15 listopada 1852 roku w Lublanie urodził się człowiek, którego nazwisko na zawsze wpisało się w historię Babiej Góry - Hugo Zapałowicz. Prawnik, botanik, podróżnik, społecznik, a także poeta. Człowiek o umyśle ścisłym i romantycznej duszy. Choć jego życie toczyło się między Lublaną, Lwowem i Przemyślem, to właśnie pod Babią Górą, w Zawoi, pozostawił po sobie najtrwalszy ślad - pierwsze polskie schronisko na Markowych Szczawinach.
Zapałowicz z wykształcenia był prawnikiem. W 1871 roku rozpoczął studia na Uniwersytecie Lwowskim, a po ich ukończeniu pracował w zawodzie sędziego. Jednak jego prawdziwą pasją była przyroda. Jeszcze jako młody człowiek prowadził badania botaniczne w różnych częściach Galicji, a w latach 1875-1879 poświęcił się badaniu flory Babiej Góry.
Efektem tych kilkuletnich wędrówek i obserwacji była wydana w 1880 roku książka „Roślinność Babiej Góry” - jedno z pierwszych naukowych opracowań przyrodniczych dotyczących tego masywu.
Po latach pracy i licznych wypraw naukowych, w tym podróży dookoła świata (z której relację opublikował w książce „Jedna z podróży naokoło ziemi” w 1899 roku), Zapałowicz wrócił w góry. W 1905 roku osiadł w Zawoi, u podnóża Babiej Góry, gdzie rozpoczął nowy etap życia, pełen zaangażowania w działalność społeczną i krajoznawczą.
To właśnie tutaj stał się jednym z najważniejszych animatorów życia kulturalnego i naukowego regionu. Współtworzył Babiogórski Oddział Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego, a z jego inicjatywy powstało pierwsze polskie schronisko na Markowych Szczawinach - symbol polskiej obecności w górach i miejsce, które do dziś jest jednym z najważniejszych punktów na mapie turystycznej Beskidów.
Schronisko to nie tylko budynek. To idea. Zapałowicz wierzył, że góry mogą łączyć ludzi, inspirować do poznawania przyrody i pielęgnowania narodowej tożsamości w trudnych czasach zaborów.
Choć jego nazwisko najczęściej kojarzone jest z nauką i eksploracją, Zapałowicz miał także artystyczną naturę. W 1905 roku wydał tomik poezji „Z marzeń i zdarzeń”, w którym można odnaleźć wrażliwość człowieka zapatrzonego w naturę, ale też tęsknotę za ojczyzną i górską wolnością.
W jego notatkach i listach powracały wspomnienia z Babiej Góry, o której pisał z czułością i szacunkiem, jak o miejscu, w którym człowiek najpełniej doświadcza potęgi przyrody i własnej małości wobec niej.
W 1914 roku, mając już ponad 60 lat, Zapałowicz ponownie został powołany do służby w armii austro-węgierskiej. Rok później trafił do rosyjskiej niewoli i ostatnie dwa lata życia spędził w obozie jenieckim w Pierowsku.
Nawet tam nie przestał pracować. Prowadził badania botaniczne i spisywał swoje obserwacje. Zmarł nagle w nocy z 20 na 21 listopada 1917 roku, na kilka dni przed planowanym uwolnieniem. Na jego biurku znaleziono nieukończony wiersz - „Ostatni głos mej duszy”. Miejsce jego pochówku do dziś pozostaje nieznane.
Choć przez lata jego nazwisko znane było głównie w środowiskach naukowych i przewodnickich, dziś Zapałowicz powraca do świadomości jako postać wyjątkowa, łącząca naukę, pasję i miłość do gór.
W Zawoi, gdzie zbudował schronisko, jego duch wciąż jest obecny - wśród szlaków, które przemierzał, i w przyrodzie, którą tak skrupulatnie opisywał.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze