Wkrótce zacznie obowiązywać nowy kolejowy rozkład jazdy. Jego analiza pokazuje jednoznacznie, że na zmianach jakie w nim wprowadzono skorzystają mieszkańcy Makowa Podhalańskiego. W przypadku Suchej Beskidzkiej, w której również oczekiwano zwiększenia liczby połączeń dalekobieżnych, powodów do zadowolenia nie ma. Ba, doszło wręcz do kuriozalnej sytuacji.
Późną jesienią 2024 roku mieszkańcy makowskiej gminy z niedowierzaniem przyjęli wiadomość, że pociągi dalekobieżne Twoje Linie Kolejowe (TLK) obsługiwane przez spółkę PKP Intercity przestaną się zatrzymywać w tym mieście. Wywołało to oburzenie zarówno samych mieszkańców, jak i władz gminnych.
Gdy nowy rozkład jazdy wszedł w życie, w Makowie Podhalańskim i okolicznych miejscowościach rozpoczęła się akcja zbierania podpisów w sprawie przywrócenia zlikwidowanych połączeń.
Akcja, która z racji trwającej już wówczas kampanii prezydenckiej nabrała nawet wymiaru politycznego. Na peronie w Makowie Podhalańskim pojawiła się kandydacka lewicy Magdalena Biejat.
Działania lokalnych władz oraz protesty mieszkańców przyniosły w końcu rezultat. Choć nie był to efekt, na jaki liczyli ci, którzy sprzeciwiali się decyzji o odebraniu Makowowi Podhalańskiemu pociągów TLK, to – jak pokazała rzeczywistość – okazał się impulsem, który z czasem doprowadził do zmian. Burmistrz Makowa Podhalańskiego, Michał Surmiak, wraz z delegacją w składzie Beata Musiał, Marlena Moćko i Paweł Zachariasz, wziął udział w ważnym spotkaniu w Warszawie dotyczącym ponownego uruchomienia postojów pociągów Intercity w Makowie Podhalańskim. Rozmowy odbyły się w Sejmie, gdzie przedstawiciele gminy spotkali się z Wicemarszałek Sejmu RP Dorotą Niedzielą oraz Prezesem PKP Intercity Januszem Malinowskim. W wyniku tych ustaleń zapowiedziano, że od 9 marca 2025 roku pociągi „Lubomirski” i „Małopolska” znów będą zatrzymywać się w Makowie Podhalańskim.
PKP ogłosiła już nowy rozkład jazdy pociągów, który wejdzie w życie 14 grudnia. Tego dnia w Makowie Podhalańskim powinny wystrzelić korki od szampanów, a być może już to nastąpiło. Analiza rozkładu wskazuje bowiem na to, że miasto odzyska połączenia, które utraciło rok temu. W efekcie zatrzymywać się w nim będą nie jak do tej pory dwie pary pociągów dalekobieżnych, ale aż osiem, a zatem cztery razy więcej!
„Po mojej interwencji pociągi PKP InterCity będą zatrzymywać się na stacji Sucha Beskidzka Zamek” – napisał niedawno w mediach społecznościowych poseł Marek Sowa, a jako post zamieścił pismo, jakie otrzymał od Krzysztofa Władysława Krasowskiego, dyrektora Biura Rozkładu Jazdy PKP Intercity. - Informujemy, że nie ma planów pomijania przez wszystkie nasze pociągi przystanku Sucha Beskidzka Zamek w nowym Rocznym Rozkładzie Jazdy. Aktualnie trwa już sprzedaż na pociągi kursujące od grudniowej korekty rozkładu jazdy, w tym na połączenia mające postój na przystanku osobowym Sucha Beskidzka Zamek – napisał Krzysztof Władysław Krasowski i trudno powiedzieć czy było to z jego strony szczere wyznanie, czy też przypadkowe ujawnienie prawdy, o tym, że wbrew ogłoszonemu przez posła Sowę sukcesu, Sucha Beskidzka została potraktowana przez przewoźnika po macoszemu. Skąd taki wniosek. Ano stąd, że obecnie zatrzymuje się w niej (na przystanku Sucha Beskidzka – Zamek) sześć pociągów TLK jadących do Zakopanego i sześć kursujących z zimowej stolicy Polski do największych Polskich miast. Natomiast w nowym rozkładzie jazdy zatrzyma się nadal sześć pociągów jadących pod Tatry, a zatem mniej niż… w Makowie Podhalańskim i… siedem jadących z Zakopanego do największych polskich miast. Wciąż bowiem pociąg TLK „Małopolska” w powiecie suskim stawać będzie wyłącznie w Makowie Podhalańskim. Z rozkładu jazdy zniknął pociąg TLK „Lubomirski”. W zamian jednak TLK „Kazimierz” relacji Bydgoszcz – Zakopane, jadąc do Zakopanego przemknie przez Suchą Beskidzką, by zatrzymać się w Makowie Podhalańskim. Jednak jadąc już na północ Polski zatrzyma się zarówno w Makowie Podhalańskim, jak i Suchej Beskidzkiej, co jest absolutnym kuriozum.
Jak już informowaliśmy, w grudniu do Zakopanego zaczną kursować pociągi klasy premium, obsługiwane przez składy Pendolino. W powiecie suskim będzie można oglądać je jednak tylko w ruchu.
„Prawdą jest to, że na tym przystanku nie będą zatrzymywać się nasze pociągi kategorii EIP – zwane Pendolino. Podstawą naszej decyzji są kwestie biznesowe, ponieważ pociągi komercyjne uruchamiamy na własne ryzyko ekonomiczne. Naszym celem jest zapewnienie atrakcyjnego czasu przejazdu przy dalekich podróżach. Planując połączenia komercyjne musimy także brać pod uwagę ofertę podmiotów konkurencyjnych, w taki sposób aby rozszerzać naszą bazę klientów będąc najbardziej atrakcyjnym wyborem dla naszych podróżnych – napisał do posła Marka Sowy dyrektor Biura Rozkładu Jazdy PKP Intercity.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze