Czy Unia Europejska powinna dopuścić skanowanie prywatnych wiadomości w celu wykrywania materiałów przedstawiających seksualne wykorzystywanie dzieci? To pytanie podzieliło nie tylko Parlament Europejski, ale także europosłów reprezentujących Małopolskę. W głosowaniu z 9 lipca Parlament nie zdołał zablokować przedłużenia obowiązywania tzw. Chat Control 1.0 do 2028 roku. Choć więcej europosłów opowiedziało się za odrzuceniem projektu niż przeciw, to przepisy pozostaną w mocy. Wymaganej większości nie udało się osiągnąć.
Mieszkańców Małopolski, wspólnie z województwem świętokrzyskim, reprezentuje w Parlamencie Europejskim siedmioro europosłów: Beata Szydło, Dominik Tarczyński i Arkadiusz Mularczyk (Prawo i Sprawiedliwość), Bartłomiej Sienkiewicz i Jagna Marczułajtis-Walczak (Koalicja Obywatelska), Adam Jarubas (Trzecia Droga) oraz Grzegorz Braun (Konfederacja).
Politycy wybrani z jednego okręgu znaleźli się po przeciwnych stronach sporu. Według zestawienia opublikowanego przez platformę How They Vote przeciw odrzuceniu regulacji, czyli za możliwością masowego skanowania prywatnych wiadomości przez wielkie korporacje technologiczne, zagłosowała trójka polityków:
W głosowaniu nie wzięli udziału:
Za odrzuceniem Chat Control była dwójka przedstawicieli okręgu 10:
Chat Control 1.0 to tymczasowe odstępstwo od unijnych przepisów o prywatności w komunikacji elektronicznej. Pozwala ono dostawcom usług – takim jak komunikatory czy poczta elektroniczna – dobrowolnie wykrywać materiały przedstawiające seksualne wykorzystywanie dzieci (CSAM) oraz próby nawiązywania kontaktu z małoletnimi przez sprawców.
Po wygaśnięciu dotychczasowych przepisów Komisja Europejska zaproponowała ich przedłużenie do 2028 roku. Parlament Europejski przyjął jednocześnie poprawki wyłączające z regulacji komunikację szyfrowaną metodą end-to-end. Oznacza to, że aplikacje wykorzystujące pełne szyfrowanie – jak Signal – nie będą objęte obowiązkiem skanowania wiadomości.
Zwolennicy utrzymania Chat Control podkreślają, że przepisy nie tworzą nowego systemu masowej kontroli obywateli, lecz pozwalają platformom internetowym nadal wykrywać materiały związane z seksualnym wykorzystywaniem dzieci. Ich zdaniem dzięki temu służby mogą szybciej identyfikować sprawców oraz ratować ofiary przestępstw.
Argumentują również, że przyjęte przez Parlament poprawki zabezpieczyły komunikację szyfrowaną end-to-end. Według nich oznacza to zachowanie równowagi pomiędzy ochroną prywatności a możliwością zwalczania jednych z najcięższych przestępstw internetowych.
Krytycy regulacji odpowiadają, że problem nie dotyczy celu, lecz narzędzi. Eksperci cytowani m.in. przez portal Niebezpiecznik zwracają uwagę, że masowe analizowanie prywatnej komunikacji niewinnych użytkowników może stać się niebezpiecznym precedensem. Obawiają się, że skoro raz dopuszczono możliwość automatycznego skanowania wiadomości, w przyszłości podobne rozwiązania będzie można rozszerzać na kolejne obszary.
Wskazują również na ryzyko błędnych wskazań algorytmów oraz stopniowego oswajania społeczeństwa z coraz większą kontrolą komunikacji elektronicznej. Dlatego ich zdaniem walka z przestępczością powinna opierać się przede wszystkim na działaniach służb wobec konkretnych podejrzanych, a nie na analizowaniu komunikacji milionów obywateli.
Lipcowe głosowanie nie zamyka dyskusji. Przedłużenie Chat Control 1.0 ma obowiązywać do 2028 roku, ale równolegle trwają prace nad znacznie szerszym projektem określanym jako Chat Control 2.0. Europosłowie ponownie staną przed decyzją o tym, gdzie w przyszłości będzie przebiegać granica między ochroną dzieci a prawem Europejczyków do prywatnej komunikacji.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze