Reklama


ALPS: Podsumowanie mecze weekendowych 26/27 września

02/10/2015 06:19

W minioną sobotę odwołano dwa spotkania III ligi w Palczy, co pozwoliło – przynajmniej na moment – zostać samodzielnym liderem Los Blancos. Niespodziewanie wysokiej porażki doznał też Dziabaj Żarnówka, ale wydarzeniem weekendu jest koniec przygody z ALPS śleszowickich Szwagrów, bowiem ci po raz trzeci oddali mecz walkowerem.

W Białce na pierwszym miejscu Beton 2, a za plecami Lachy oraz RAFkOP, który po meczu pełnym, także niesportowych, emocji minimalnie pokonał ZrobioneZdrewna.pl. Cała trójka współliderów ma na koncie po 12 punktów. O cztery… bramki więcej zdobyli w 25 minut Sami Swoi.

W elicie trwa wspaniały sen marzycieli z The Dreamers. Pomimo osłabień wyraźnie ulegli im Stolarze. Pierwszy punkt zdobyło BVB, tuż za podium jest Relax.

 

    Dream Team Sucha Besk. – Sami Swoi Palcza  0:16 (0:16) Po walkowerze z Lachami Sami Swoi pojawili tym razem się w niedzielę na białczańskim orliku, choć liczbowo ich kadra nie powalała, bo liczyła jedynie „gołą” szóstkę. I tak jednak gorsza była sytuacja suszan, bo ci musieli walczyć w piątkę. Niestety dla nich, nie upłynęła nawet minuta, a marzenia o jakimkolwiek sensowym wyniku pękły jak bańka, gdy Bartłomieja Karlaka po rykoszecie pokonał Maciej Warchoł. Palczanie nie mieli litości i regularnie, mniej więcej co 90 sekund powiększali prowadzenie. Po dziesięciu golach w bramce nastąpiła roszada, bo Karlak nabawił się urazu. Co gorsza jego zmiennik – zazwyczaj między słupkami nie stojący – również zakończył pierwszą połowę z kontuzją, co poskutkowało tym, że ekipa ze Suchej Beskidzkiej przed drugą odsłoną liczyła jedynie trzech ludzi. Zgodnie z zasadami, rywalizacja - a raczej jej namiastka - musiała zostać zakończona przedwcześnie. Ekipa z Palczy zanotowała najwyższe zwycięstwo w tym sezonie ALPS (na trzecim szczeblu Los Blancos pokonali Szwagrów 17:1), rekordowe w II lidze 7 trafień zaliczył Robert Frączek, a każdy z graczy z Palczy – podobnie jak w starciu z Szerszeniami – trafił do siatki. W ostatnich sekundach Dream Team, któremu należą się wyrazy uznania za podjęcie jakiejkolwiek walki, wyszedł jeszcze z ciekawą kontrą, lecz nie zakończyła się ona groźnym uderzeniem.   Granda Kojszówka – RKS Huwdu Bieńkówka  0:4 (0:1) Oba zespoły nie ukrywały, że mają zamiar zdobyć pełną pulę, co znalazło przełożenie od początkowych fragmentów meczu. Zawodnicy harowali na całym boisku, twardo walczyli pod oboma polami karnymi, konstruowali niezłe akcje, by dać sobie i współpartnerom prowadzenie. Do czasu pierwszego gola przewaga była po stronie kojszowian, którzy kilkukrotnie byli bliscy pokonania doświadczonego Rafała Salawy. To jednakże gracze z Bieńkówki – a ściślej Damian Putyra - w typowo bokserskim stylu wyprowadzili cios, który zakończył się pierwszym knockdownem. Pozwoliło to na pewne opanowanie wydarzeń i umiarkowanie spokojne zejście na przerwę z minimalną zaliczką. Podobna gra po zmianie stron pozwoliła na powiększenie przewagi za sprawą Bartłomieja Szczepaniaka, który z bliska wykończył okazję po przechwycie przed „szesnastką”. Przegrywający ruszyli do ataku, przenieśli grę na połowę przeciwników i z każdą chwilą coraz mocniej pachniało bramką kontaktową. Granda oddawała sporo strzałów, lecz gdy zawodził blok defensywy to doprawdy bez zarzutu spisywał się Salawa. Przyniosło to wymierne efekty również z przodu, gdy po - wydawałoby się niegroźnym – aucie do futbolówki dopadł Tomasz Pająk i wcale nie mocnym, a bardzo precyzyjnym kopnięciem z woleja z około 10 metrów doprowadził do stanu 0:3. Wtedy stało się jasne, iż Huwdu nie da sobie wydrzeć zwycięstwa. Gracze z Kojszówki nadal z pasją atakowali, chcąc poprawić niekorzystny wynik. Skutkowało to także kontrami rywali, a ostatecznie ustaleniem wyniku przez Putyrę. W ostatniej akcji meczu prawą stroną przedarł się Jakub Stanek, jego koledzy mieli przewagę w polu karnym i mieli dopełniać formalności, ale ponownie z najlepszej strony pokazał się bieńkowski golkiper, idealnie odczytując zamiary oponentów, pewnym chwytem przecinając płaskie dogranie.   West Side Palcza – Szerszenie Bieńkówka  6:3 (3:2) Uważani za faworyta West Side przez długą część pierwszej odsłony przecierali oczy ze zdumienia i kompletnie nie potrafili poradzić sobie z dobrą postawą Szerszeni, wykorzystujących słabą postawę tych pierwszych tak w ofensywie jak i w obronie. Po kilku minutach po prawej stronie na drybling zdecydował się Bartłomiej Głuc, minął dwóch przeciwników i efektownym strzałem pod poprzeczkę przy bliższym słupku nie dał szans Pawłowi Grygielowi. Niedługo później fatalna strata w defensywie została w najlepszy możliwy sposób wykorzystana przez Pawła Knapczyka. Dwubramkowa różnica wreszcie otrzeźwiła palczan, ale nie bardzo mogli oni znaleźć sposób na  - uskrzydlonego prowadzeniem – Michała Głuca. Ale kontaktowy gol padł, bo golkiper Szerszeni nie miał tego dnia szczęścia po swojej stronie - gdy odbił strzał z pola karnego, z dobitki z najbliższej odległości musiał skorzystać Sebastian Gibas. Kilkadziesiąt sekund później najskuteczniejszy z palczan doprowadził do remisu. Co więcej, jeszcze przed przerwą Krzysztof Sala golem na 3:2 sprawił, że wszystko – za wyjątkiem pechowej kontuzji kolana kolegi - zaczęło iść zgodnie z planem drużyny w czerwonych strojach. W drugiej części przeciwnicy nie wyglądali już tak dobrze i Gibas zdobył kolejne dwie bramki, m.in. trafiając głową po dośrodkowaniu. Na 6:2 strzelił Daniel Pocielej, co skończyło emocje. Nie zakończyło jednakże trafiania do sieci – bo wynik ustalił Kamil Oczkowski – a co gorsza kontuzji, bo z powodu urazu kostki do ostatniego gwizdka nie wytrzymał Bartłomiej Głuc.   ZrobioneZdrewna.pl Juszczyn – RAFkOP Grzechynia  3:4 (2:1) Absolutnie najbardziej nerwowe jak dotychczas spotkanie na drugim szczeblu ALPS. Identyczna sytuacja w tabeli pozwalająca na dołączenie do ścisłej czołówki, a także „charakterność” drużyn dały mieszankę niemal wybuchową. W RAFkOPie zabrakło Pawła Szczurka, więc miejsce między słupkami zajął Andrzej Malczewski. Mimo wszystko zazwyczaj poprawnie sobie radzący i na tej pozycji gracz tym razem dał pretekst Marcinowi Szymoniakowi do otworzenia wyniku po dość długim okresie wzajemnego badania. Najlepszy drugoligowy snajper zauważył wysuniętego golkipera i kompletnie zaskoczył go kapitalnym lobem z własnej połowy z 35-40metrów. Oczywiście juszczynianie nie chcieli poprzestać na jednym golu, więc oglądaliśmy otwarte zawody, przez co uzyskane za sprawą Michała Cygana wyrównanie nie mogło dziwić. Kolejna sytuacja bramkowa okazała się punktem zapalnym dla rywalizacji już nie tylko na tle czysto sportowym. ZrobioneZdrewna.pl wykonywało aut z lewej strony, ale że futbolówka trafiła w – zdaniem sędziego – niesportowo blokującego szybkie wznowienie przeciwnika, to został on usunięty z boiska na dwie minuty. Zajęci podważaniem decyzji grzechynianie nie zdążyli z kryciem przy ponownym rozegraniu, dzięki czemu Jarosław Madziała ładną główką ulokował piłkę pod poprzeczką. Później nastąpiła już pewnego rodzaju lawina i prawie każdy gwizdek był do samego końca szeroko komentowany. Plusy? Spotkanie jednak bez problemu udało się dograć, a nikt nie miał zamiaru wyrównywać rachunków poza murawą. Na drugą część ‘ZZD’ wyszło zbyt zachowawczo, licząc na kontrataki. Ale RAFkOP nie rzucał wszystkiego na jedną szalę, a Macin Malczewski i tak dość szybko zdołał doprowadzić do remisu. Niebawem udało się też wyjść na pierwsze prowadzenie w meczu, bo niskie uderzenie z rzutu wolnego Rafała Zielonki wylądowało w siatce. Na 8 minut przypomniał o sobie Cygan, wykańczając składną akcję swojej drużyny. Moment dekoncentracji grzechyńskich graczy natychmiast ukarał za to Madziała, bo od razu po wznowieniu ze środka znalazł miejsce do strzału z dystansu i od słupka trafił na 3:4. Potem szyki obronne zwarto ponownie i usilne próby ekipy z Juszczyna nie zakończyły się sukcesem. W doliczonym czasie gry za – znów – zablokowanie szybkiego podania z autu wcześniej swój udział w potyczce zakończył Mirosław Groń. Mimo to jego koledzy dowieźli cenne trzy punkty do końca.   FC Fikoł Skawica – Beton 2 Sucha Besk. 3:12 (3:5) Co prawda to zespół z czołówki (lider po drugiej kolejce) wyszedł najpierw na prowadzenie za sprawą Michała Czaickiego, lecz po niebrzydkim rajdzie oraz wzięciu rywala na plecy wyrównał Marek Pacyga. Następnie ponownie Czaicki, a także Jakub Lupa dali suszanom prowadzenie 3:1, lecz Pacyga – najlepszy gracz pierwszej połowy – rozbudził nadzieje skawiczan na pierwszą zdobycz punktową. Potem ponownie dwa gole Betonu 2, w tym bardzo efektowne trafienie Dawida Wrony po aucie na wysokości pola karnego i już miało być spokojnie. Nic z tego, bo FC Fikoł otrzymał rzut karny za trochę przypadkowy faul – półgórną piłkę próbowało uderzyć dwóch rywali, ale jeden z suskich graczy przeliczył się i kopnął przeciwnika (zresztą w drugiej połowie właściwie po takiej samej sytuacji u oponentów karnego zamienił na gola Bartłomiej Mika). Przy strzale z „wapna” Tomasza Czarnego lepszy okazał się bramkarz Michał Stasiura, ale nie miał nic do powiedzenia przy momentalnej dobitce. Na tym skończyło się pierwsze 25 minut, a także… piłkarskie emocje. Zawodnicy z Suchej Beskidzkiej przypomnieli sobie o dobrej grze w tyłach w jesiennym sezonie i nie zanotowali kolejnych strat. Świetną odsłonę rozgrywał Patryk Bułka. Dwa bardzo dobre wyjścia z defensywy poskutkowały golami, a ostatecznie mógł on się pochwalić hattrickiem. Do tego wspominany wcześniej Mika oraz jeszcze dwukrotnie Lupa (w sumie zanotował 4 bramki), a także pechowiec - strzelec „swojaka” Kazimierz Pacyga dali efektowne zwycięstwo formalnym gościom. Dzięki temu Beton 2 został nowym liderem rozgrywek, wraz z mającymi również po 12 punktów Lachami i RAFkOPem.     Gol niedzieli Marcin Szymoniak (ZrobioneZdrewna.pl) na 1:0 z RAFkOPem Tym razem Szymoniak nie był najskuteczniejszy w swojej drużynie, ale i tak błysnął genialnym trafieniem otwierającym wynik z grzechynianami. Mniejsze wymiary orlikowych bramek oraz boiska każą tym bardziej docenić jego loba z własnej połowy.   Szóstka kolejki Rafał Salawa (RKS Huwdu – 1*) – Patryk Bułka (Beton 2 – 2*), Marek Pacyga (FC Fikoł – 1*), Michał Cygan (RAFkOP– 1*), Jakub Lupa (Beton 2 – 1*), Robert Frączek (Sami Swoi – 1*)   Czyste konto Rafała Salawy nie wyniknęło z walkowera czy niepełnego składu rywali, ale z idealnej tego dnia dyspozycji. Robert Frączek z kolei wykorzystał właśnie okrojoną kadrę Dream Teamu i z siedmioma golami (w ciągu 25 minut) osiągnął najlepszy jak dotąd snajperski wynik. „Jedynie” połowę - po cztery bramki - tego dorobku osiągnęli Jakub Lupa oraz Sebastian Gibas. Mimo że żaden z nich nie miał jakiegoś wybitnego występu, to każdy zrobił swoje. Wyróżnić postanowiliśmy tym razem zawodnika liderów. Dołączył do niego kolega - Patryk Bułka; pewny w tyłach, a przede wszystkim imponujący wyjściami do ataku oraz trzema golami. Bardzo ważne dwa gole dla RAFkOPu zdobył były gracz Gromu Grzechynia, Michał Cygan. Warto też przyglądać się występom Marka Pacygi, który „ma papiery”, by pociągnąć FC Fikoł. W pierwszej połowie starcia z Betonem 2 prezentował się najlepiej ze wszystkich grających. Być może podtrzymanie tej dyspozycji w dalszych fragmentach przyniosłoby jego teamowi punkty. *- łączna liczba wyborów do szóstki kolejki II ligi   
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama