KS Bystra dopisała kolejny piękny rozdział swojej historii. Po emocjonujących barażach wygranych po konkursach rzutów karnych Biało-zieloni mogli świętować awans do klasy okręgowej. - Nie byliśmy stawiani w roli faworyta turnieju barażowego.
Wygrana z Fablokiem Chrzanów po serii rzutów karnych oraz zwycięstwo w konkursie jedenastek z Orłem Witkowice dały zespołowi z Bystrej historyczny awans do klasy okręgowej. To były wielkie dni Pawła Wójcika, który bronił jak natchniony.
– W konkursie jedenastek oglądaliśmy prawdziwy „Paweł Wójcik Show”. Miał ogromny udział w tym awansie – podkreśla trener Bystrej.
Wójcik obronił trzy rzuty karne gospodarzy. Po stronie Bystrej mylili się Patryk Bala (nie trafił w bramkę) i Marcin Ferek (jego strzał obronił bramkarz Orła). Karnego na wagę awansu wykorzystał Szymon Pena.
– To był ciekawy, żywy mecz, chociaż upał dawał się we znaki obu zespołom. Oddaliśmy rywalom piłkę, bo w takich warunkach trudno było wysoko przesuwać formacje i prowadzić grę przez całe spotkanie. Stworzyliśmy sobie lepsze okazje do zdobycia gola w pierwszej połowie. Mocniej zabiły nam serca po przerwie, gdy zawodnik Orła, będąc w sytuacji sam na sam z Pawłem, trafił w poprzeczkę. Kluczowe okazały się ponownie rzuty karne. Zakończył je Szymon Pena, który jest specjalistą od takich sytuacji – dodał.
Po końcowym gwizdku w zespole Bystrej wybuchła niczym nieskrępowana radość.
– Udało nam się utrzeć nosa wielu osobom, bo w tych barażach nie byliśmy stawiani w roli faworyta. Tym większą odczuwamy satysfakcję z tego sukcesu. Awans do okręgówki jest efektem pracy wielu ludzi. Każdy dołożył swoją cegiełkę – zarówno poprzedni zarząd z prezesem Stanisławem Łazarzem na czele, jak i obecne władze klubu z prezesem Michałem Migasem – przyznaje szkoleniowiec.
Momentem zwrotnym w tym sezonie był remis 1:1 na boisku Huraganu Skawica.
– Po meczu ze Skawicą musieliśmy się wziąć w garść. Wynik z tamtego spotkania nami wstrząsnął, pojawiły się męskie rozmowy i od tego momentu wszystko zaczęło iść w dobrym kierunku. Ważna okazała się także moja kontuzja barku, po której zacząłem patrzeć na wszystko z boku. Może właśnie tak miało być? Najważniejsze, że zakończyło się awansem – przyznał.Reklama
W Bystrej nie ukrywają, że przed sezonem zakładano walkę o czołowe lokaty, ale rzeczywistość przerosła oczekiwania.
– Zamierzaliśmy wywalczyć bezpośredni awans do okręgówki. Nie spodziewaliśmy się, że tak będzie wyglądała nasza droga do wyższej klasy rozgrywkowej. Najważniejsze jest jednak to, że osiągnęliśmy cel – podsumowuje Marcin Ferek.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze