Działo się to w Sidzinie w okresie II wojny światowej. W wiosce mieszkał Jan Pastwa trudniący się masarstwem. W swoim fachu miał wielkie doświadczenie. Wyroby wykonane przez niego były smaczne. Chwalono go w całej okolicy.
Pewnego poranka Jan udał się do Bystrej Podhalańskiej, do Zenona Pacygi, który poprosił go, aby zaszlachtował mu świniaka i zrobił przysmaki spożywcze.
- Szczęść, Boże - powiedział Jan, wchodząc do izby gospodarza.
- Na wieki wieków szczęść - odpowiedział donośnie Zenon, uradowany na widok przyjaciela.
- Siadaj, Janie - dodał po chwili, wskazując mu krzesło.
- Jakże u ciebie ze zdrowiem? - zagadał Zenon.
- Dziękuję. Jak na razie wszystko w porządku - usłyszał w odpowiedzi. A ty jak się trzymasz? - zapytał Jan Zenona.
- Wiesz, trochę bolą mnie korzonki, ale starość nie radość, jak to się mówi - odrzekł gospodarz, mimo wszystko pogodnie.
W kuchni krzątała się Jadwiga, żona Zenona. Weszła do pokoju, przywitała się z Janem i rzekła:
- No, nadszedł czas na naszego prosiaka.
- Taki jego, niestety, los, droga Jadwigo - oznajmił z lekkim uśmiechem masarz. Potem kobieta poczęstowała przybysza herbatą z dodatkiem ziół i dopiero co usmażonymi naleśnikami.
Nieco później świniak leżał już zabity w korycie. Następnie mężczyźni powiesili go na specjalnie przygotowanych hakach. Po zabiegach higienicznych Jan oddzielał długim nożem mięso od słoniny, po czym zabrał się do wykonywania kolejno: szynek, kiełbasy, boczku, pasztetówki, kiszki i głowizny. Pomógł też Zenonowi przy wędzeniu wyrobów.
Pod wieczór, kiedy wszystko było już gotowe, Jan udał się w powrotną drogę. Gdy wyszedł z lasu na Pagórku, zatrzymali go Niemcy i rozpoczęli od razu przeszukiwanie. Na szczęście nie znaleźli noży masarskich, które miał ukryte pod płaszczem. Hitlerowcy nie pytali go też, skąd wraca, ani dokąd zmierza. Bez większych trudności pozwolili mu iść dalej. Przerażony mężczyzna dopiero teraz odetchnął z ulgą. Sam już nie wiedział czy to jawa, czy sen. Jak to się mogło stać, że wyszedłem z tego cały – myślał. To mógł być tylko cud - tłumaczył sobie. Przechodząc obok małej kapliczki przymocowanej do przydrożnej wierzby uklęknął i modlił się w milczeniu. Potem ruszył szybkim krokiem w dalszą drogę. Budząca się do życia zieleń, przepięknie śpiewające ptaki wyzwoliły w Janie jakąś niepojętą radość. Ucieszył się, gdy zobaczył swój dom.
Po wojnie Jan Pastwa ufundował figurkę z postacią Chrystusa, która stoi do dziś przy drodze Bystra- Sidzina- Toporzysko. Na postumencie widnieje tablica z pamiątkowym napisem:
„ W podziękowaniu Bogu i Najświętszej Maryi Matce
Jezusa Chrystusa za ocalenie życia Janowi Pastwie,
Józefowi Budzie oraz ok. 60 mężczyzn spędzonych
tu w dniu 24.I. 1945 r.
podczas pacyfikacji wsi.
Fundator
Jan Pastwa.”
Figurę okrywa baldachim zwieńczony krzyżem i przymocowany do postumentu za pomocą metalowych prętów. Chrystus otoczony jest wiankiem kwiatów.
*W czasie II wojny światowej w Sidzinie prężnie działał ruch oporu m.in. lokalna placówka Konfederacji Tatrzańskiej. Mieszkańcy ofiarnie udzielali pomocy oraz schronienia oddziałom partyzanckim walczącym tutaj z Niemcami. Za tę działalność hitlerowcy dokonali pacyfikacji wioski w październiku 1943 roku i w styczniu 1945 roku.
Kazimierz Surzyn
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!