Synoptycy niedzielę zapowiadali gorącą… i tak właśnie było z uwagi na zmagania amatorów w I Lidzie Suskiej. Tego dnia od rana można było zakosztować promieni słonecznych jak i dużej dawki emocji, chociaż nie zabrakło jednostronnych wyników… ale po kolei.
10.00 Dream Team – Los Asfaltos 4:10
Włodarczyk (2), Barzyczak (2) – Stawowy (2), Pietrusa (2), Cieślewicz (4), Cichy, Pęczek
Z samego rana naprzeciw siebie stanęły dwa suskie zespoły. W tych derbach obstawiano tylko i wyłącznie wygrana Los Asfaltos. To zwycięstwo nie przyszło im tak łatwo, bo Dream Team obejmował dwa razy prowadzenie w pierwszej połowie. Pierwsza odsłona spotkania dała wiele emocji. „Drużyna Marzeń” dzielnie stawiała opór przeciwnikom i skutecznie kontrowała. Ta część mogła się podobać wszystkim, dużo emocji, bramka za bramkę, ciekawe akcje po obu stronach. Natomiast druga odsłona tego spotkania to… zupełnie inna ekipa Dream Team. Dużo błędów, brak sił. Los Asfaltos cierpliwie czekali, grali swoje i od drugiej połowy zdominowali grę. Tego dnia błyszczało trio Pietrusa – Stawowy – Cieślewicz. „Cieśla” tego dnia strzelił 4 bramki czym odskoczył w klasyfikacji strzelców ligi. Jest w „gazie” to widać. To jest to co odznacza Asfaltosów od innych – spokój, doświadczenie i cierpliwość. Za tydzień będzie decydujące spotkanie dla nich …bo ze Stolarzami teoretycznie zmierzą się już o rozdanie 1 miejsca w I Lidze.
11.00 Monter – Stolarze 0:8
Krupczak(3), Głuc, Pacyga, Banaś (2), Łękawa
Monter tego dnia nie istniał na boisku jak i poza nim. Coś nie funkcjonuje w tej drużynie od meczu z BvB i ciągnie się to za nimi. Stolarze od początku zdominowali spotkanie i kroczyli spokojnie po kolejne 3 punkty. Mecz jednostronny… Monter nie potrafił ani stworzyć klarownej sytuacji pod bramką, ani też uspokoić gry. W dużej mierze zaważyły też na porażce błędy bramkarza, ale to cały zespół gra, a nie tylko jeden zawodnik. Spyrka robił co mógł na boisku, lecz ekipa Stolarzy rozbijała ataki osamotnionego zawodnika Montera. Suszanie zagrali swoje od początku, nastawili się na szybkie i przede wszystkim skuteczne kontry. Dobrze współpracowali Krupczak – Banaś, a Głuc znów ustawiał zespół po profesorsku. To zwycięstwo daje drużynie Stolarzy komfort przed spotkaniem z Los Asfaltos, bo nie zgubili jak do tej pory punktów i zadecyduje spotkanie za tydzień właśnie z nimi, kto będzie bliżej tytułu mistrza.
12.00 Gamba Furiosa – BvB 8:1
Magiera (2), Sumera, Nosal, Czaicki (2), Suwada, Pacyga, - Klimowski
Gamba była tego dnia bardzo zmotywowana. Od początku narzucili swój styl gry i stwarzali sobie liczne sytuacje podbramkowe. Wynik otworzył w 1 minucie Rafał Magiera, potem kilka sekund później dołożył bramkę Sumera. W wybornej sytuacji już w 2 minucie spotkania stanął Nosal, lecz trafił w bramkarza, potem z nów miał okazje ale przestrzelił o centymetry obok bramki. Jego przełamanie przyszło kilka minut później, gdzie precyzyjnym strzałem z karnego pokonał bramkarza BvB. Do Przerwy widniał wynik 6:0 dla Gamby. Po przerwie już widać rozluźnienie w szeregach „Wściekłych Krewetek” i BvB stworzyło sobie kilka dogodnych sytuacji. Długo nic nie szło, akcje były ciekawe, fajnie zagrane, ale skuteczność kiepska w drużynie Gamby. Odsłonili się za bardzo i to zostało wykorzystane. Bramkę dla BvB zdobył Klimowski. I na tym można zakończyć relacje z tego meczu, Gamba była lepsza, dominowała na boisku oraz stwarzała dużo sytuacji do strzelenia bramek. Wynik mógł być znacznie wyższy. Gamba wciąż liczy na wmieszanie się w „trójcę”, która liczy się w walce o 1 miejsce. Przy wygranej nad Stolarzami, zadecyduje mała tabelka, ale jeszcze jeden warunek będzie musiał byś spełniony… Stolarze muszą wygrać z Asfaltosami. To jednak tylko spekulacje i przypuszczenia!
13.00 Relaks – MSS
Lewandowski, Pacyga (3), Dyrcz, Pena – Kuźlik (3), Myśliwiec, Copuja(2),
Mecz można śmiało nazwać mianem najbardziej emocjonującego tego dnia w porównaniu do innych. Tu nie zabrakło walki, ambicji, „gryzienia trawy” oraz goryczy rozczarowania. MSS wydawało się że kontroluje spotkanie. Szybko prowadzili 2:0 z Relaksem co dawało im komfort gry. Relax nie składał jednak broni i walczyli ostro do końca 1 połowy. Wynik 2:1. Druga odsłona to nieustająca walka o każdą piłkę po obu stronach barykady. W pewnym momencie MSS odskoczył na wynik 6:4 i z uwagi na niewielką ilość czasu do końca meczu (4 minuty z hakiem) cofnęli się do obrony. Dla Relaksu był to moment zwrotny, przeprowadzali atak za atakiem i „cisnęli” ile się dało. To przyniosło efekt w postaci bramki kontaktowej. Niecałe dwie minuty do końca Relax przycisnął na maksa, lecz jego ataki rozbijały się jak o mur. W ostatniej minucie w co nie mogli wszyscy uwierzyć sędzia podyktował karnego dla Relaksu. Pewnym strzałem bramkę zdobył Pacyga i tym samym dał remis swojej drużynie. MSS może sobie pluć w brodę, bo tak na prawdę kontrolował spotkanie i miał już 3 punkty jak na tacy. Takie spotkania udowadniają nam wszystkim że mimo, iż jesteśmy już na straconej pozycji trzeba wałczyć do samego końca i nie poddawać się. Jest to też przestroga dla wszystkich, że nie wolno odpuścić nawet na (5 min) chwilę odpuszczać, bo wygrana może obrócić się w porażkę. Mecz zakończył się podziałem punktów, ale jak odmienne są to punkty w obu przydatkach. Jedni mają powód do świętowania, drudzy do smutku.
Przed nami już tylko 3 kolejki do końca, a emocji jest coraz więcej. Przyszła kolejka przyniesie nam już zarys jak będzie wyglądać końcowa klasyfikacja. O tytuł ciągle walczą Asfaltosi ze Stolarzami oraz Gamba, która ma nikłe, ale jednak ma szanse na zdobycie tytułu. Warunek? Wygrać wszystko do końca i liczyć na potknięcia innych. W ciąż nie wiadomo kto może spaść z ligi, walka będzie zażarta do ostatniej kolejki.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze