W 1946 roku rozegrano pierwszy w historii mecz NBA, a w niewielkiej Białce powstał klub piłkarski. Z okazji swoich 80. urodzin Tempo zagrało wyjątkowy mecz towarzyski z Bruk-Bet Termalica Nieciecza. Spotkanie było nie tylko sportowym wydarzeniem, ale przede wszystkim okazją do wspomnień dla wielu osób związanych z klubem z Białki.
Rolę współgospodarza, a nawet zawodnika w retro-meczu pełnił wiceprezes Mariusz Sałaciak, bez którego nie byłoby obecnej pozycji Tempa Białki na małopolskiej mapie klubowej.
Mariusz Sałaciak: Ciężko to porównać. Mecz z Wieczystą rzeczywiście był bardzo dużym wydarzeniem w skali powiatu. Myślę, że było jednak łatwiej z racji tego, że nie było tej całej otoczki – wtedy ludzie przyszli tylko na mecz. Dziś jest trudniej przez liczbę zaproszonych osób. Trudniej to wszystko pogodzić. Mam nadzieję, że zjawią się wszyscy i wspólnie będziemy mogli obchodzić tę uroczystość z okazji osiemdziesięciolecia.
Potężna różnica. Zmieniło się wiele nie tylko pod względem infrastruktury, ale też organizacji. W tamtych latach to była ciągła walka o byt klubu. O to, żeby nie upadł, żeby coś się działo dla mieszkańców Białki. Dziś jest to o wiele łatwiejsze przy obecnej infrastrukturze i doświadczeniu organizacyjnym. Wszystko poszło do przodu. I oby szło tylko w tym kierunku, bez potrzeby cofania się.
Awans do czwartej ligi. To nie podlega dyskusji. Jako zarząd jesteśmy dumni ze swoich chłopaków. Utrzymują się najwyżej w powiecie od kilku lat. Mamy oczywiście swoje aspiracje. Uważam, że ten czwarty poziom ligowy pasowałby w Białce, ale nic na siłę. To nie jest najważniejsze. Ważne jest to, że zawodnicy chcą u nas grać. Przekonuję się o tym podczas rozmów telefonicznych. Nie muszę się specjalnie namawiać kogoś, by zagrał w Tempo. To dla mnie bardzo miłe.
Po iluś tam latach na pewno było to w pewien sposób emocjonalne. Kondycyjnie i fizycznie to jednak nie jest już to. Trzeba byłoby więcej potrenować. Warto docenić uczestników. Z boku może dziwić, że ktoś nie pobiegł do jakiejś piłki. To nie jest tak. Zachęcam każdego, by spróbował troszkę pobiegać, zagrać piłkę, albo zrobić kilka sprintów. Sam do tej pory nie mogę jeszcze złapać oddechu.
Trudniejsze pytanie. Marcin Targosz był bardzo dobrym zawodnikiem. Ze starszych lat na pewno Staszek Lenik, Stanisław Szarlej, Jacek Puzik, czyli nasz drugi prezes. Pewnie kogoś i tak pominę. Tak na przestrzeni tych lat... jeszcze Tomek Janik albo świętej pamięci Tomek Kaczmarczyk. Jest wielu takich chłopaków, ale jakbym zaczął tak wymieniać, to by nam tutaj czasu zabrakło. Nie mówię tylko o latach dziewięćdziesiątych, ale szerzej - lata siedemdziesiąte, osiemdziesiąte. Ciężko tak na szybko kogoś wyróżniać.
To były też inne czasy. Grali chłopcy tylko ze swojej miejscowości. Tak to wtedy wyglądało. Dziś niestety się to zmienia. To smutne troszkę, że jednak trzeba się podpierać chłopakami z zewnątrz. Tego jednak wymaga wyższy poziom rozgrywkowy. Tak to wygląda i nie ma powodu się o to obrażać. Im wyżej się gra, tym trzeba mieć mocniejszą kadrę, by móc spokojnie rywalizować z innymi drużynami.
Jesień była rozczarowująca. Z tego, co chłopcy mówili, to nasza najsłabsza runda od 2012 czy 2013 roku. To było tylko 20 zdobytych punktów. W konsekwencji dużo ich brakowało. Za to podczas wiosny chłopaki z trenerem zrobili bardzo dobry wynik. Stanęli na wysokości zadania i aż miło było przychodzić na mecze i im kibicować. Trzeba przyznać, że za 9 straconych goli w całej rundzie wiosennej to jednak należy się im szacunek.
Po to się gra w piłkę, po to się rywalizuje, żeby wygrywać. Nie postawiliśmy jednak awansu jako celu tak jak dwa sezony temu. Wtedy niepotrzebnie napompowaliśmy balonik. Chcieliśmy od razu wrócić do czwartej ligi. Dziś uważamy, że ta piąta liga też jest w zupełności wystarczająca dla takiego klubu jak Tempo Białka. To rywalizacja na poziomie małopolskim.
Oby byli działacze, którym będzie się chciało – przyjdą, pomogą, dadzą wsparcie. Sam nie będę tutaj zawsze. Prezes Puzik czy prezes Sałaciak nie trwają wiecznie. Jesteśmy otwarci na inne osoby. Na pewno zapytamy o chęci i aspiracje. Ważne, żeby klub swobodnie i dobrze funkcjonował. Trzeba zadbać o obecność dzieciaków. Jest z tym sporo problemów, bo jest coraz mniej młodych. I to nie tylko w Białce, bo niż demograficzny dotyczy wszystkich miejscowości. Wszyscy o tym doskonale wiemy. Problem ze złożeniem drużyn młodzieżowych jest coraz poważniejszy. A jak nie ma drużyny młodzieżowej, to sytuacja robi się niekorzystna dla klubu i składu w przyszłości.
Ja i tak jestem zbudowany tym, że nasza druga drużyna, występująca w A-klasie, opiera się praktycznie całkowicie na lokalnych zawodnikach. To chłopaki z Białki. To jest jakiś ewenement, może na skalę województwa, że w miejscowości, która ma 2700 mieszkańców, istnieją dwie drużyny seniorskie. Część głównego zespołu tworzą chłopcy z Białki. W drugiej drużynie z kolei wszyscy są z Białki i jest ich 28. w szerokiej kadrze. Mam do nich szacunek, że im się chce. W innych miejscowościach jest problem z zebraniem jednej drużyny seniorskiej, a tutaj mamy dobrobyt. Oby ten dobrobyt trwał jak najdłużej.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze