoc przełamał dopiero Rafał Pietrusa. Popularny Ziaz tym samym dał Asfaltosom prowadzenie, którego pozbawił ich Kamil Cebula. Drugiego gola dla Suszan zdobył Tomasz Bielarz, lecz i tym razem spotkało się to ze skuteczną odpowiedzią ze strony Zawojan, a dokładnie Bartłomieja Malarczyka. I w tej odsłonie nie zabrakło okazji do zdobycia kolejnych bramek, ale wynik nie uległ już zmianie. Piłkę meczową mieli jednak Suszanie. Tyle tylko, że Marcin Pęczek w sytuacji dwóch na bramkarza nie dostrzegł zamykającego akcję Roberta Lichosyta i samodzielnie sfinalizował akcję, trafiając w słupek. Gdyby podał do lepiej ustawionego partnera, to ten zapewne nie miałby kłopotów ze skierowaniem piłki do pustej bramki, bo bramkarz musiałby skupić się na Pęczku. Było, minęło… Remis. - Czuć niedosyt po dzisiejszym meczu. W pierwszej połowie mocno przeważaliśmy, graliśmy bardzo ładnie i spokojnie piłką. Jednak nie przyniosło to bramki, bo byliśmy bardzo nieskuteczni. W drugiej części nasza nieskuteczność się zemściła. Straciliśmy dwie bardzo głupie bramki i dwa razy odrabialiśmy straty. Mecz do wygrania z naszej jak i ze strony rywali, więc uważam, że remis jest bardzo sprawiedliwy dzisiaj. Nasza druga runda w ALPS, ale na pewno łatwo punktów oddawać nie będziemy. Wiemy na co nas stać i będziemy dalej walczyć, a rywalom życzymy powodzenia w dalszych meczach - wypowiedział się na gorąco po meczu bramkarz Watahy, Piotr Motowidło.
Wataha Zawoja – Los Asfaltos Sucha Beskidzka 2:2
Bramki: Cebula, Malarczyk – Pietrusa, Bielarz
* * * * * * *
W trzecim niedzielnym meczu debiutująca w rozgrywkach Firma C trafiła na broniący tytułu mistrzowskiego Mucharz Team. Napisać, że było to jednostronne spotkanie, to jak nic nie napisać.
Można było podejrzewać, że nowicjuszom w konfrontacji z aktualnym mistrzem ligi nie będzie łatwo. Zderzenie z ligową rzeczywistością było jednak bardzo bolesne. W buty profesora szybko wszedł Paweł Wajdzik, który błyskawicznie ustrzelił hat-tricka, a finalnie zanotował aż 14 trafień, co jest absolutnym rekordem ligi pod względem ilości bramek zdobytych przez jednego zawodnika w jednym spotkaniu. Niewiele mniejszy jest dorobek Sławomira Tłoka, który posłał piłkę do siatki dziewięć razy.
Chwała nowicjuszom, że nie złożyli broni i zdołali dwa razy zaskoczyć rywali. Na 1:5 trafił Szymon Strączek, a na 2:29 Nikodem Głowacz.
Mucharz Team – Firma C 30:2
Bramki: Wajdzik (14), Sł. Tłok (9), Sumera (3), D. Gajda (2), Wolski, samobójcza – Głowacz, Strączek
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze