Reklama


Emocji było co nie miara. Ósma kolejka SLF za nami (relacja i video)

29/01/2025 22:32

Za nami ósma kolejka Suskiej Ligi Futsalu, która obfitowała w najwięcej emocji za wszystkich serii gier w tej edycji rozgrywek. Nie zabrało radości u jednych i sporego rozczarowania u drugich. Jednym, a w zasadzie dwoma słowami – działo się!

3:0 to… bardzo niebezpieczny wynik!

Sobotnie zmagania w zawojskiej hali rozpoczęły się konfrontacją Nadwagassporu ze Skomielną Czarną. I choć stawka konfrontacji nie była wysoka, to emocji nie zabrakło.

Mecz znakomicie zaczęli piłkarze znad Bosforu, a tak naprawdę z Lachowic. Bo bramkach Karola Jankosia i dublecie Jakuba Śpiewli Nadwagaspor prowadził już 3:0. I choć klasyk mawiał, że „2:0 to bardzo niebezpieczny wynik”, to okazało się, iż 3:0 wcale nie daje spokoju. Wojciech Kosek popisał się bowiem hat-trickiem i spotkanie zaczęło się jakby od nowa.

Reklama

Od nowego otwarcia zawody miały już inny przebieg. Nadwagasspor obejmował prowadzenie, ale za każdym razem rywale skutecznie odpowiadali. I tak za gola Dominika Kachla zrewanżował się Adrian Wojtasik, a po trafieniu Antoniego Hutniczaka wynik ustalił Dominik Warta.

Nadwagasspor - Skomielna Czarna 5:5
Bramki: Śpewla (2), Jankoś, Kachel, Hutniczak – Kosek (3), Wojtasik, Warta

* * * * * *

Wielkie meczycho o dużą stawkę

W drugim meczu kolejki emocji było jeszcze więcej, a przy tym stawka spotkania nieporównywalnie większa niż w konfrontacji otwierających tę serię gier. Prowadzący Luksus Team starł się i to dosłownie z FC MTS, dla którego był to mecz być albo nie być walce o mistrzostwo ligi.

Reklama

Od pierwszych sekund spotkania czuć było jego stawkę. Obie ekipy miały też świadomość klasy swoich przeciwników. Nikt zatem nie chciał popełnić błędu. Ale futbol, czy to ten na zielonej murawie, czy też w odmianie halowej jest właśnie grą błędów. I jako pierwsi lukę w szeregach obronnych przeciwników znaleźli grzechynianie, a konkretnie Michał Groń.

Potem jednak zdecydowanie więcej do powiedzenia mieli zawodnicy Luksus Team. Wyrównał Tomasz Łątka, a na prowadzenie wyprowadził drużynę Szymon Urban. Wprawdzie Arkadiusz Witek zdołał jeszcze wyrównać, ale po trafieniach Wojciecha Szczerby, kolejnym Tomasza Łątki i Tomasza Jagielskiego Luksus Team prowadził już 5:2.

Reklama

Nie był to jednak koniec emocji. Michał Groń, jak przystało na kapitana, dał swoim partnerom sygnał, że nie wolno spuszczać głów. Trafił raz, drugi i trzeci i wszystko miało zacząć się od początku. Tyle, że w końcówce gole zdobywali już tylko zawodnicy Luksus Team - Damian Kusper i Dawid Gromczak.

- Mecz na samym początku bardzo wyrównany, aż w końcu nasza drużyna się przełamała i można powiedzieć zrobiliśmy sobie bezpieczny wynik (5:2). Można powiedzieć bezpieczny, ale nie do końca, bo jak to piłka halowa lubi bardzo szybko zmieniać przebieg meczu i tak się stało. Jedna zmiana w momencie kiedy MTS złapał kopyto, w którym strzeliło nam 3 bramki co doprowadziło do remisu i dużych nerwów z naszej strony. Jednak sytuacja została naprawiona przez naszych niezawodnych zawodników, co pozwoliło nam wygrać ten mecz – komentuje Dominik Blańda, kapitan Luksus Team. - Cieszymy się bardzo, gdyż był to dla nas jeden z ważniejszych meczów, które musimy po prostu wygrać myśląc o tytule mistrza. Osobiście chciałem skierować gratulacje dla naszego bramkarza Marcina Szklarza, który swoim doświadczeniem na bramce nie pozwolił rywalowi wygrać tego meczu, popisując się pięknymi interwencjami – dodaje.

Reklama

- Przegrywamy najważniejszy mecz sezonu. Ze stanu 2:5 potrafiliśmy wyrównać na 5:5. Mieliśmy szansę nawet wygrać. Niestety braki kadrowe w naszym zespole dały się we znaki pod koniec spotkania. Graliśmy cały mecz z jednym na zmianę i chwała dla naszej drużyny, że podjęliśmy walkę. A Luksusowi serdecznie gratuluję i życzę powodzenia w następnych meczach – dzieli się spostrzeżeniami Michał Groń, kapitan FC MTS.

Luksus Team – FC MTS 7:5
Bramki: Łątka (2),Urban, Szczerba, Jagielski, Kusper, Gromczak - M. Groń (4), Witek

Reklama

* * * * * *

Wymiana ciosów

Huśtawkę nastrojów zafundowali swoim fanom piłkarze Peaky Blinders i Zmarnowanych Talentów zabierając ich na swego rodzaju bokserską wymianę ciosów.  

Rozpoczął ją Igor Kwaśniewski, wyprowadzając Zmarnowane Talenty na prowadzenie. Wyrównał Kacper Nieckula, ale za sprawą Dawida Siega ponownie w lepszych nastrojach były „Talenciaki”. Ale tylko na chwilę, bo piłkę do siatki posłał Adam Palarczyk. Wtedy jednak po raz drugi uaktywnił się Sieg.

Jego wysiłek poszedł na marne za sprawą Bartka Gałki. Oliwier Knapczyk sprawił, że wygrana ponownie była bliżej Zmarnowanych Talentów, lecz Marcin Palowski wyszarpał remis.

Reklama

Peaky Blinders – Zmarnowane Talenty 4:4
Bramki: Nieckula, Palarczyk, Gałka, Palowski – Sieg (2), Kwaśniewski, Knapczyk

* * * * * *

Bez Wróblewskiego Woodica spuchła

Podobnie, jak starcie Luksus Team z FC MTS, tak mecz Woodici z Wolnymi Strzelcami miał być konfrontacją wagi ciężkiej. Stało się nieco inaczej.

Jeszcze niedawno Woodica szła przez ligę niczym czołg. Wystarczyło jednak, aby w meczowej kadrze zabrakło Eryka Wróblewskiego i marzenia o mistrzostwie ligi prysły niczym mydlana bańka, a i szanse na jakiekolwiek miejsce na podium znacząco zmalały, choć nadal są realne.

Reklama

Woodicę nadłamał Przemysław Bielarczyk, poprawił Jakub Saleh, a następnie dwa ciosy zadał juszczynianom Mateusz Pluta. I dopiero wówczas Artur Dyrcz odpowiedział, ale spotkało się to z kolejnym celnym uderzeniem Pluty. W tej sytuacji gole Jakuba Bodnara i Bartłomieja Ficka niczego już nie mogły zmienić. - Zagraliśmy najlepszy mecz w tej lidze. Było dużo walki, ale można powiedzieć, że od początku do końca mieliśmy pod kontrolą to spotkanie. Cieszymy się z wygranej i czekamy na kolejny mecz – podsumował spotkanie  Mateusz Chorąży z Wolnych Strzelców

Wolni Strzelcy – Woodica 5:3
Bramki: Pluta (3), P. Bielarczyk, Saleh – Dyrcz, Ficek, Bodnar

Reklama

* * * * * *

Kanonada na finał

Na zakończenie kolejki kibice obejrzeli aż 14 bramek. Takim festiwalem strzeleckim uraczyli ich Beskid do spółki z Bystrzanką.

Faworytem meczu była rzecz jasna Bystrzanka, która nie tylko zajmuje medalową lokatę, ale i ma duże szanse zakończyć sezon na pudle. Jednak Beskid udowodnił, że ostatnie wygrane nie były dziełem przypadku.

Zaczęło się od dubletu Przemysława Lipy i tym samym dwubramkowego prowadzenia Bystrzanki. Kontaktowego gola zdobył Michał Leśniak, a do remisu doprowadził Dawid Kędziora. Wtedy pierwszy raz sobotniego wieczoru dał o sobie znać Igor Kulka, ale spotkało się to z ripostą Leśniaka.

Reklama

Od tego momentu kontrolę nad meczem zaczęła przejmować Bystrzanka. Po golach Patryka Bali i Jakuba Kaczmarczyka ponownie objęła dwubramkowe prowadzenie. I choć o kontaktowego gola pokusił się Leśniak, to Kaczmarczyk do spółki z Kulką jeszcze je powiększyli. W tej sytuacji Bystrzanka mogła potem wdać się w wymianę ciosów. Dla Beskidu trafili Kędziora i Jakub Burtan, a ich uderzenia przedzieliła bramka Lipy.

Bystrzanka – Beskid 8:6
Bramki: Lipa (3), Kulka (2), Kaczmarczyk (2), Bala – Leśniak (3), Kędziora (2), Burtan

Reklama

Poz Zespół M Pkt Bramki+ Bramki-
1 Luksus Team 10 27 97 49
2 Wolni Strzelcy 10 25 60 40
3 Woodica 10 22 82 36
4 FC MTS 10 20 86 53
5 Bystrzanka 10 18 65 44
6 Zmarnowane Talenty 10 16 72 67
7 Beskid 10 12 56 67
8 Peaky Blinders 10 11 58 64
9 Skomielna Czarna 10 5 29 59
10 Nadwagasspor 10 4 68 119
11 Thunder Team 10 38 113


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Najnowsze wiadomości