Reklama


Odrodzenie Montera, Woodica nie zatrzymuje się, a i Mucharz Team nie pasuje…

24/09/2024 20:19

Za nami czwarta kolejka jesiennej edycji ALPS. Po niej wiadomo już, że jeżeli ktoś stawiał już krzyżyk na kurowskim Monterze, to srogo się przeliczył. Za to nie zawiedli się ci, którzy trzymają kciuki za Woodicę Juszczyn i Mucharz Team…

Brytan był nie do zatrzymania

Po serii dwóch porażek, w tym tej jakże bolesnej z Woodicą kurowski Monter stanął do walki z Golden Street. Co prawda suszanie nie imponowali, ale fakt, że bronią tytułu mistrzowskiego nakazywał upatrywać w nich faworyta.

Przed meczem z Golden Street problemem z jakim musieli sobie poradzić kurowianie było odzyskanie wiary we własne możliwości. Atmosfera w zespole wydawała się również nienajlepsza. A tymczasem na horyzoncie czekała już ekipa Golden Street. Wielu kibiców uważało, że to nie może się udać. Ale piękno futbolu tkwi właśnie w tym, że jest nieobliczalny.

Reklama

Monter znakomicie rozpoczął zawody. Po dwóch golach Adriana Brytana przedzielonych trafieniem Szymona Tlałki kurowanie prowadzili już 3:0. Gdy jeden z suszan skierował piłkę do własnej bramki stało się jasne, że Golden Street tego dnia niewiele wskórają.

Co prawda na chwilę gra się wyrównała, bo po bramce Piotra Bargiela wprawdzie ponownie przymierzył Brytan, ale szybko straty zmniejszył Arkadiusz Szwed. Tyle, że na tym się skończyło, a swojego show nie zamierzał przerywać Brytan, który jeszcze dwukrotnie wpisał się na listę strzelców. - Najważniejszym sukcesem było, że udało się zebrać 6 osób na mecz. Przeciwnik wykorzystał w pełni brak zmian. Chwała dla chłopaków, że podjęli wyzwanie i mimo wszystko starali się postawić przeciwnikowi – komentuje Paweł Gołuszka, kapitan Golden Street.

Reklama

Monter Kurów – Golden Street Sucha Beskidzka 7:2
Bramki: Brytan (5), Tlałka, samobójcza – Bargiel, A. Szwed

* * * * * *

Mucharz Team zatrzymał zapędy Black Shadows

Na ten mecz czekało wielu. Stanowił on papierek lakmusowy zarówno dla Mucharz Team, jak i mierzącymi się z nimi Black Shadows.

Mucharz Team od początku jesiennej edycji sprawiał solidne wrażenie, udowadniając, że wiosenną niemoc ma za sobą i nie zmieniła tego nawet porażka z Woodicą, bo ta jak widać jest w gazie. Tymczasem Black Shadows po wyraźnym falstarcie szybko się obudzili, demolując Relax, a przed tygodniem zremisowali z Golden Street. Można było zatem spodziewać się zaciętej, wyrównanej batalii.

Reklama

Walki było sporo, ale to Mucharz Team dyktował warunki. Wynik otworzył Michał Drwal, a prowadzenie podwyższył Dariusz Giertuga, który latem przeniósł się do Mucharza po rozwiązaniu się zawojskich Luz Blues i jak widać szybko się odnalazł w nowej drużynie.

Po bramce Grzegorza Głuszka wydawało się, że Black Shadows jeszcze powalczą o punkt, ale wówczas przypomniał o sobie Giertuga i z suskiego Orlika 3 punkty pojechały do powiatu wadowickiego, co dość niejednoznacznie skomentował kapitan Black Shadows. - Zagraliśmy kaszanę. Brakło tego czegoś, co miał Mucharz. Niewiele brakło, bo mecz wyrównany – podsumował Łukasz Dudziak.

Reklama

Black Shadows Zawoja – Mucharz Team 1:3
Bramki: D. Głuszek – Giertuga (2), Drwal

* * * * * *

Lider nie zwalnia tempa

Na koniec kolejki czekała nas zapowiadana wisienka na torcie, crème de la crème. Konfrontacja prowadzącej w stawce Woodici z Los Asfaltos.

Przed mecze suszanie tak jak juszczynianie mieli na koncie 6 punktów, ale ci pierwsi zdobyli je w trzech meczach, a ich rywale w dwóch. To powodowało, że stawka spotkania była jeszcze większa. I oba zespoły zdawały sobie doskonale z tego sprawę. Nikt nie chciał popełnić błędu. Tyle, że futbol jest właśnie grą błędów. No i pierwszy przytrafił się defensorom Woodoci, co skwapliwie wykorzystał Robert Lichosyt. Na tym jednak popisy strzeleckie suszan się zakończyły, a dublet ustrzelił Arkadiusz Piątek i pełną pulę zgarnęli juszczynianie.

Reklama

W drugiej połowie Los Asfaltos też mieli swoje szanse, ale zabrakło im skuteczności. Dwukrotnie w dogodnej sytuacji znalazł się Paweł Cieślewicz, który między innymi źle ustawił się do piłki po podaniu Rafała Pietrusy, co nie pozwoliło mu z dwóch metrów skierować jej do bramki. Na listę strzelców mogli wpisać się także Tomasz Bielarz, wspomniany Pietrusa oraz Karol Głuc.

–  Ten mecz to były takie trochę piłkarskie szachy, każda z drużyn świetnie się broniła i nie chciała się otworzyć. W pierwszej połowie daliśmy się zaskoczyć przeciwnikowi i straciliśmy bramkę. Pomimo, że przeciwnik był świetnie dysponowany w tym dniu, to jednak wierzyliśmy w to, że w końcu stworzymy sobie dogodne sytuacje i uda się nam przechylić szalę zwycięstwa na naszą korzyść. Cierpliwie szukaliśmy okazji i ta cierpliwość została nagrodzona. Geniuszem w dwóch akcjach błysną Arek Piątek i zapewnił nam 3 punkty. Na te 3 punkty oczywiście ciężko zapracowała cała drużyna. Obrona w tym meczu po raz kolejny zagrała bardzo dobre spotkanie i nie pozwoliła przeciwnikowi na zbyt wiele – mówi Mateusz Surmiak, kapitan Woodici Juszczyn

Reklama

Woodicia Juszczyn – Los Asfaltos Sucha Beskidzka 2:1
Bramki Piątek (2) – Lichosyt

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 24/09/2024 21:18
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Najnowsze wiadomości