Przedostatnia kolejka spotkań Amatorskiej Ligi Powiatu Suskiego nie tylko wyłoniła ostateczny skład zespołów, które znajdą się na podium, ale także kolejność w jakim się na nim uplasują. Za to dzięki determinacji Jarosława Madziały na nowo do czerwoności rozgorzała walka o koronę króla strzelców.
Monter wyeliminował się sam
Przedostatnią serię gier rozpoczęła konfrontacja Relaxu Białka z Monterem Kurów, który przed tym spotkaniem miał jeszcze realne szanse na zajęcie miejsca na podium. Miał, ale już nie ma.
Białczanie w tym sezonie, nie licząc ostatniego meczu gdy stawili się na niego w niepełnym składzie, nie grali źle, ale seryjnie przegrywali. Stąd wydawało się, że walczący o brązowy medal Monter może nie bez walki, ale jednak sięgnie po wygraną. Tymczasem zanim kurowianie zorientowali się co się dzieje przegrywali 0:6! Co prawda w pewnym momencie było już „tylko” 3:7, a potem 4:8, ale ostatecznie Relax sięgnął po pierwszy sukces w tej edycji ALPS i to od razu jaki! – Faktycznie, przez cały sezon nie graliśmy źle, ale brakowało nam skuteczności. Wykorzystywaliśmy może 20 proc. wypracowanych sytuacji, a tym razem 80 proc. – mówi Michał Bargiel, kapitan Relaxu.
- Szacunek dla Relaxu. Przegrali wszystko, a dalej grali swoje. My może nie dysponowaliśmy pełnym składem, ale nie możemy tym się tłumaczyć. Byli niesamowicie skuteczni, a my nie. Przy wyniku 3:7 liczyłem, że jeszcze wrócimy do meczu, ale tak się nie stało. Być może na naszą dyspozycję wpłynęły ostatnie walkowery i brak wiary w to, że możemy jeszcze powalczyć o podium – mówi Tadeusz Copija, kapitan Montera.
Relax Białka – Monter Kurów 12:4
Bramki: Malczewski (5), Polak (2), Bargiel (2), Pacyga (2), samobójcza – Brytan (2), Świerkosz, Karcz
* * * * * * *
Mucharz Team wygrał bez gry
Mucharz Team jest drugą po Woodica ekipą, która wygrała spotkanie z Golden Street Sucha Beskidzka bez rozgrywania spotkania. Obrońcy tytułu mistrzowskiego kilkadziesiąt godzin przed zawodami poinformowali, że oddają mecz walkowerem.
Dla rywali suszan wygrana walkowerem nie była korzystna, gdyż ich snajper Paweł Wajdzik rywalizuje o tytuł króla strzelców i tym samym nie mógł w niedzielę poprawić swojego dorobku. Z drugiej strony taki obrót wydarzeń w pewien sposób powoduje, że rywalizacja o indywidualną nagrodę stała się bardziej sprawiedliwa, gdyż przed tygodniem w podobnej sytuacji był Jarosław Madziała. Zatem szanse obu zawodników, którzy jako jedyni liczą się już w wyścigu po to trofeum, się wyrównały.
Mucharz Team – Golden Street Sucha Beskidzka 5:0 (walkiwer)
* * * * * *
Woodica triumfuje, Madziała „wyrównuje”
Nie było niespodzianki w konfrontacji Woodici Juszczyn z Black Shadows Zawoja. Świeżo upieczeni mistrzowie, choć jeszcze nieformalni, sięgnęli po dziesiątą z rzędu wygraną. Co jeszcze bardziej istotne ponownie popis strzelecki dał Juszczyński napastnik Jarosław Madziała.
Co prawda zawojanie prowadzili 1:0, ale stratę odrobił właśnie Madziała, a następnie dubletem popisał się Arkadiusz Piątek. A to nie był koniec strzeleckich popisów Woodici, a konkretnie Madziały, który dołożył cztery kolejne bramki, a po golu Mariusza Głuszka dla rywali jeszcze jednego! Tym samym zakończył niedzielny mecz z sześcioma golami na koncie.
Potrójny hat-trick spowodował, że Jarosław Madziała podkręcił swój licznik trafień do 31, a zatem w tej rundzie pokonał bramkarzy tyle samo razy, co prowadzący w klasyfikacji Paweł Wajdzik z Mucharz Team. Tym samym o tym, kto zostanie królem strzelców zdecyduje ostatnia kolejka.
Woodica Juszczyn – Black Shadows Zawoja 8:2
Bramki: Madziała (6), Piątek (2) – Bienias, M. Głuszek
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze