Reklama


Kiedy zima była prawdziwa. Dawne zimy pod Babią Górą

Starszym mieszkańcom powiatu suskiego nie trzeba tłumaczyć, co oznaczało kiedyś słowo „zima”. Wystarczy jedno wspomnienie: skrzypiący śnieg pod butami, zaspy sięgające płotów i Babia Góra znikająca na tygodnie pod grubą, białą pierzyną. Zimy w rejonie Zawoi i masywu Babiej Góry były nie tylko porą roku. Były doświadczeniem, które kształtowało codzienność, pracę i relacje międzyludzkie.

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu intensywne opady śniegu w Zawoi nie były niczym nadzwyczajnym. Drogi bywały nieprzejezdne przez wiele dni, a odśnieżanie odbywało się ręcznie - łopatami, często przy pomocy całych rodzin i sąsiadów. Zdarzało się, że do przysiółków położonych wyżej, bliżej Babiej Góry, nie docierały żadne pojazdy, a jedyną możliwością było poruszanie się pieszo lub na nartach.

Dzieci chodziły do szkoły zasypanymi drogami. Nikt nie mówił wtedy o „paraliżu komunikacyjnym”. Zimę traktowano jak naturalny element życia w górach.

Reklama

 

Babia Góra od zawsze narzucała regionowi swoje warunki. Silne wiatry, gwałtowne zawieje i mrozy sprawiały, że zimą była miejscem wymagającym respektu. Starsi górale z Zawoi i okolic powtarzali, że „Babia uczy pokory” i to szczególnie zimą.

Nie było wówczas tak rozwiniętej infrastruktury turystycznej, prognoz pogody dostępnych na telefonach ani szybkiej pomocy ratunkowej. Wyjście w góry zimą było decyzją przemyślaną, często podejmowaną tylko wtedy, gdy było to naprawdę konieczne.

 

Zima w powiecie suskim miała też swój spokojniejszy, domowy wymiar. Wieczory spędzano przy piecach kaflowych, a drewno i opał gromadzono z dużym wyprzedzeniem. Gospodarstwa były przygotowane na długie tygodnie mrozu. W Zawoi i okolicznych miejscowościach czas zimowy oznaczał mniej pracy na zewnątrz, ale więcej zajęć w domu - od napraw, przez rękodzieło, po wspólne rozmowy.

Reklama

Dzieci budowały tunele w zaspach, zjeżdżały na sankach z naturalnych zboczy i uczyły się jeździć na nartach na prowizorycznych stokach. Narty robione były często własnoręcznie lub przekazywane z pokolenia na pokolenie.

 

Dziś zimy w rejonie Babiej Góry wyglądają inaczej. Choć śnieg wciąż potrafi zaskoczyć, coraz rzadziej są to opady trwające tygodniami. Zmienia się klimat, ale zmienia się też sposób życia. Drogi są szybciej odśnieżane, a prognozy pogody pozwalają lepiej planować codzienność.

Jednak wielu mieszkańców Zawoi i całego powiatu suskiego z nostalgią wspomina tamte dawne zimy. Trudne, wymagające, ale jednocześnie bardziej przewidywalne w swojej surowości. Zimy, które uczyły cierpliwości, współpracy i szacunku do natury.

Reklama

 

Choć świat się zmienia, wspomnienia dawnych zim pod Babią Górą pozostają żywe w opowieściach starszych mieszkańców. To one przypominają, że życie w górach zawsze wymagało dostosowania się do natury, a zima była jej najbardziej wyrazistym głosem.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Zibi Krk 2026-01-08 22:06:00

    Tak wyglądały zimy w całym kraju. I jakoś nie było tyle pojękiwań co teraz jak to strasznie jest bo mróz i śnieg. Ot zwyczajnie, jak jest zima to musi być zimno, a i śnieg też powinien leżeć na ziemi.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Najnowsze wiadomości