W 1946 roku Polonia Warszawa została pierwszym powojennym mistrzem Polski, a w niewielkiej Białce powstał klub piłkarski. Z okazji swoich 80. urodzin Tempo zagrało wyjątkowy mecz towarzyski z Bruk-Bet Termalica Nieciecza. Spotkanie było nie tylko sportowym wydarzeniem, ale przede wszystkim okazją do wspomnień dla wielu osób związanych z klubem z Białki.
Wśród zaproszonych gości nie zabrakło Kazimierza Woźnego, którego klubowa kronika wymienia jako jednego z najdłużej reprezentujących barwy Tempa. W ciągu dwudziestu lat grania wystąpił na trzech poziomach rozgrywkowych.
Kazimierz Woźny: Bardzo się zmieniła. Te warunki, które mają dziś piłkarze, to dla nas były niespotykane. Od założyciela, Kazimierza Skrzypka, dostałem buty, w których kołki były przybijane gwoździami. To były ciężkie czasy, ale również pełne zaangażowania w grę.
Byłem lewym obrońcą, a skończyłem grę na pozycji stopera. W całe rzemiosło piłkarskie wprowadził mnie trener Koczy z Bielska-Białej. Miło wspominam różnych trenerów jak choćby Adama Kotka z Makowa Podhalańskiego.
Ciężko byłoby to sprawdzić. Jestem z czasów, gdy grało się troszkę inną piłkę. Do sytuacji najczęściej dochodziło się po zagraniu długiej piłki. Jednym z takich przebojowych zawodników był Staszek Szarlej - rewelacyjny środkowy napastnik. Mogę wspomnieć również Andrzeja Puzika. Dużo piłki nauczył nas trener Andrzej Franczak, były zawodnik Victorii Jaworzno.
Ciężkie mecze mieliśmy zawsze z Juszczynem oraz Zawoją. Halniak wtedy był troszkę poza naszym zasięgiem, ale też potrafiliśmy zagrać z nimi dobre spotkanie.
W tygodniu wystarczyły nam dwa treningi. Zaczynałem w Tempie grającym w C-klasie. Następnie był awans do B-klasy, a granie skończyłem na A-klasowym poziomie. Było ciężko.
Najtrudniej było wtedy, gdy odchodziło dużo starszych kolegów. Kryzys wiązał się z brakiem dostępnych zawodników. Sam wtedy już nie grałem.
Bardzo miło to wszystko oglądać. Człowiek się cieszy z grania na tak wysokim szczeblu. Dla nas taka liga była nawet nie do pomyślenia. To, co teraz robi zarząd klubu, jest mistrzostwem świata. Realnym miejscem Białki była ta czwarta liga, z której niefortunnie spadliśmy wśród dziesięciu zespołów.
Życzę awansu, który już trzy lata pod rząd nam ucieka. Zawsze brakuje naprawdę niewiele tych punktów.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze