Reklama


Kazimierz Woźny: „To były trudne, ale również pełne zaangażowania czasy”. 80 lat Tempa Białki

W 1946 roku Polonia Warszawa została pierwszym powojennym mistrzem Polski, a w niewielkiej Białce powstał klub piłkarski. Z okazji swoich 80. urodzin Tempo zagrało wyjątkowy mecz towarzyski z Bruk-Bet Termalica Nieciecza. Spotkanie było nie tylko sportowym wydarzeniem, ale przede wszystkim okazją do wspomnień dla wielu osób związanych z klubem z Białki.

Wśród zaproszonych gości nie zabrakło Kazimierza Woźnego, którego klubowa kronika wymienia jako jednego z najdłużej reprezentujących barwy Tempa. W ciągu dwudziestu lat grania wystąpił na trzech poziomach rozgrywkowych. 

Dla mnie to, co teraz robi zarząd klubu, jest mistrzostwem świata

  • Tomasz Mielczarek: Panie Kazimierzu, grał Pan w koszulce Tempa Białki ponad dwie dekady. Jak przez ten czas zmieniała się piłka nożna?

Kazimierz Woźny: Bardzo się zmieniła. Te warunki, które mają dziś piłkarze, to dla nas były niespotykane. Od założyciela, Kazimierza Skrzypka, dostałem buty, w których kołki były przybijane gwoździami. To były ciężkie czasy, ale również pełne zaangażowania w grę.

  • Na jakiej pozycji spędził Pan najwięcej czasu? Którego trenera Tempa szczególnie Pan wspomina?

Byłem lewym obrońcą, a skończyłem grę na pozycji stopera. W całe rzemiosło piłkarskie wprowadził mnie trener Koczy z Bielska-Białej. Miło wspominam różnych trenerów jak choćby Adama Kotka z Makowa Podhalańskiego.

Reklama
  • Skoro tak już wspominamy, to którego zawodnika z przeszłości mogłby Pan wyróżnić? Który zawodnik z tamtych lat poradziłby sobie też dzisiaj?

Ciężko byłoby to sprawdzić. Jestem z czasów, gdy grało się troszkę inną piłkę. Do sytuacji najczęściej dochodziło się po zagraniu długiej piłki. Jednym z takich przebojowych zawodników był Staszek Szarlej - rewelacyjny środkowy napastnik. Mogę wspomnieć również Andrzeja Puzika. Dużo piłki nauczył nas trener Andrzej Franczak, były zawodnik Victorii Jaworzno.

  • Jaką lokalną ekipę wskazałby Pan jako najtrudniejszego rywala?

Ciężkie mecze mieliśmy zawsze z Juszczynem oraz Zawoją. Halniak wtedy był troszkę poza naszym zasięgiem, ale też potrafiliśmy zagrać z nimi dobre spotkanie.  

Reklama
  • A jak trenowało się w tamtych czasach w Białce?

W tygodniu wystarczyły nam dwa treningi. Zaczynałem w Tempie grającym w C-klasie. Następnie był awans do B-klasy, a granie skończyłem na A-klasowym poziomie. Było ciężko.

  • Obecne Tempo Białka jest solidną marką klubową w małopolskiej piłce. W zapowiedzi dzisiejszego meczu Mariusz Sałaciak wspominał, że historia Tempa jest jednak usłana cierniami. Jaki trudny moment klubu najbardziej Pan zapamiętał?

Najtrudniej było wtedy, gdy odchodziło dużo starszych kolegów. Kryzys wiązał się z brakiem dostępnych zawodników. Sam wtedy już nie grałem.

  • Ostatnie lata Tempa, które śmiało możemy uznać za najlepsze w historii klubu, oglądał Pan już z trybuny. Jakie to uczucie widzieć sukcesy Białki?

Bardzo miło to wszystko oglądać. Człowiek się cieszy z grania na tak wysokim szczeblu. Dla nas taka liga była nawet nie do pomyślenia. Dla mnie to, co teraz robi zarząd klubu, jest mistrzostwem świata. Realnym miejscem Białki była ta czwarta liga, z której niefortunnie spadliśmy wśród dziesięciu zespołów.

Reklama
  • Jakie życzenia możemy złożyć Tempu na najbliższe lata przy okazji dzisiejszego święta?

Życzę awansu, który już trzy lata pod rząd nam ucieka. Zawsze brakuje naprawdę niewiele tych punktów.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło: Zdjęcie okładkowe: Błażej Trybała Aktualizacja: 22/06/2026 09:25
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Najnowsze wiadomości