Jeszcze nie tak dawno śnieg był jednym z najważniejszych sprzymierzeńców naszej wody pitnej. Dziś jego rola dramatycznie maleje – co wyraźnie pokazują dane przywoływane przez Babiogórski Park Narodowy.
Jak przypominają specjaliści z BPN, około 50 lat temu nawet jedna trzecia wody w polskich rzekach i źródłach pochodziła z topnienia śniegu. Obecnie ten udział spadł poniżej 10 procent. To ogromna zmiana, która ma realne konsekwencje także dla naszego regionu. Babia Góra, przez wieki pełniąca funkcję naturalnego „magazynu wody”, traci tę zdolność w zastraszającym tempie. Udział wody pochodzącej z roztopów śnieżnych w bilansie wodnym masywu zmniejszył się z około 35 do zaledwie 12 procent.
Coraz krócej zalegająca pokrywa śnieżna sprawia, że woda zamiast powoli wsiąkać w gleby i zasilać potoki, spływa gwałtownie. W praktyce oznacza to szybsze i bardziej niebezpieczne wiosenne wezbrania, a następnie długie okresy letnich susz. Zmieniają się siedliska przyrodnicze, a niektóre źródła, niegdyś stałe, zaczynają zanikać.
Babiogórski Park Narodowy podkreśla, że nie jest to wyłącznie problem przyrody chronionej. To kwestia naszego wspólnego bilansu wodnego, który bezpośrednio wpływa na dostępność wody pitnej, rolnictwo i bezpieczeństwo mieszkańców regionu. Każda zmiana w górskich ekosystemach prędzej czy później odbija się także w dolinach.
Eksperci zachęcają do działań na rzecz retencji i ochrony górskich terenów, bo to właśnie tam zaczyna się obieg wody. Jak obrazowo przypomina BPN – każda kropla wody zaczyna się od śniegu. Jeśli śniegu będzie coraz mniej, musimy tym uważniej dbać o to, co jeszcze możemy zatrzymać i ochronić.

Źródło: BPN
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze